• Wpisów: 1434
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: wczoraj, 20:19
  • Licznik odwiedzin: 315 080 / 2025 dni
 
abc.atlant
 
Pani Jarocka delikatnie przemywała mokrą szmatką krwawiącą ranę. Nie płakałam. Chyba nie mogłam już płakać. Dalej się trzęsłam, dalej panicznie się bałam, ale wiedziałam, że jestem na właściwym miejscu. Nauczycielka położyła mi dłoń na ramieniu.
- Wszystko w porządku, kochanie? Jesteś taka cicha i... Po prostu chcę się upewnić. - popatrzyłam na nią, przełknęłam ślinę i delikatnie pokiwałam głową. Rozpaczliwie chciałam wyjaśnić jej, jak się czuję, powiedzieć jej o wszystkim, ale wydawało mi się to niewykonalne. Nauczyłam się trzymać swoje uczucia głęboko w ukryciu. Niezależnie od tego, co czułam w środku, byłam już na tyle silna, żeby nie płakać na zewnątrz. A przynajmniej tak mi się do tej pory wydawało. Nie mogłam nigdy powiedzieć nikomu o tym, jak się czuję, a już zwłaszcza nie pani Jarockiej. Nie znałam słów, które mogłyby to opisać, i nie chciałam, żeby ona przeze mnie się martwiła.
- Jesteś pewna, skarbie? -  spytała nauczycielka głosem pełnym wątpliwości. Pierwszy raz zwracała się do mnie w ten sposób. Z taką czułością. Już dawno nikt tak do mnie nie mówił. Znów pokiwałam głową, tym razem bardziej zdecydowanie.
- Połóż się teraz. Postaraj się zasnąć. - poprosiła. - W łazience zostawiłam ci czysty ręcznik i suche ubrania. Możesz się wysuszyć i przebrać. Porozmawiamy jutro rano, dobrze?
- Będzie tu pani? Cały czas? - nie mogłam się powstrzymać przed zadaniem tego pytania. Musiałam mieć pewność, że nie zostanę z tym wszystkim sama, że ona gdzieś nie zniknie. Że to wszystko nie okaże się jedynie snem.
- Będę. - obiecała mi i dopiero wtedy mogłam położyć się i usnąć. A usnęłam natychmiast. To chyba adrenalina zrobiła swoje.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków