• Wpisów: 1452
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 4 dni temu, 19:58
  • Licznik odwiedzin: 317 274 / 2054 dni
 
abc.atlant
 
Kate po raz ostatni zakręciła na choince mieniącą się lametę i ukucnęła, chcąc poprawić przekrzywioną bombkę.
- Robi wrażenie. - pochwaliła pani Irena, wchodząc do salonu z dwoma kubkami gorącej czekolady. - Wygląda przepięknie, naprawdę dobrze się spisałaś. Ach, i myślałam nad nowymi zasłonami do twojego pokoju. Może różowe?
- Mogą być różowe. - uśmiechnęła się Kate, siadając w fotelu i upiła łyk czekolady. Była przepyszna. A zaraz potem zorientowała się, że w czekoladowym napoju pływają jeszcze na wpół rozpuszczone pianki. - Dużo myślałam nad tym, co się ostatnio wydarzyło. - powiedziała. - W pewnym sensie można stwierdzić, że dostałam dom na gwiazdkę. I to chyba najpiękniejszy prezent jaki w życiu dostałam.
- Ciężko się nie zgodzić. - odpowiedziała nauczycielka, zapatrzywszy się w zawartość swojego kubka. Potem podniosła głowę, słysząc dzwonek do drzwi. Kate posłała jej pytające spojrzenie i zaciekawiona poszła za nią do korytarza.
- Dzień dobry... - odezwał się Loic, stojący w progu, kiedy pani Irena otworzyła drzwi. - Wiem, że jutro Wigilia i że na pewno przeszkadzam, ale zastanawiałem się, czy nie mógłbym porwać Kate na chwilkę. Pięć minut, nie więcej.
- Loic... - odezwała się dziewczyna, wyglądając za pleców nauczycielki. - Już do ciebie idę. - odpowiedziała, zgarnęła kurtkę z wieszaka, w przypływie odwagi ucałowała nauczycielkę w policzek i prześlizgnęła się pod jej wyciągniętym ramieniem. Pani Irena uśmiechnęła się do siebie, kiedy oboje odchodzili kawałek od domu, a potem zamknęła drzwi. Należała im się odrobina prywatności.
- Chciałeś ze mną porozmawiać? - spytała Kate, kiedy oboje z Loiciem stali na chodniku.
- Właściwie coś ci dać. - odpowiedział chłopak, podając jej ładnie zapakowaną paczkę. - Byłaś zainteresowana powieścią, którą czytam, wtedy, w bibliotece, ale mówiłaś, że nie czytasz fantastyki. Stwierdziłem, że trzeba cię przekonać. Możesz otworzyć jeszcze dzisiaj, nie musisz czekać do jutra. Nie wiem, czy ci się spodoba, ale...
- Na pewno mi się spodoba. - przerwała mu Kate. - Dziękuję, to naprawdę miłe. I... Przepraszam, że nie mam nic dla ciebie.
- Nie szkodzi. - uśmiechnął się Loic. - Odwdzięczysz się innym razem. A na razie... - chłopak musnął palcami policzek dziewczyny i przyłożył swoje wargi do jej ust. Kate odwzajemniła pocałunek. Delikatne płatki śniegu osiadały na jej czarnych włosach, ale ona zdawała się nie zwracać na to uwagi. Po raz pierwszy od dawna czuła, że potrafi kochać.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków