• Wpisów: 1493
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: wczoraj, 19:52
  • Licznik odwiedzin: 308 441 / 1906 dni
 
abc.atlant
 
Soundtrack; youtu.be/BVe2_0blWkg

W okolice lasu Nan Elmoth dotarli w długi czas po zapadnięciu zmroku. Naprędce rozłożyli na trawie posłania i niemal natychmiast posnęli, wystawiając jednak pierwszą wartę.
Katrin przytulona do Legolasa, śpiącego tuż obok, poruszyła się niespokojnie przez sen. Czuła się jak wtedy, gdy spoglądała w zwierciadło Galadrieli. Jej wzrok zasnuwała mgła. Aż w końcu wyraźnie usłyszała plusk wody i otworzyła oczy. Stała niemal po pas w wodzie Anduiny. Tuż przy niej leciutko kołysała się biała łódź, na której burcie położyła dłoń. Tak odprawiało się do krain nieśmiertelnych poległych w walce. Katrin powoli zsunęła z twarzy czarny welon. W łodzi leżała Limmaniel z wyrazem spokoju na twarzy. Czarne pukle włosów okalały jej jasną twarz, biała suknia nosiła ślady walki. Dłonie pokryte krwią zaciskały się na głowni również skrwawionego ostrza. Wokół ciała elfki leżały rozwijające się pąki lilii. Dziewczyna wyciągnęła dłoń ku matce, ale palce zatrzymały się o milimetry od jej policzka.
Katrin wzięła głęboki wdech, otwierając oczy. Odetchnęła kilka razy chłodnym nocnym powietrzem. Nad głową widziała niebo upstrzone gwiazdami. Powoli wysunęła się z objęć Legolasa i wstała z posłania. Aragorn powiódł za nią wzrokiem, kiedy przeszła obok niego i chwilę potem siadła na brzegu Celionu, którego powierzchnia lśniła w świetle księżyca.
Mężczyzna podszedł do niej, a Katrin podniosła głowę, gdy stanął obok. Aragorn posłał jej łagodne spojrzenie.
- Nie śpisz? - odezwał się. - Jeszcze nie czas twojej warty.
- Nie mogę zaznać spokoju. - odpowiedziała dziewczyna. - Widziałam we śnie jej śmierć. - dodała zaraz, drżącym głosem. - Wiem, że taki koniec tej podróży jest mało prawdopodobny... Ale boję się o nią, Aragornie. Boję się, bo wiem jak niewiele mogę zrobić dla niej. - mężczyzna usiadł przy niej na łagodnym brzegu rzeki. - Moja matka to dzielna elfka, ale... Jej serce... Choć uparcie walczy, pewnego dnia się zatrzyma. Chciałabym móc coś zrobić. Ale ona w końcu odejdzie tam, dokąd za nią nie pójdę. - Katrin otarła łzy wierzchem dłoni. - Widziałeś ją, Aragornie? Widziałeś ją w dniu wyjazdu z Rivendell? Jej uśmiech, włosy rozwiane wiatrem...
- Widziałem. - odpowiedział mężczyzna. - Była szczęśliwa. - Aragorn objął ramieniem dziewczynę. - Nie chcę, żebyś martwiła się tym teraz. - powiedział. - Twoja matka jest dzielna i długi jeszcze czas przed nią na tym świecie. - Katrin podniosła na niego wzrok. - T był tylko sen. Nie ma sensu przejmować się na zapas. - Aragorn uśmiechnął się. Katrin odetchnęła i odwzajemniła uśmiech. - Limmaniel śpi mocno, a jutro będzie już wypoczęta i w pełni sił. Możesz mi zaufać. - Katrin wsparła się na ramieniu przyjaciela.
- Dziękuję, że zechciałeś mnie wysłuchać. - powiedziała.
- Nie dziękuj. - opowiedział Aragorn. - To nic takiego. Idź na spoczynek. Do świtu daleko.

Legolas przeciągnął się pod ciepłym pledem i odwrócił głowę ku ukochanej, leżącej obok niego i pogrążonej we śnie. Przewrócił się na bok i objął małżonkę ramieniem.
- Mae govennen, melisse (Dzień dobry, kochanie). - odezwał się.
- Mae govennen... - odpowiedziała Katrin, budząc się. Przewróciła się na plecy, próbując uwolnić lewą rękę z płaszcza, w który zaplątała się w nocy. - Która godzina?
- Właśnie wstał nowy dzień. - Legolas spojrzał w niebo. - Wydaje mi się, że świtało dwie godziny temu. - Katrin przetarła oczy.
- Muszę iść za potrzebą. - odezwała się. Legolas złożył na jej ustach pocałunek. Dziewczyna spojrzała mu w oczy.
- Poczekam. - uśmiechnął się elf. Katrin wyplątała się z płaszcza i oddaliła od obozowiska. Aragorn odprowadził ją wzrokiem, wstając spod drzewa i przeciągnął się.
- Noc minęła spokojnie, nikt nas nie niepokoił. - odezwał się, podchodząc do elfa. - Powinniśmy ich obudzić? - spytał, zerkając na śpiących Limmaniel i obejmującego ją Elronda.

Katrin wyszła spomiędzy drzew niemal od razu przytulając się do Limmaniel, zbierającej z ziemi swoje rzeczy.
- Skąd ten nagły przypływ czułości? - spytała elfka.
- Bez powodu. - odpowiedziała dziewczyna. - Nie wiem jak ty, ale ja marzę o kąpieli przed śniadaniem. - Limmaniel uśmiechnęła się. Zebrały z ziemi płaszcze, wysupłały z tobołków czyste ubrania i skierowały ku wodom Celionu. Na kąpiel nadawała się zwłaszcza małą zatoczka obrośnięta gęsto trzciną. Katrin zrzuciła z nóg trzewiki, zdjęła przez głowę suknię i zostając w samym gorsecie i halce, wsunęła się do chłodnej wody. Dopiero stojąc po pas w rzece rozsznurowała gorset. Halka kleiła się do nóg, więc jej też się pozbyła. Limmaniel westchnęła, wchodząc do wody.
- Wspaniale... - wyszeptała. Katrin uśmiechnęła się, zajęta myciem włosów. Powoli przeczesywała palcami splątane loki. Czuła ogromną ulgę mogąc w końcu zmyć z siebie trudy dotychczasowej podróży. Orzeźwiona chłodną wodą owinęła się płaszczem i wyżęła mokre włosy. Wytarła się dokładnie i sięgnęła po czyste i suche ubranie. Limmaniel dołączyła do niej kiedy dziewczyna na powrót sznurowała gorset.
- Właśnie tego było mi trzeba. - odezwała się.
- Tak, to przyjemne uczucie w końcu wziąć porządną kąpiel. - odpowiedziała Katrin, zapinając haftki zielonej sukni. Brudne ubrania zwinęła w kłąb. - Wracamy?

  •  
  • Pozostało 1000 znaków