• Wpisów: 1434
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: wczoraj, 20:19
  • Licznik odwiedzin: 315 148 / 2025 dni
 
abc.atlant
 
Wzrok Kate zasnuwała gęsta mgła. Wśród mlecznych oparów widać było dwie sylwetki, dorosłej kobiety i małej dziewczynki. Ta pierwsza krzyczała coś, ze wzburzeniem wymachując ramionami. Dziewczynka stała przed nią z pokornie opuszczoną głową, co zdawało się wprowadzać kobietę w jeszcze większą furię. A wreszcie szarpnęła małą za nadgarstek i zdzieliła po policzku. Wiedzione impulsem dziecko próbowało się wyrwać, ale kobieta szarpnęła mocniej, słowa stawały się wyraźne.
- Nienawidzę cię, rozumiesz... Ty niewdzięczna dziewucho...  - kobieta odepchnęła od siebie córkę. Dziewczynka poleciała prosto na regał z książkami, straciła równowagę i uderzyła główką o marmurową posadzkę, tracąc przytomność.
Kate drgnęła, budząc się gwałtownie. Przez chwilę nie wiedziała gdzie jest, ale kiedy tylko poczuła pod policzkiem miękką poduszkę, wróciły do niej wszystkie wspomnienia poprzedniego wieczoru. W głębi duszy wiedziała, że dziewczynka ze snu to ona sama. Oddychała głęboko, usiłując się uspokoić. Czuła się okropnie i chyba miała gorączkę. Zwinęła się w kłębek pod kołdrą. Nie pamiętała czy krzyczała przez sen, ale nie chciała obudzić pani Ireny. Nie chciała, żeby nauczycielka martwiła się o nią jeszcze bardziej.
Jeszcze chwilę leżała w ciemności, aż wreszcie zapadła w krótki urywany sen. Koszmary powróciły, spotęgowane podwyższoną temperaturą i nadmiarem negatywnych wrażeń. Budziła się i na nowo zasypiała, wyczekując zbawiennego poranka.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków