• Wpisów: 1434
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: wczoraj, 20:19
  • Licznik odwiedzin: 315 148 / 2025 dni
 
abc.atlant
 
Kate - Writes: Nie pamiętam nic aż do chwili, kiedy poczułam na ramieniu czyjąś ciepłą dłoń. Jakby z oddali słyszałam jakieś głosy. Zamknęłam oczy i wszystko zrobiło się niebieskie, odcienie błękitu i szarości i jakiś odległy szum. Wiedziałam, że wciąż otacza mnie świat, lecz wydawało mi się, że leżę szczelnie owinięta czymś miękkim. Zanurzyłam się w tym. Ukryłam. I usłyszałam kolejne głosy.
- Kate, słyszysz mnie? Nazywam się Anna, jestem sanitariuszką. Słyszysz? - chyba kiwnęłam głową. Czułam się ociężała i senna. Kolejne obrazy przelatywały mi przed oczyma. Niebieskie światło. Ręce, które mnie uniosły, posadziły, przytrzymały i przywiązały, a potem przeniosły do ambulansu. Pani Jarocka chwyciła mnie za rękę. Próbowałam wyciągnąć dłoń w jej stronę, ale nie zdołałam wyjąć jej spod koca. Była przywiązana do mnie. W ogóle nie mogłam się ruszyć, choć jednocześnie nie chciałam. Może po to właśnie były kamizelki ochronne? Trzymały człowieka w całości, kiedy się rozpadał? Kręciło mi się w głowie. W końcu drzwi karetki zatrzasnęły się i zamknęłam oczy. Nie otwierałam ich przez całą drogę.

Jasne światło zaświeciło mi prosto w oczy i odwróciłam głowę. Czyjaś dłoń dotknęła mojego policzka, złapała za nadgarstek, potrzymała chwilę. Wciąż nie otwierałam oczu.
- Uspokaja się... Kate? Słyszysz mnie? - chwila ciszy. - Czy udało nam się skontaktować z jej rodziną? - zapytał głos.
- Matka już jedzie. - matka?! Od ośmiu lat wychowuję się bez matki! Delikatna dłoń sięgnęła po moją prawą rękę. Przyciągnęłam ją do klatki piersiowej, czując przenikliwy ból. Zamrugałam, było za jasno.
- Witaj, Kate. Jestem doktor Williams. Chciałem obejrzeć twoją dłoń. - pokręciłam głową. Pielęgniarka próbowała chwycić mnie za rękę. Wydałam z siebie krótki pisk, nic więcej nie przeszło mi przez gardło.
- Uspokój się, Kate. Staraj się spokojnie oddychać. Powoli i głęboko. Spokojnie. Wdech i wydech. Wdech i wydech. Dobrze. Spokojnie. Pomyśl o czymś miłym. - pani Jarocka. Jedyna osoba w moim życiu, która starała się zmienić w nim cokolwiek na lepsze. Poddałam się, pozwalając wspomnieniom mnie uspokoić. Powoli mój oddech wrócił do normy i przestało mi się kręcić w głowie.
- To tylko lekki atak paniki. - powiedziała pielęgniarka. - nie ma się czym przejmować. No dobrze, pójdę sprawdzić, czy pojawiła się już twoja mama. Wrócę za chwilę. - chwilę potem pojawił się lekarz.
- Kawaleria nadjechała, młoda damo. Twoja mama już jest. A teraz musimy obejrzeć twoją dłoń. Zgadzasz się? Poza tym masz wysoką temperaturę. - przyciągnęłam rękę do klatki piersiowej. Powoli docierało do mnie co się przed chwilą stało. Wypadek. Samochód. Karetka. Za szybą, za którą widać było korytarz dostrzegłam panią Jarocką, dyskutującą o czymś z pielęgniarką. Płakała. W ręce ściskała moją czapkę. Tę różową. Zamknęłam oczy.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków