• Wpisów: 1480
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 4 dni temu, 20:25
  • Licznik odwiedzin: 320 220 / 2116 dni
 
abc.atlant
 
Obie przeniosły się później do pokoju. Kate miała na sobie luźne spodnie nauczycielki i własną bluzę, a pani Irena zwykłe, domowe rzeczy. Na stole stały wafle ryżowe, suchary, poćwiartowane jabłka, oliwki, ogórki konserwowe, orzechy ziemne, pokrojony piernik, dzbanek z zieloną herbatą i drugi z kawą. Pośrodku paliła się świeczka.
- Co pani czyta? - spytała Kate. Irena okryła się delikatnym rumieńcem.
- Jeśli myślisz, że to jakaś wielka literatura, to muszę cię rozczarować. - podała jej książkę.
- Gdzie bije serce? - Kate odczytała tytuł i po jej twarzy przemknął uśmiech. No tak...
- Naprawdę dobra książka. - nauczycielka broniła swojej lektury. - Myślę, że na każdy nastrój znajdzie się coś odpowiedniego do czytania. Czasami choćby zwykłe czytadło. To wzruszająca opowieść. Ale nie ma w tym nic złego. Przynajmniej, jeśli ktoś nie boi się uczuć. Jeśli chcesz, to mogę ci ją potem dać do przeczytania.
- Zobaczę. - odpowiedziała Kate, sięgając po biblioteczny egzemplarz jednej z powieści Nicholasa. Na pewien czas świat przestał dla niej istnieć.
Trzy godziny później kończyła powieść ze łzami w oczach, które nieporadnie ocierała wierzchem dłoni. Zerknęła na nauczycielkę, chcąc sprawdzić, czy ta zauważyła jej łzy. Pani Irena jednak poczuła na sobie wzrok Kate i odłożyła książkę.
- Koniec? - spytała. Kate skinęła głową.
- Nie martw się. Każdy cierpi na swój sposób. - powiedziała nauczycielka.
- A jaka jest pani książka? - dziewczyna zmieniła temat rozmowy. Nie miała najmniejszej ochoty mówić o cierpieniu. Zwłaszcza o swoim cierpieniu. Zresztą, o jakim cierpieniu? Jej rodzice nie żyli od dawna.
- Moja książka jest jak balsam na ponure dni. - powiedziała Irena, czytając w myślach Kate. - Jak powiedziałam, to sentymentalna historia z happy endem. - Kate zaczęła obgryzać ryżowy wafel. Zjadła już jabłko oraz kilka oliwek i przez cały czas popijała herbatę. Potem skosztowała jeszcze kawałek piernika. Koniec końców nie zjadła śniadania, ale mimo to nie była wcale głodna. Do reszty pochłaniały ją myśli i pragnienia, które nigdy nie miały szansy się spełnić.
- Chciałam pani o czymś powiedzieć. - powiedziała w końcu, siadając prosto w fotelu. Nauczycielka odłożyła książkę na stolik, przygotowując się na poważne wyznanie. - Kiedy do pani przybiegłam, pytała pani kto... - Kate pokazała na siniaki na policzku, zaczynające już jednak blednąć.
- Kate... Któryś z wychowawców ci to zrobił, prawda? W domu dziecka. - dziewczyna pokiwała głową, wdzięczna nauczycielce, że nie musiała mówić tego na głos. - Wiesz, że trzeba to zgłosić na policję?
- Nie! Nie... - Kate poderwała się z fotela. - Oni spiszą protokół... Znowu mnie gdzieś przeniosą...
- Kate... - odezwała się pani Irena, próbując jej przerwać.
- Nie mogę po prostu zostać z panią? - spytała Kate, dopiero się rozkręcając.
- Kate! Uspokój się! - nauczycielka podniosła głos. - Nigdzie cię nie przeniosą, kotku. Moja w tym głowa. Obiecałam Bożenie, że ci pomogę i zamierzam naprawdę ci pomóc. Nie tylko dlatego, że Bożena mnie o to poprosiła. - Kate westchnęła patrząc kobiecie prosto w oczy, rozpłakała się. Szlochała rozdzierająco po raz drugi tego dnia.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków