• Wpisów: 2621
  • Średnio co: 16 godzin
  • Ostatni wpis: wczoraj, 13:38
  • Licznik odwiedzin: 299 813 / 1750 dni
 
abc.atlant
 
Nareszcie! Ostatni rozdział wakacyjny tego opowiadania. Nie macie pojęcia jak to cholerstwo (sorry) zaczynało mnie męczyć. Już dawno tak się nie męczyłam przy pisaniu czegokolwiek. Chwała, że to już koniec wakacyjnych rozdziałów. O święci...

Dalsze pół godziny podróży minęło w warunkach komfortowych; nikt nie kopcił, nie atakował, a współpasażerowie rychło znaleźli inny temat do rozmowy niż rozwydrzenie dzisiejszej dziatwy i młodzieży. Kate była przeszczęśliwa, że uwaga ogółu przestałą skupiać się na niej. Co do Skippera, to był wyczerpany, lecz zarazem przepełniony satysfakcją, a także wdzięczny Kowalskiemu za jego solidarne wystąpienie.
W bardzo dobrych humorach wysiedli wszyscy na przyjemnej, nieco staroświeckiej stacji i wytaszczyli bagaże na peron. Komórka pani Ireny pisnęła cicho i chwilę potem kobieta z uroczym uśmiechem na ustach, położyła dłoń na ramieniu kobiety, uderzająco do niej podobnej.
- Irena! - ucieszyła się kobieta, biorąc nauczycielkę w ramiona.
- Renata! - odpowiedziała okrzykiem pani Irena. Kate w milczeniu obserwowała, jak obie panie witają się dość... gwałtownie.
- Kate... - odezwała się wreszcie nauczycielka. - To jest moja siostra, Renata. - dziewczyna zamarłą w bezruchu.
- Siostra... - odezwała się. - Ty masz siostrę. Dlaczego nie mówiłaś, ze masz siostrę?
- Nie chciałam wyciągać tak wszystkiego na raz, żeby cię ie straszyć i ie stresować. Wolałam z tym zaczekać.
- Renata jestem. - kobieta wyciągnęła dłoń ku Kate. - Dla ciebie ciocia Renata. Chodźcie, bo wy pewnie zmęczone po podróży. Pokoje są zarezerwowane, a w hotelu czeka dla ciebie prezent. Idziemy? - w okropnej spiekocie wydostali się z dworca i ruszyli pod górę, brukowaną ulicą wiodącą do centrum miasta.

- Mamy dwa pokoje i musimy się jakoś rozlokować. - odezwała się pan Renata. Kate na razie nie mogła jeszcze mówić do niej "ciociu". Była zbyt zszokowana.
- Kate ze mną, ty z pingwinami. - zdecydowała natychmiast pani Irena. Udali się na obiad. A potem najedzeni i zadowoleni - czym prędzej się wykąpali i padli na łóżka.
- Kate... - do pokoju, w którym rezydowały matka z córką zajrzała Renata. - Trzymaj. - powiedziała, podając jej niewielką paczkę. - Irena powiedziała mi, ze chodzisz do klasy czysto policyjnej, więc stwierdziłam, że kryminał... - Kate pisnęła, rzucając się kobiecie na szyję.
- Czyli trafiłam. - stwierdziła Renata. Pani Irena zerknęła na okładkę płyty DVD i uśmiechnęła się.
- Oczywiście, że trafiłaś. - odpowiedziała. - Uwielbia ten serial. Co wtorek telewizor jest okupowany, bo ona musi obejrzeć kolejny odcinek. Mamy śniadanie? - nauczycielka zmieniła temat.
- Mamy. - potaknęła Renata.
- O której? - zapytała znowu pani Irena.
- Do jedenastej. - cierpliwie odpowiedziała jej siostra.
- A, to dobrze. Wstanę za trzy jedenasta.

Wiał silny wiatr. Turyści spacerowali brzegiem plaży, w wodzie chlapały się tylko dzieciaki, którym żadna pogoda nie była straszna. Kate gapiła się na wodę, siedziała na piasku i rozmyślała. Koło niej trzyosobowa rodzina dokopywała się do wody. Ojciec leżał na boku i nurkował jedną ręką w głębokim dole, wyciągając mokry piach, z którego dziecko natychmiast zrobiło kolejną babkę w szeregu. Wyglądali na szczęśliwych.
- Może się przechlapiemy? - Skipper dopadł do niej.
- Zimno. Ja wolę posłuchać.
- A czego ty, dziecino, słuchasz tutaj? Przecież tu nic nie słychać.
- Ja właśnie słucham tego, czego ty nie słyszysz.
- Upokarzasz mnie. A mnie się to nie podoba. Bardzo mi się to nie podoba.
- Ty, w ryj chcesz? Może ci się podobać, albo nie podobać. Wedle uznania. Spadaj, muszę pomyśleć. - Skipper poszedł się kąpać. Kate nie odrywała od niego wzroku. Nie mogła. Tak jak nie mogła przestać myśleć o nowo poznanej cioci. Była niezwykle sympatyczna. I chyba ją lubiła. Bezinteresownie. I nie wyczuwało się w jej zachowaniu litości. Kate przygryzła paznokieć, spoglądając na obie kobiety, spacerujące niedaleko. Przybrana mama posłała jej uśmiech. "Mogę zaufać" stwierdziła dziewczyna, wstając. "Najwyżej sparzę się na tym po raz kolejny. Niewiele mam do stracenia." powoli ruszyła ku obu kobietom. Właśnie tu, z nimi było jej miejsce.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków