• Wpisów: 1468
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 3 dni temu, 22:26
  • Licznik odwiedzin: 318 860 / 2088 dni
 
abc.atlant
 
Soundtrack; youtu.be/dzq6Q-43Tpc

Limmaniel poprawiła włosy upięte w kok, wsunęła na głowę prosty, złoty diadem i wpięła w uszy długie kolczyki. Katrin oglądała poczynania matki, siedząc na krześle, zwrócona twarzą do lustra.
- Przyglądasz mi się kochana. - odezwała się elfka.
- Nic podobnego, pierwsze słyszę. - Katrin odwróciła wzrok. Limmaniel wzięła się pod boki. Zafalowała na wpół przeźroczysta chusta i biało-srebrna suknia. Na twarzy elfki pojawił się uśmiech. Dziewczyna odwróciła się, spoglądając wprost na nią.
- No dobrze, może troszkę. - przyznała. Limmaniel bez słowa zajęła się fryzurą córki. Katrin odetchnęła głęboko. W powietrzu rozchodziła się delikatna woń konwalii.
- Jak samopoczucie? - zagadnęła Limmaniel, wpinając we włosy córki niewielkie klejnociki.
- W porządku. Faramir może się jednak ździebko zdziwić, kiedy usłyszy o naszych sojuszach. Dokonałam tego zupełnie sama.
- Słyszałam, że władca Rohanu nie darzy cię sympatią.
- Nie przeszkadzało nam to w utrzymywaniu poprawnych stosunków. - Limmaniel włożyła na skronie Katrin połyskujący srebrem diadem i przyjrzała dziewczynie.
- Pięknie wyglądasz. - odezwała się.
- Ty też, strasznie. - odpowiedziała Katrin. - To znaczy, nie strasznie, nie o to chodzi, po prostu strasznie pięknie.
- Dziękuję. - Limmaniel uśmiechnęła się. - To co? Zejdziemy do gości?
Legolas podniósł wzrok na schody, przerywając rozmowę z synami Elronda. Skinieniem głowy przeprosił i stanął u stóp schodów, po których schodziła jego małżonka w asyście matki, obie w fiolecie, bieli i srebrze. Kątem oka dostrzegł, że stojący za nim goście oddają władczyni pokłon. Wyciągnął dłoń ku Katrin. Rękę Limmaniel ujął Elrond. Legolas poprowadził dziewczynę w tańcu, obok tańczyła jej matka. Katrin uśmiechnęła się, zerkając na małżonka. Legolas nachylił się ku niej jeszcze bardziej.
- Wyglądasz wspaniale. - wyszeptał.
- Dziękuję, ty też. - odpowiedziała dziewczyna. Zielony płaszcz elfa falował wraz z jej suknią, na szyi połyskiwał srebrny pentagram na rzemyku. Katrin musnęła palcami kryształ górski, który nosiła na łańcuszku. Legolas uśmiechnął się, ostatni raz okręcając ją w tańcu.

Katrin śmiała się rozmawiając z Arweną. Policzki miała już zarumienione od wypitego wina, w dłoni ściskała kieliszek. Dziewczyna obejrzała się na dziesięcioletniego Elessara - księcia Gondoru, a widząc, że dzieckiem z powodzeniem zajmuje się Tauriel, uśmiechnęła się. Przeprosiła jednak elfkę, gdy dostrzegła stojącą przy ścianie Eowinę.
- Eowino, Faramirze... - odezwała się, podchodząc do władców Rohanu. - Cieszę się, że zaszczyciliście nas swoją obecnością.
- My również. - odpowiedziała Eowina. - Że możemy uczestniczyć w tak wspaniałym przyjęciu. - Katrin uśmiechnęła się.
- Niezwykle miło mi to słyszeć. - powiedziała i odwróciła głowę, kiedy Legolas położył jej dłonie na ramionach.
- Przepraszam najmocniej... - odezwał się. - Ale chciałbym porwać moją małżonkę do galopa. Nie macie nic przeciwko?
- Ależ skąd. - odpowiedział Faramir. - Prawdę mówiąc Eowinę też chciałem zaprosić do tańca.

Limmaniel opierała się o ścianę, w pobliżu stołu z przekąskami, z kieliszkiem wina w dłoni. Ze swojego miejsca obserwowała tańczące pary, w tym Legolasa i Katrin, podskakujących w rytm galopa. Uśmiechnęła się, widząc zmierzającą w jej stronę, po skończonym tańcu córkę.
- Jak się bawisz? - spytała, kiedy Katrin stanęła przy niej.
- Wspaniale. - westchnęła dziewczyna. - Dawno nie byłam na takim przyjęciu. - Limmaniel zachichotała.
- Goście dopisali. - stwierdziła, odstawiając kieliszek na stół.
- Tak, to prawda. - Katrin skinęła głową.
- Hej, a co tak bosko pachnie? - dziewczyna podciągnęła nosem.
- Czekolada... - westchnęła, równocześnie z matką. Obie się roześmiały. Katrin spojrzała na matkę, ale nie zdążyła nawet powiedzieć ani słowa, bo przed elfką skłonił się Faramir.
- Czy wolno mi poprosić panią do tańca? - odezwał się.
- Bardzo mi przykro... - Limmaniel uśmiechnęła się. - Ale poza wprowadzającym, dzisiaj nie tańczę. Za to może moja córka? - Katrin roześmiała się, machnąwszy ręką, ale to co powiedziała Limmaniel dotarło do niej o parę sekund za późno i już była ciągnięta przez Faramira do tańca. Elfka zachichotała.
- Wybacz... - odezwała się.
Faramir prowadził Katrin w rytm walca, nie spuszczając z niej wzroku. Dziewczyna czuła się bardzo niezręcznie, czując na sobie wzrok władcy Rohanu. Odwróciła głowę.
- Jak zdrowie twojej matki? - spytał w końcu Faramir.
- Skąd wiesz? - odpowiedziała pytaniem Katrin. - Słyszałeś...
- Całe Śródziemie słyszało. - mężczyzna spojrzał jej w oczy. - Jedyna elfka w Ardzie z wadą serca.
- Nie powinno cię to w ogóle dotyczyć. - ucięła dziewczyna. - Ale jeśli koniecznie musisz wiedzieć, moja matka ma się dobrze. - dodała, wysuwając dłoń z dłoni Faramira. - Przepraszam...
- No, widzę, że Faramir ma dryg. - odezwała się Limmaniel.
- I paskudny charakter niestety. - Katrin rzuciła ku niemu spojrzenie.
- Coś zaszło między wami?
- Nic znaczącego. - odparła dziewczyna. - Przestań. - poprosiła, widząc, ze elfka już otwiera usta. - Nie chcę sobie psuć wieczoru. - dodała, biorąc z półmiska ciastko z zielonymi owocami i zniknęła w tłumie. Słowa króla dotknęły ją do żywego. Szła przez salę zamyślona, nie zauważyła nawet kiedy wpadła na jedną z tańczących par, potknęła się i byłaby wylądowała na podłodze, gdyby nie ciemnowłosy elf, który złapał ją za nadgarstek. Uśmiechnął się.
- Dokąd lecisz? - spytał, pomagając jej wstać.
- Lindir! - ucieszyła się dziewczyna, rozpoznając sługę Elronda, który zjawił się u boku swojego pana na bankiecie i nieproszona ujęła jego dłoń do tańca. Elf poprowadził ją płynnie.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego