• Wpisów: 2509
  • Średnio co: 15 godzin
  • Ostatni wpis: wczoraj, 17:04
  • Licznik odwiedzin: 293 682 / 1658 dni
 
abc.atlant
 
Od Beorna dostaliśmy trzynaście kucyków i konia - dla Gandalfa. Miały nas zanieść na skraj Mrocznej Puszczy.
- Jedźcie, dopóki macie światło. - powiedział nam zmiennoskóry na pożegnanie. - Ci, którzy was tropią, są blisko.
Ciemny las nie wyglądał zbyt zachęcająco. Powiedziałbym nawet, że nie był ani trochę zachęcający.
- Ani śladu orków. - odezwał się Dwalin, zsiadając z kucyka. - Szczęście nam sprzyja. - Gandalf nic na to nie odpowiedział. Chyba nie był co do tego przekonany.
- Możecie puścić kuce. - powiedział. - Niech wracają do swojego pana. - stanąłem obok czarodzieja.
- Ten las wygląda... źle. - wreszcie odważyłem się wypowiedzieć swoje wątpliwości na głos. - Jakby toczyła go choroba. Nie da się go jakoś obejść?
- Chyba, że zboczymy dwieście mil na północ. - odpowiedział Gandalf. - Albo na południe. - pokiwałem głową, wiedząc, że z czarodziejem nie ma sensu dyskutować i niemalże bezwiednie wsunąłem dłoń do kieszeni, muskając palcami pierścień. Chłodny dotyk złota mnie uspokajał. Tak samo jak świadomość, że spoczywa bezpieczny w mojej kieszeni. Nori właśnie uwalniał z uprzęży konia Gandalfa, kiedy czarodziej jakby sobie o czymś przypomniał.
- Mój koń zostaje! - zawołał natychmiast. - Muszę go mieć! - podniosłem wzrok, chowając pierścień.
- Chcesz nas zostawić. - powiedziałem z wyrzutem.
- Nie chcę, ale nie mam innego wyjścia. Zmieniłeś się Bilbo Bagginsie. Nie jesteś już dawnym hobbitem z Shire.
- Chciałem ci powiedzieć. - zawahałem się na chwilę, ale kontynuowałem. - Ja... Znalazłem coś w tunelach goblinów.
- Co takiego? - spytał podejrzliwie Gandalf. Milczałem. Czy naprawdę chciałem powiedzieć mu o pierścieniu? A może jednak nie powinienem? - Co znalazłeś? - dopytywał się czarodziej.
- Bojowego ducha. - odpowiedziałem w końcu, wyjmując dłoń z kieszeni. Pierścień pozostanie tajemnicą. Gandalf uśmiechnął się.
- To dobrze, bardzo dobrze. Przyda ci się. - odwzajemniłem uśmiech. - Będę na was czekał na płaskowyżu. Tuż obok Ereboru. Strzeżcie mapy i klucza. I nie wkraczajcie do góry beze mnie. - dodał, patrząc na Thorina, jak gdyby spodziewał się po nim czegoś takiego. - To już nie jest dawny Zielony Las. Zmienił się, a powietrze jest ciężkie od złudzeń, które zechcą was omamić i wieść na manowce. Trzymajcie się ścieżki. Nie schodźcie z niej. Bo wtedy już jej nie odnajdziecie. Choćby nie wiem co trzymajcie się ścieżki! - Gandalf odjechał galopem na swoim koniu. My wkroczyliśmy w las.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków