• Wpisów: 1434
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: wczoraj, 20:19
  • Licznik odwiedzin: 315 148 / 2025 dni
 
abc.atlant
 
Kate - Writes: Obejrzałam wczoraj wreszcie "Królestwo Niebieskie" i teraz, kiedy jestem już po filmie, zastanawiam się dlaczego tak długo z tym zwlekałam. Oczywiście, nigdy nie było czasu, albo zawsze znalazło się coś, co wymagało wcześniejszego obejrzenia, ale naprawdę... Gdzie ja byłam i dlaczego nie zobaczyłam tego kawałka historii wcześniej... Bo też całkiem niezły kawałek historii o wyprawach krzyżowych się w tym ziele zawiera.

Rzecz się dzieje w 1184 roku. Ktoś, kto za historią średnio przepada obejrzał film historyczny i potem pół nocy spędził nad szukaniem coraz to nowych informacji o bitwie pod Hittin, o Saladynie, aż w końcu o Balianie z Ibelinu. Jak chcecie mnie zachęcić do nauki historii to już wiecie, że wystarczy mi puścić film z Orlandem Bloom w roli głównej. Ale... Fakty historyczne to jedno, bo i jest ich wcale nie tak mało, ale oprawa hollywoodzka to drugie. Obejrzałam i zaczęłam się zastanawiać, czy to wszystko naprawdę miało kiedyś odzwierciedlenie, czy te wszystkie fakty są autentyczne, czy może jednak nie, w końcu czy ktoś taki jak Balian z Ibelinu żył naprawdę i czy naprawdę był tak wspaniały, jak go przedstawił w filmie Orlando. No i co z Gwidonem z Lusignan, Reynoldem z Chatillon? Czy to są postacie autentyczne? Czy podczas obrony Jerozolimy rzeczywiście w taki fenomenalny sposób zniszczono wieże oblężnicze Saladyna?Czy podczas obrony Jerozolimy rzeczywiście w taki fenomenalny sposób zniszczono wieże oblężnicze Saladyna?

Większość, owszem, okazała się być prawdziwa, ale nad tym się rozwodzić nie będę bo mimo wszystko historia to zdecydowanie nie moja bajka. Będę się rozwodzić nad czymś innym. Na nowo zakochałam się w Orlandzie. Z pełną mocą stwierdzam, że to jego najlepsza rola, a Balian jest moim nowym filmowym narzeczonym, tyle tylko, że nic o tym nie wie. Oprócz tego o dziwo rozumiałam wszystko, co się działo, nawet aspekty polityczne. Polubiłam Króla Trędowatego, który jest postacią fantastyczną, jego siostra Sybilla nie działała mi na nerwy tak jak to potrafi Elizabeth w "Piratach...". I tylko jeden raz nie zrozumiałam o co tak naprawdę się tłukli, ale to nie umniejsza wspaniałości tego filmowego dzieła.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego