• Wpisów: 1434
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: wczoraj, 20:19
  • Licznik odwiedzin: 315 148 / 2025 dni
 
abc.atlant
 
Nieco krótszy niż normalnie, ale następnym mam nadzieję wam to wynagrodzić, a ten tydzień jest naprawdę zabójczy i nie łapię już zakrętów. Całe szczęście niedługo już ferie...
Soundtrack; youtu.be/Xk6cy2AAvxY

Limmaniel przyłożyła dłoń do skroni i opadła na parcie krzesła. Huczało jej w głowie. Towarzystwo rozluźnione winem i muzyką, opowiadało sobie historie dawnych dziejów. Właśnie byli w trakcie opowieści o oblężeniu Helmowego Jaru. Elfka wstała ze swojego miejsca, kierując się ku schodom. Katrin zerknęła ku niej.
- Mamo? Źle się poczułaś? - spytała, wstając z krzesła.
- Nie, nie, nic mi nie jest. - Limmaniel zmusiła się do uśmiechu. - Ale Haldira musicie pomścić beze mnie.
- Tak jest! Słyszeliście królową! - zawołał Legolas. Katrin roześmiała się, wracając do gości. Limmaniel powoli weszła po schodach na piętro, niemalże całym ciałem uwiesiła się na klamce drzwi swojej komnaty i wreszcie wpadła do środka, na oścież otwierając okno. Jej twarz owiało chłodne, nocne powietrze, a ona odetchnęła głęboko. Dłonie jej drżały, kiedy zaciskała palce na rzeźbionej ramie okiennej. Przyłożyła rękę do piersi, czując, że jej serce szaleje, a chwilę potem osunęła się po ścianie na podłogę, z trudem łapiąc powietrze.

Katrin przytulała się do Legolasa, podczas wolnego tańca. Goście powoli opuszczali salę, kierując się do swoich sypialni, tańczących par zostało niewiele. Dziewczyna westchnęła, mocniej przytulając się do małżonka.
- Zmęczona? - spytał elf, odsuwając się od niej.
- Raczej szczęśliwa. - odpowiedziała Katrin, zarzucając mu ramiona na szyję. - To był cudowny wieczór, wspaniale się bawiłam.
- Możemy na tym nie kończyć. - Legolas musnął ustami jej policzek.
- Przestań! - roześmiała się dziewczyna. - Martwię się o Limmaniel. Tak nagle wyszła... Ja...
- Na pewno nic jej nie jest. - uspokoił ją elf. - Ale za chwilę odeślemy gości. Jeśli zechcesz, pójdziesz sprawdzić, czy wszystko z nią w porządku.

Katrin uchyliła drzwi komnaty matki, a po chwili wślizgnęła się do środka. Limmaniel leżała już w łóżku, zwinięta w miękkiej pościeli, oddychająca równo, ale z trudem. Białą suknia byłą przewieszona przez krzesło, okno otwarto na oścież i do komnaty wpadały podmuchy chłodnego nocnego powietrza. Dziewczyna zadrżała z zimna, przymykając okno i zerknęła na matkę. Limmaniel leżała w łóżku z rozrzuconymi ramionami, czarne włosy odcinały się wyraźnie od bieli poduszki. Katrin uśmiechnęła się, zamykając za sobą drzwi komnaty. Podłapała spojrzenie Legolasa i pocałowała go w policzek, splatając swoje palce z jego palcami. Mieli dla siebie jeszcze całą noc.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków