• Wpisów: 1580
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: wczoraj, 19:33
  • Licznik odwiedzin: 312 903 / 1989 dni
 
abc.atlant
 
Wieczór w tej pierwszorzędnej pizzerii rozpoczął się zupełnie nieźle. Sąsiednie stoliki zajmowali tylko starsi uczniowie. Kate z jednej strony czuła się dorosła i silna, z drugiej zaś przeszkadzały jej spojrzenia innych. Na szczęście znaleźli jeszcze jeden wolny, okrągły stolik w niszy, do połowy przesłonięty palmą w kolorze lila.
Pizza była grubo obłożona serem, pomidorami i salami. Po każdym kęsie z ust Kate zwisały serowe nitki, które w pewnej chwili Loic ostrożnie usunął palcem wskazującym. Lekko drgnęła, a potem odwróciła wzrok. Nawet nie miała pojęcia ile bólu potrafi sprawić ten niewielki czuły gest.
- Nigdy bym nie przypuszczał, że masz taki apetyt. - powiedział chłopak w końcu.
Kate nie odpowiedziała. Na samą wzmiankę zrobiło jej się niedobrze. Loic opowiadał o swoim domu, o rodzicach, o swoim tacie, który pracował jako adwokat. Dziewczyna przyglądała mu się tylko, nie mając ani odwagi, ani ochoty odpowiedzieć. To wspólne wyjście było straszną pomyłką.
- Kate... - odezwał się Loic. - Wszystko w porządku? - dziewczyna przełknęła ślinę.
- Przepraszam. - odezwała się, zrywając się z miejsca i pognała do toalety. Zwymiotowała. Krztusiła się i dławiła, aż łzy spłynęły jej po policzkach.
Dokładnie wypłukała usta wodą, żeby pozbyć się tego wstrętnego, kwaśnego posmaku. Później spojrzała na swoje odbicie w lustrze nad umywalką. Z lustra spoglądała na nią wystraszona dziewczyna, z szeroko otwartymi, zielonymi oczami. Trzęsły jej się ręce.
- Co się stało? - spytał Loic, kiedy Kate wróciła do stolika.
- Nie mam pojęcia. Ale... Chyba będzie lepiej, jeśli już pójdę. Nie zrozum mnie źle, chcę do domu. - Loic zmarkotniał.
- To może cię odprowadzę? - zaproponował natychmiast.
- Nie! - zaprotestowała gwałtownie Kate. - Przepraszam, już wystarczająco dla mnie zrobiłeś. Naprawdę, muszę już iść. Zobaczymy się w szkole?
- Tak. Poczekaj, Kate... - chłopak złapał ją za rękę. - Coś nie tak zrobiłem? Co się dzieje? - dziewczyna nie była w stanie wykrztusić słowa. Nagle uświadomiła sobie, że jeśli będzie ją trzymał jeszcze choć chwilę dłużej, to wybuchnie płaczem i będzie tak szlochać bez końca.
- Przepraszam... - powtórzyła tylko, wysuwając dłoń z uścisku Loica. Odwróciła się na pięcie i nie oglądając się więcej na chłopaka, szybkim krokiem wyszła z restauracji.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków