• Wpisów: 1434
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: wczoraj, 20:19
  • Licznik odwiedzin: 315 148 / 2025 dni
 
abc.atlant
 
Po nieprzespanej nocy Kate zeszła rano na śniadanie. Na dworze lało jak z cebra. Ciemna, ponure, jesienna aura doskonale pasowała do jej nastroju.
Co ona właściwie tutaj robi? Dlaczego nie jest w sierocińcu? Tam mogłaby się przynajmniej zaszyć w swoim pokoju. Nie, chyba jednak byłoby to niemożliwe. Któraś z wychowawczyń na pewno chciałaby z nią natychmiast porozmawiać.
- Zamyślona? - Kate spróbowała wygiąć usta w zwyczajnym, rutynowym, słabym uśmiechu, ale jakoś jej nie wyszło. Patrzyły na nią ciepłe, stroskane oczy nauczycielki. Oczy mamy.
- Kate, ty drżysz! - na stole leżały świeże, gorące bułki, obok żółtozłote masło, w miseczce pachniała ciemnoczerwona, malinowa konfitura, kusiły też jasnobrązowy, aksamitny miód i różowa, delikatna szynka. Dlaczego nie mogła po prostu zjeść śniadania? Po policzkach leciały jej łzy, cała trzęsła się od tłumionego szlochu, nie była w stanie wziąć do ust ani kęsa.
Nagle poczuła, jak obejmują ją miękkie, ciepłe ramiona, poczuła zapach perfum i ciemne włosy Ireny Jarockiej na policzkach.
Drżenie stawało się coraz silniejsze. Przełknęła ślinę, nie chciała pozwolić, żeby płacz wyrwał się z niej na wolność, ale ramiona trzymały mocno, kołysząc delikatnie, dobrotliwie i z pełnym zrozumieniem, tak jak kołysze się dzieci.
- Wszystko będzie dobrze! - usłyszała i szloch wyrwał się z gardła, wyrywając za sobą kawał muru i rwącym potokiem, z ciała targanego spazmami płaczu, spłynęły samotność, strach, oraz zwątpienie, które towarzyszyły Kate od wielu lat. Płakała żałośnie niczym małe dziecko i desperacko uczepiwszy się mocno zaciśniętych wokół sienie ramion, ukryła twarz, wtulając się w szyję kobiety.
Czuła ciepło, bliskość, strach i szczęście, ale najważniejsze, że czuła.
Kiedy nauczycielka przyniosła jej chłodny, mokry ręcznik do otarcia twarzy, Kate nie śmiała nawet podnieść wzroku. Ale dała popis. Miała nadzieję, że pani Irena tego nie skomentuje. Nauczycielka jednak milczała, wytarła tylko nos. Kate zerknęła na nią, zauważyła, że nauczycielka również płakała. Dlaczego?
- Przypominasz mi to dziecko, którym kiedyś byłam. - powiedziała pani Irena. - Też zawsze chciałam być duża i silna. Dlatego cieszę się, że możesz teraz płakać, chociaż czuję twój ból. Dla ciebie to dopiero początek. - czego początek? Ale nie odważyła się zapytać. Nie chciała żadnych odpowiedzi. Nie dzisiaj. Nie teraz.
- Myślę, że zrobimy sobie taki spokojny dzień. - zaproponowała po chwili nauczycielka. - Przy tej pogodzie najlepiej jest zostać w domu. Poczytać, napić się kawy, herbaty, może coś schrupać? - Kate skinęła głową. W domu - super! Książki - też super! Będzie mogła przeczytać kolejną powieść Nicholasa Sparksa przyniesioną z biblioteki. Ale co schrupać? Orzechy, czekoladę, chipsy? Nie miała ochoty.
- Wczoraj kupiłam jeszcze opakowanie wafli ryżowych. - powiedziała nauczycielka, jakby czytając jej w myślach. - Są też suchary. - dziewczyna skinęła głową.
- Może być. - oceniła.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków