• Wpisów: 1434
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: wczoraj, 20:19
  • Licznik odwiedzin: 315 080 / 2025 dni
 
abc.atlant
 
Kate weszła do klasy i w popłochu rozejrzała się wokół. Wszyscy zachowywali się tak samo jak zawsze, może dziewczyny jednak nikomu nie powiedziały... Może się nie rozniosło... Z westchnieniem ulgi usiadła w ławce, wyjmując z torby zeszyt z biologii i wtedy właśnie usłyszała fragment rozmowy, która toczyła się pod ścianą.
- Odwiedziłyśmy wczoraj nasz koleżankę. - powiedziała Dominika od niechcenia, przeglądając notatki na sprawdzian.
- Którą koleżankę? - odezwał się Loic, patrząc niechętnie w ich stronę.
- Kate. - powiedział Mirella i zmrużyła oczy, przyglądając jej się uważnie. Kate spuściła głowę jeszcze niżej, czując że na policzki wypływają jej rumieńce.
- Tak? - zapytała Karina, wyraźnie zaciekawiona. - Byłyście u niej w domu? Kate, nic mi nie powiedziałaś. Ja nie byłam u ciebie jeszcze ani razu.
- Musiałam oddać jej podręcznik do angielskiego, który mi pożyczyła w szkole. - wyjaśniła Dominika, również wbijając w dziewczynę wzrok.
- Mówienie, że odwiedziłyśmy Kate w jej domu jest pewną przesadą. - poinformowała Mirella, bawiąc się guzikiem swojego sweterka. - Ona mieszka w domu dziecka. - dodała, nie spuszczając wzroku z dziewczyny, będącej głównym obiektem rozmowy.
- W domu dziecka? - wyjąkał Loic bez sensu, wpatrując się w Mirellę.
- Nie wiedziałeś o tym? - zaszczebiotała dziewczyna. - A myślałyśmy, że się przyjaźnicie!
- Widocznie nie aż tak bardzo! - roześmiała się Dominika. Kate zerwała się z miejsca gwałtownie, zaciskając dłonie w pieści. Cała się trzęsła od tłumionego szlochu, a wreszcie dopadła do dziewczyny i nie zastanawiając się zbyt wiele, uderzyła Dominikę prosto w twarz. Dziewczyna dotknęła krwawiącego nosa i spojrzała na nią ze zdziwieniem. Kate stała na środku klasy, oddychając spazmatycznie. Nie wiedziała, że jest do czegoś takiego zdolna. Tkwiła pośrodku sali jak kołek w płocie, dopóki nie odezwała się Karina.
- Kate... To prawda? - spytała, kładąc dziewczynie dłoń na ramieniu. Kate nie odpowiedziała. Porwała tylko z ławki swoją torbę i wybiegła z klasy.
Biegła przed siebie korytarzem, przepychając się przez tłum uczniów dopóki nie wpadła na kogoś, nie potknęła się i nie wylądowała na wyłożonej wykładziną podłodze. Pozbierała się natychmiast, podnosząc torbę z podłogi. Chciała uciec, choć wiedziała, że już na to za późno.
- Kate! - zawołała za nią pani Irena, bo to na nią wpadła dziewczyna. - Kate, co się dzieje? Co się stało? - spytała, łapiąc ją za ramię. Kate szarpnęła się, ale nauczycielka trzymała mocno. Dopiero wtedy dziewczyna spojrzała jej w twarz. Dopiero wtedy rozpłakała.
- Kate... - odezwała się łagodniej nauczycielka. - Wytłumacz mi co się stało.
- Tego się nie da wytłumaczyć... - zaprotestowała Kate.
- Na pewno się da. Chodź ze mną, porozmawiamy. - poprosiła pani Irena.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków