• Wpisów: 1488
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 4 dni temu, 21:43
  • Licznik odwiedzin: 320 872 / 2135 dni
 
abc.atlant
 
Kate - Writes: Dzisiejsza inspiracja. Nic nie poradzę na to, co ta piosenka ze mną robi. Na ciąg dalszy opowiadania wiedźmińskiego wprawdzie na razie nie mam pomysłów, ale jutro zapraszam na pierwszy rozdział kontynuacji dziejów Śródziemia.

Yennefer otworzyła drzwi kopnięciem i ogarnęła wzrokiem świat spowity w płomienie. Czarne loki zafalowały w drżącym powietrzu i rozsypały się po ramionach czarodziejki, kiedy ta odwróciła głowę, żeby zerknąć na kulącą się w kącie chaty adeptkę. Katje spoglądała w twarz mistrzyni szeroko otwartymi ze strachu oczami. Yennefer uśmiechnęła się, przekrzywiając głowę.
- Chodź. - odezwała się ze spokojem, jak to ona. Katje wstała posłusznie, wyciągając drżącą dłoń ku Yennefer. Mistrzyni kojąco ścisnęła ją za nadgarstek i objęła drugim ramieniem. Spojrzała adeptce prosto w oczy. Ogarnęła wzrokiem skrwawioną wargę i pokryty siniakami policzek. Sama wyglądała nie lepiej. Drgnęła kiedy adeptka otarła z jej policzka zakrzepłą już krew.
Obie wkroczyły w płomienie. Bez strachu, bez najmniejszego nawet słowa skargi. Yennefer szła przodem, sztywno wyprostowana, Katje trzymała się z tyłu. Sylwetkę mistrzyni widziała jak przez mgłę w buchającym ogniu, ale nie zatrzymała się. Wyciągnęła dłoń, chcąc dotknąć czarodziejki, ale materiał czarnej sukni wyślizgnął jej się spomiędzy palców. Katje stanęła w miejscu. Yennefer szła przed siebie sama, nie oglądając się. Dziewczyna wydała z siebie cichy jęk pomieszany z westchnieniem. Gorące, lepkie powietrze wciskało jej się do płuc. Wyciągnęła przed siebie drżącą dłoń, chciała zawołać, ale z jej gardła nie wyrwało się najmniejsze nawet westchnienie. A ona padła na ziemię rozpaloną ogniem, po raz ostatni starając się dostrzec w płomieniach Yennefer. Swoją mistrzynię.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków