• Wpisów: 1468
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 3 dni temu, 22:26
  • Licznik odwiedzin: 318 860 / 2088 dni
 
abc.atlant
 
Kate wzięła głęboki wdech, stając pod drzwiami pracowni, ale zanim zdążyła sięgnąć do klamki, te otworzyły się. W progu stał Loic.
- Cześć... - odezwała się niepewnie dziewczyna, unosząc dłoń w geście pozdrowienia.
- Kate... - chłopak objął ją ramieniem, a ona zamarła natychmiast w bezgranicznym zdumieniu. Dlaczego to zrobił? - Tak się martwiłem o ciebie, zastanawiałem się, czy z tobą wszystko w porządku. Tak nagle zniknęłaś...
- Wszystko w porządku, przepraszam, że się martwiłeś. - odpowiedziała Kate.
- Może wyjdziemy gdzieś razem po południu, co? - zaproponował Loic. - Na wiele tematów chciałbym z tobą porozmawiać. - Kate z delikatnym uśmiechem skinęła głową.
- Dobrze. Po szkole? - spytała. Loic odpowiedział jej skinieniem głowy, potem uśmiechnął się szeroko i wyszedł z sali.
- No, no, no... - Annika pokręciła głową z nieukrywanym zainteresowaniem, kiedy Kate usiadła obok niej i Kariny. - Co się święci? Coś jest miedzy nami?
- Przyjaźnimy się tylko... - odpowiedziała Kate pokrętnie, wyjmując z torby podręcznik.
- Przyjaźnicie... - parsknęła Karina. - Dla mnie to wygląda na coś więcej niż przyjaźń. - warknęła, zrywając się z krzesła. Kate patrzyła za nią, a potem pod wpływem impulsu również poderwała się z miejsca i rzuciła za koleżanką.
- Karina! - krzyknęła za nią, biegnąc korytarzem. - Karina, co się dzieje? - spytała, łapiąc ją za ramię. - Jeśli coś zrobiłam... Coś powiedziałam nie tak... Jeśli w jakiś sposób cię zraniłam, przepraszam. - Karina wyrwała swój rękaw z jej uścisku.
- Mam ci powiedzieć co zrobiłaś nie tak?! - wrzasnęła. Kilka osób przechodzących korytarzem, obejrzało się z ciekawością. - Chcesz wiedzieć?! Rozgryzłam cię już dawno, wiesz? Ty tylko udajesz taką biedną i zagubioną! Robisz z siebie ofiarę! Nie ty jedna mieszkasz w sierocińcu, a jednak zachowujesz się, jakby ci było z tego powodu Bóg wie jak źle! Powiedziałam ci, że podoba mi się Loic... A teraz ty mi go zabrałaś... Możesz sobie być sierotką, czy kim tam chcesz, ale nie myśl sobie, że wszystko ci wolno! - wykrzyczała dziewczyna i odwróciła się na pięcie, wbiegając do łazienki.
- Nie zrobiłam nic złego! - krzyknęła za nią Kate, wpadając do toalety. - Nie zrobiłam nic, żeby zrobić ci w ten sposób krzywdę. To Loic zdecydował, że chce się ze mną przyjaźnić. Do niego należał wybór, Karina! On nie jest rzeczą, którą można sobie podawać z rąk do rąk! Ma własną wolę!
- Wyjdź stąd. - warknęła Karina, pochylając się nad umywalką. Po twarzy płynęły jej łzy. - Wynoś się! Nie chcę się z tobą więcej zadawać! Przepraszać to sobie możesz panią Jarocką! Ja nie mam ochoty więcej z tobą rozmawiać...

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego