• Wpisów: 2621
  • Średnio co: 16 godzin
  • Ostatni wpis: wczoraj, 13:38
  • Licznik odwiedzin: 299 813 / 1750 dni
 
abc.atlant
 
Kate - Writes: Uwaga na spoilery! Obejrzałam wczoraj kolejny odcinek Sherlocka i śmiem twierdzić, że jak do tej pory to mój ulubiony. Ten odcinek jest po prostu idealny! No dobra, John się żeni (tu mini depresja), ale koniec końców wszystko było takie komiczne, ze na jego brzydką jak noc żonę przestałam zwracać uwagę. A działo się, oj działo! No i epizodycznie pojawiała się panna Adler, którą nawet zaczęłam lubić, bo ma taki fajny koczek.

Ale do rzeczy. Sherlock składający serwetki, pijany w trupa John, wesele, jakiego świat jeszcze nie widział, a na dokładkę dwa zabójstwa. O zabójstwach za chwilę, teraz powiem, że oglądając to, omal nie zeszłam ze śmiechu (a gdybym zeszła ze śmiechu, to raczej nie pisałabym teraz posta, więc jeszcze żyję). Śmiałam się tak, że mnie chciały z pokoju wyrzucić, a było już po jedenastej, wiec wychowawczynie by się pewnie zainteresowały dlaczego siedzę na korytarzu. Kompletnie mnie rozwaliła przemowa Sherlocka jako drużby na weselu. Ale jeszcze bardziej wieczór kawalerski Johna. Nawet jak to piszę, to nie mogę się nie uśmiechać, bo o matko! co tam się działo, to ludzkie pojecie przechodzi. Nie ma to jak spanie na schodach... Nie no, musicie sobie to obejrzeć (odcinek się nazywa "Znak Trojga" )!

Wspomniane zabójstwa... Najpierw jeden z wartowników spod pałacu Buckingham. Dźgnięty (chyba widelcem) w jakieś takie specjalne miejsce przy kręgosłupie wykrwawił się pod prysznicem. Ściśnięty mocno w talii pasek uniemożliwiał mu wykrwawienie się wcześniej. Potem tą samą metodą próbowano zabić byłego dowódcę Johna z wojska. Tego się nie udało uśmiercić. Ale kto to właściwie wykombinował. Otóż fotograf (wiedziałam wcześniej niż Sherlock). Strażnik spod pałacu meldował, ze czuje się obserwowany, a łaził za nim właśnie fotograf. Drugie morderstwo miało być na weselu, a kto może niepostrzeżenie sobie wejść na wesele bez zaproszenia? Oczywiście fotograf. Który tak na marginesie od początku był podejrzany. A panna Adler po drodze nieźle namieszała, ale spoilerów już dość.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    No to serio musiało być zabawnie :P.
    No tak! Zawsze wszystkiemu winni są fotografowie! W książce "Jesteś moja dzikusko" Agnieszki Lingas-Łoniewskiej był ten sam motyw, ale na szczęście obeszło się bez morderstwa, jednak porwanie i przetrzymywanie było...
    Dlaczego to zawsze musi być fotograf? Nikt mnie do pracy nie przyjmie jak wszyscy będą uprzedzeni xD.
     
  •  
     
    Pamiętam ten odcinek, ale mam ochotę obejrzeć całą serię raz jeszcze :3