• Wpisów: 2621
  • Średnio co: 16 godzin
  • Ostatni wpis: wczoraj, 13:38
  • Licznik odwiedzin: 299 813 / 1750 dni
 
abc.atlant
 
Kate - Writes: Obejrzałam kolejny odcinek Sherlocka. Wiecie co? Ja od początku wiedziałam, że Mary to nie jest kobieta dla Johna. Nie dość, że brzydka i głupia to jeszcze morderczyni. Ja rozumiem, że miłość jest ślepa (tia), że strzała amora nie zawsze trafi tam gdzie trzeba (o szczegóły nie pytajcie), ale może bez przesady, co? Zadziało się w tym odcinku parę ciekawych rzeczy. Sherlock jak wywnioskowałam miał coś wspólnego z narkotykami, o co nigdy bym go nie posądziła. Co do papierosów to tak, nikotyna, te sprawy, ale narkotyki w życiu. I potem się okazało, że to tylko działanie a propos nowej sprawy, więc jednak szczęśliwie nie jest ćpunem. Ale o to mniejsza.

Sherlock został postrzelony - dochodzimy do sedna - przez Mary Watson. Ciekawie było jak potem zwiał ze szpitala. A ponieważ Mary okazała się morderczynią, John przeżywał w tym odcinku małe załamanie nerwowe, co i mnie troszeczkę wytrąciło z równowagi, bo ta pozbawiona skrupułów kobieta skrzywdziła Johna <złowroga cisza>. Tego jej nie daruję do końca trwania serialu. Ciekawie się zrobiło pod koniec. O tym, że Sherlock został posądzony o morderstwo - całkiem słusznie, bo faktycznie zabił - wam nie powiem, ale powiem tak; Moriarty powrócił, więc w czwartym sezonie na pewno będzie ciekawie. Mam nadzieję na epizodyczne pojawienie się panny Adler, bo doszłam do wniosku, że to moja ulubiona postać kobieca z Sherlocka. Ma taki uroczy koczek. I pałam do niej niczym nieuzasadnioną sympatią.

A teraz bardziej z ogłoszeń parafialnych. Jak zdążyliście zauważyć nagłówek bloga ma inną nazwę. I teraz z czego to wynika... Z opowiadaniem o Pingwinach dałam sobie spokój. Ostatnie rozdziały męczyły mnie jak jeszcze żadne inne opowiadanie, więc stwierdziłam "Dosyć". Było fajnie, od tego w końcu wszystko się zaczęło, ale trochę już tego za dużo. Po prostu coś się wypaliło i lepiej chyba tego nie ciągnąć w nieskończoność. Ani Kate, ani jej mamy nie zamierzam jednak zostawić w spokoju. Stwierdziłam, że poeksperymentuję sobie trochę z dramatem psychologicznym, co w sumie ciekawie się zapowiada. Jestem pewna, że to dobry początek czegoś nowego. Po więcej informacji zapraszam jutro (jak ja lubię rozbudzać ludzką ciekawość), a tymczasem dobranoc.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Aż byłam ciekawa, czy ta cała Mary serio jest taka brzydka. Jak to zwykle u mnie bywa, ciekawość mnie zeżarła i sprawdziłam... Miałaś rację :P. Nie jest jakaś specjalnie ładna...
    Właśnie widzę, że zmieniłaś nazwę bloga i zastanawiałam się dlaczego, ale teraz już wiem ;).
    No nie wierzę, że dałaś sobie spokój z opowiadaniem o pingwinach, ale jednocześnie czekam na Twój eksperyment z dramatem. Ciekawa jestem co Ci wyjdzie ;).
     
  • awatar
     
     
    gość
    Ciekawa jestem, co tym razem wymyślisz, tylko może... nie dramatyzuj za bardzo ;) pozdrawiam
    Coccolino
     
  •  
     
    Powodzenia :) Czasem trzeba pożegnać się ze swoimi postaciami i zacząć coś zupełnie nowego. Sama miałam tak kilak razy, to całkiem naturalne wśród pisarzy.