• Wpisów: 2621
  • Średnio co: 16 godzin
  • Ostatni wpis: wczoraj, 13:38
  • Licznik odwiedzin: 299 813 / 1750 dni
 
abc.atlant
 
Miał być kolejny rozdział "Mistrzyni i Uczennicy", obiecałam, wiem. Wiem! Ale nie będzie, bo zapomniałam z domu notatek tak jak i mnóstwa innych rzeczy, więc będziecie musieli wytrzymać do piątku.

W nocy znowu nie dali mi spać. Krasnoludy budowały umocnienia i oczywiście wciągnięto mnie w wir pracy. Pokrzykiwały na siebie nawzajem. Thorin wydawał polecenia, stojąc na szczycie ogromnej barykady.
- Przed świtem umocnienia muszą być gotowe! - krzyczał. - Ciężko walczyliśmy o tę górę. Drugi raz jej nie stracę! - nie rozumiałem po co to wszystko. Przed czym Thorin chciał się bronić? Przecież nie przed garstką ocalałych mieszkańców Esgaroth.
- Ludzie z miasta nie mają niczego! - zaprotestował Kili. - Przyszli do nas po pomoc. Stracili wszystko. Całkowicie...
- Chcesz mówić mnie co oni stracili?! - odpowiedział mu pytaniem Thorin. - Co ich spotkało dobrze wiem. Ci, którzy przeżyli ogień smoka niech się cieszą. Powinni być wdzięczni losowi. Więcej głazów! - krzyknął, odwracając się ku kompanii. - Więcej głazów przy wrotach! - patrzyłem na niego, nie wierząc... Thorin, którego znałem, nie był taki.

Rano przed Ereborem czekała na nas armia elfów. Nie mogłem uwierzyć w to, co widzę. Mimo niewyspania to na pewno nie były przywidzenia wywołane senną marą. Elfy obstawiły każdą, nawet najmniejszą wieżyczkę Dale. A raczej tego, co z niego zostało. Do Góry zbliżał się jeździec na koniu. Poznałem go. To był Bard. Krasnoludy zgromadziły się za zbudowanym umocnieniem. Tam czekaliśmy.
- Witaj Thorinie, synu Thraina! - zawołał Bard, zatrzymując się u stóp Samotnej Góry. - Cieszymy się, że przetrwałeś to wszystko!
- Czemu stajesz przed Królem pod Górą uzbrojony jak na wojnę?! - odkrzyknął Thorin.
- A dlaczego Król pod Górą zamknął się w tej twierdzy? Niby złodziej w kryjówce?
- Być może dlatego, że spodziewam się złodziei.
- Mój Panie... Nie przybywamy cię okraść. Przybywamy po sprawiedliwość! Nie porozmawiasz ze mną? - Thorin łaskawie skinął głową i zostawiając nas za barykadą, zszedł na dół. Rozmowa chyba nie poszła po myśli Barda. Nie dane mi było usłyszeć z niej ani słowa, ale jego mina gdy odjeżdżał wystarczyła mi za wszystkie słowa.
- Co ty wyprawiasz? - spytałem, gdy krasnoludy patrzyły za odjeżdżającym. - Thorinie... Nie wszczynaj wojny.
- To nie jest twoja sprawa. - odpowiedział spokojnie.
- Przepraszam, ale czy nie zauważyłeś, że stoi tam armia elfów?! Nie widzisz?! Już nie mówię o setkach rozeźlonych rybaków. Wiesz, chyba jest as trochę za mało. - poniosło mnie, ale ktoś musiał wreszcie przemówić mu do rozsądku. To nie mogło skończyć się w ten sposób. Thorin odwrócił się ku mnie.
- Będzie nas więcej. - odpowiedział i tym zupełnie zbił mnie z pantałyku.
- Będzie więcej? - wyrzuciłem z siebie.
- Drogi panie Baggins... Krasnoludów nie warto nie doceniać. Odzyskaliśmy Erebor. Teraz trzeba go bronić. - więc nie było już nadziei. Nie zamierzał zrezygnować. Spojrzałem jeszcze na Balina, myśląc, że może coś pomoże, ale on tylko odwrócił głowę. Nie zamierzał się do tego mieszać. Musiałem wziąć sprawy we własne ręce.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków