• Wpisów: 1493
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: wczoraj, 19:52
  • Licznik odwiedzin: 308 441 / 1906 dni
 
abc.atlant
 
Soundtrack; youtu.be/8VGI7PX8mic

Katrin usadowiła się wygodnie w siodle i spojrzała na Legolasa, wkładającego do juków ostatnie potrzebne im rzeczy. Elf uśmiechnął się do niej, wsiadając na swojego konia.
- Jak się czujesz? - zapytał, zatrzymując się obok niej.
- Wspaniale. - odpowiedziała. - To będzie niezwykłą przygoda.
- Taką żywimy nadzieję. - elf splótł swoją dłoń z jej palcami. Katrin usłyszała rżenie i odwróciła głowę, a zaraz potem roześmiała się rozbawiona. Wierzchowiec Aragorna nie wydawał się być zadowolony tym, że chciano nałożyć mu siodło. Dziewczyna przeniosła wzrok na Limmaniel, wychodzącą na dziedziniec. Elfka włożyła do torby ostatnie księgi i również dosiadła konia.
- Lindirze... - odezwał się Elrond, również siedzący już w siodle. - Zajmij się proszę domostwem pod moją nieobecność. Powiadom również Leśne Królestwo, ze para królewska nie wróci tak szybko jak się spodziewano.
- Tak, mój Panie. - Lindir skłonił głowę z szacunkiem. - Pani... - odezwał się, podchodząc do wierzchowca Katrin. - Proszę na siebie uważać. - Katrin uśmiechnęła się.
- O mnie, Lindirze, nie musisz się martwić. - odpowiedziała. Elrond dał znak do wyjazdu. Na dziedzińcu rozległ się stukot końskich kopyt i pięciu jeźdźców opuściło dolinę Imladris.
- Lindir chyba darzy cię sympatią. - odezwał się Elrond, zrównując się z koniem Katrin.
- Tak, to prawda. - dziewczyna skinęła głową. - Gdybym nie byłą związana z Legolasem, moglibyśmy rozmawiać o ślubie.
- Nie oddałbym cię nikomu. - odpowiedział Legolas.
- To kolejna przeszkoda. - roześmiała się Katrin.
Jechali wzdłuż pasma górskiego Forodwaith, gdzie ongiś istniało czarnoksięskie królestwo Angmaru. Katrin rozglądała się się wokół z zainteresowaniem, ale i niepokojem. Te góry miały w sobie coś, co sprawiało, że członkowie wyprawy stali się bardziej czujni i uważni.
- Niepokojące to miejsce. - odezwał się Elrond, równając do niej. Katrin spojrzała na niego.
- Wciąż wyczuwa się tu ślad Czarnoksiężnika. - odpowiedziała. Zaraz potem zrobiło jej się ciemno przed oczami. Dziewczyna gwałtownie wciągnęła powietrze, kiedy z mroku wyłoniła się dłoń w czarnej rękawicy ze stalowymi wykończeniami.
- Katrin! - dziewczyna zamrugała, słysząc wołanie ukochanego. Legolas patrzył na nią z troską, jadący obok Aragorn zaciskał dłoń na klindze. Katrin powiodła po nich wzrokiem.
- Co się stało? - spytała niepewnie. - Słyszałam głos.
- Głos? - powtórzył Elrond, tym bardziej zaniepokojony.
- W głowie. - potaknęła Katrin. - I widziałam... Jego. - dokończyła.
- Lepiej żebyśmy nie pozostawali tu zbyt długo. - powiedział Legolas. - To niebezpieczne miejsce.
- Limmaniel?! - zawołał pytająco Aragorn. Elfka zsiadłą z konia i wodziła teraz palcami po skale. Kamienna ściana pokryta byłą znakami. Limmaniel powiodła po nich wzrokiem i zaraz cofnęła dłoń. Obejrzała się na towarzyszy.
- Nie powinno nas tu być. - odezwała się. - To dawna siedziba Czarnoksiężnika. Nic nam tu nie grozi, ale coś jest w tych skałach takiego, że wolałabym zostawić je w tyle najszybciej jak to możliwe. - Katrin popędziła wierzchowca. Podzielała odczucia matki.
Jechali dopóki nie zapadł zmrok i nie zaczął padać deszcz. Delikatna mżawka szybko zamieniła się w otwartą ulewę. Weszli wyżej w góry, na tyle, na ile mogły iść za nimi konie. Znaleźli dogodne, osłaniające przed deszczem miejsce i rozpalili ogień by się osuszyć. Pomimo płaszczy z kapturami, wszyscy byli przemoczeni. Limmaniel owinęła się kocem, wyjętym z juków, Aragorn zajął się ostrzeniem miecza. Katrin zadrżała, zdejmując płaszcz. Poczuła, jak strużka wody spływa jej po plecach.Legolas okrył ją zaraz swoim płaszczem, a dziewczyna usiadła obok niego pod kamienną ścianą, opierając głowę na ramieniu małżonka. Była zmęczona. Spod przymkniętych powiek spoglądała na matkę, która dokładnie oglądała znaleziony po drodze mech.W górach roślinność nie dopisywała, ale tutaj rosłą już troszkę gęściej. Można było spotkać krzaki i małe drzewa. Gdzieniegdzie zakwitały kwiaty. Limmaniel wyjęła z torby szkicownik i rysik i zajęła się kreśleniem na papierze nowego rysunku.
- Katrin... Co dokładnie zobaczyłaś, gdy... - odezwał się Legolas.
- Dłoń mężczyzny. Dłoń w czarnej rękawicy ze stalowymi okuciami, która za chwilę miała zacisnąć mi się na gardle.
- Myślisz, że to może coś oznaczać?
- Nie sądzę. - Katrin pokręciła głową. - Gandalf mówił mi, że czarna magia pozostawia ślad. Odbierając moc Czarnoksiężnikowi, odebrałam mu również cząstkę jego samego. To podobne do działania ostrza morgulu. Ta rana nigdy się nie zabliźni. A to miejsce tylko wywołało ten niepokój z serca. Legolas... - elf spojrzał na nią. - Kiedy się obudzę, bądź przy mnie.
- Zaśnij, Katrin. - usłyszała jeszcze, zanim jej powieki opadły.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego