• Wpisów: 1480
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 4 dni temu, 20:25
  • Licznik odwiedzin: 320 220 / 2116 dni
 
abc.atlant
 
Było już dobrze po północy, ale Kate nadal leżała w łóżku, nie mogąc zasnąć i gapiła się w sufit. Nad jej głową światło latarni ulicznej wyrysowało gondolę. Gondolę, na której można popłynąć hen daleko. Gdzieś donikąd. Do krainy nieważkości i pięknych marzeń. Zapragnęła zanurzyć się w obłoczku, puszystym, pachnącym i delikatnym.
Myślała. Próbowała to wszystko jakoś sobie poukładać.
Dopiero teraz, w środku nocy, kiedy nie mogąc zasnąć, przewracała się z boku na bok, przyszło jej do głowy, jak by to wyglądało gdyby pani Irena była jej mamą. Kate włączyła światło i usiadła na łóżku. Czy pani Irena mogłaby ją kochać tak jak kochała mama? Kiedy była mała, mama zawsze nazywała ją swoją dużą dziewczynką, wyjątkową i inteligentną. Gdy Kate była szczególnie miła i dzielna, mamę rozpierała duma. A teraz? Czy zawsze musiała być najlepsza i najmądrzejsza, żeby zasłużyć sobie na miłość?
Nagle poczuła, że niewidzialna ręka ściska ją za gardło. Wyszła do łazienki. Spojrzała w lustro. Tak, miała zielone oczy swojej mamy. Ale zobaczyła więcej niż mamę.
Nieoczekiwanie ujrzała mur, który postawiła wokół siebie. Może po to, żeby już nikt nie mógł jej zranić? A co z tą wyjątkową i inteligentną Kate? Dziewczyną, która ma wszystko pod kontrolą?  Jak mocny jest jej mur w tej chwili? Dzisiaj pani Irena przedarła się przez niego. Kate dotknęła opuszkami palców posiniaczonego policzka. Stojąc przed lustrem, spojrzała sobie w oczy. W oczy swojej mamy.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
  •  
     
    W głowie Kate kłębi się dużo różnych myśli... Nadal nie potrafi się pozbierać po tym wszystkim co ją spotkało... Mam nadzieję, że da radę i w końcu zacznie żyć normalnym życiem, ale jednak do tego potrzeba jeszcze czasu...