• Wpisów: 1594
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 35 dni temu, 21:13
  • Licznik odwiedzin: 332 192 / 2472 dni
 
abc.atlant
 
Po prawie dwóch miesiącach odwlekania premiery i przekładania daty opublikowania pierwszego rozdziału piątej części fanfiction z "Władcy Pierścieni" wreszcie oddaję do waszej oceny kolejny epizod, który - mam nadzieję - przypadnie wam do gustu tak jak cały fanfic. Zapraszam do czytania i gorąco proszę o komentarze pod rozdziałem.

Legolas nerwowo przechadzał się między drzwiami komnaty, a oknem. Jego ruchy dyskretnie obserwowali Haldir i Aragorn, stojący niedaleko.
- Zdecydowanie za długo to trwa. - stwierdził młody władca elfów, zatrzymując się przy oknie. - Czy oni w ogóle kiedyś wrócą?
- Mijają ledwie trzy miesiące, panie. - odezwał się Haldir.
- W jej świecie to długi czas. - odpowiedział Legolas. - Dla niej liczy się każda sekunda. A moce ciemności nie próżnują.
Od powrotu Legolasa i Katrin do Śródziemia minęły równo trzy miesiące. Zaraz następnego dnia Gandalf zabrał dziewczynę ze sobą do siedziby Białej Rady żeby - jak powiedział - odbyła szkolenie na prawdziwego maga. Od tamtej pory nie było żadnych wieści.
- Legolasie... - Aragorn podniósł się z miejsca. - Mithrandir na pewno wie co robi.
- Martwię się o nią. - przyznał Legolas, stając przy oknie.
- Rozumiem twój niepokój. - Aragorn stanął obok przyjaciela. - Gdyby na miejscu Katrin znalazła się Arwena, martwiłbym się tak samo jak ty. - obaj odwrócili się od szyby, kiedy drzwi komnaty otworzyły się gwałtownie.
- Panie... - wydyszał jeden ze służących, opierając się o drzwi. - Pani wróciła... - Legolas zerknął na Aragorna i rzucił się po schodach w dół. Mężczyzna od razu pobiegł za nim. Na końcu trzymał się Haldir i kilku służących. Na pałacowy dziedziniec wjeżdżały właśnie dwa wierzchowce. Jednym z koni był niewątpliwie Cienistogrzywy, zresztą i Gandalfa nie można było pomylić z nikim innym. Na drugim koniu siedziała młoda kobieta. Miękkie fale ciemnych włosów spływały na ramiona. Byłą ubrana w srebrno-fioletową szatę, o kroju takim samym jak ubranie Gandalfa. Ramiona okrywał dodatkowo płaszcz z Lorien od pani Galadrieli. Na srebrnym łańcuszku, zapiętym na szyi, połyskiwał kryształ górski.
- Witaj Katrin. - odezwał się Legolas. Dziewczyna uśmiechnęła się, zsiadając z konia i zaraz znalazła się w ramionach elfa. Legolas mocno uściskał małżonkę.
- Ślicznie wyglądasz melisse. - powiedział. - Stęskniłem się za tobą. - Katrin pocałowała elfa w policzek.
- Też się stęskniłam. - odpowiedziała. - Czy możemy porozmawiać przy obiedzie? Mam sporo do opowiedzenia.
Katrin zeszła do sali jadalnej, przebrana w błękitną suknię, o wiele wygodniejszą niż szaty maga. Przywykła do kroju elfickich ubrań i podejrzewała, że ciężko będzie je zamienić na szaty. Dziewczyna usiadła przy stole obok Legolasa, uśmiechając się do niego.
- Jak sytuacja na zachodzie? - spytał Aragorn podczas posiłku. Katrin podniosła wzrok. Gandalf powoli odłożył sztućce.
- Nie będę was zwodził miłymi słówkami... - zaczął. - Czarnoksiężnik zbiera siły do ostatecznego starcia. Gromadzi wokół siebie orków, których dawno nie widziano. Osiedlił się w Isengardzie. Czarna Wieża, niegdyś zburzona, została odbudowana.
- I co my możemy zrobić w tej sytuacji? - spytał Legolas.
- Nie wy. - Gandalf pokręcił głową. - Ona. - odpowiedział, wskazując na Katrin. Dziewczyna przełknęła.
- Nie czuję się gotowa Mithrandirze. - powiedziała.
- Białą Rada uważa, że jesteś gotowa. Katrin, przez ostatnie miesiące byłaś pilną uczennicą. Jesteś potężnym magiem. Kontrolować swoją moc umiesz od dawna, teraz wiesz także jak mądrze z niej korzystać. Umiesz przeciwstawić się złu i jesteś w stanie wypowiedzieć mu wojnę. Ostatnim razem dobrze sobie poradziłaś. - Katrin potrzebowała dłuższej chwili, żeby zrozumieć o czym mówi Gandalf.
- Chodzi ci o... Tamto starcie na bankiecie, prawda?
- A o cóż innego? Gdyby nie ty i twoja reakcja, nasz wróg byłby teraz parokrotnie potężniejszy. Na szczęście na długi czas pozbawiłaś go części jego mocy. Biała Rada od dawna się tobą interesuje. Chcemy postanowić coś w twojej sprawie.
- Jakie mamy plany? - spytał Legolas.
- Jutro ruszymy do Rivendell. Nasze późniejsze działania będą zależeć od postanowień Rady. Legolasie, oczywiście pojedziesz z nami. Aragorn również będzie nam towarzyszył. W domu Elronda dołączy do nas Eomer, a także Gimli, syn Gloina. Wyśpijcie się dobrze, bo jutro o świcie ruszamy w drogę.
- Czy to... Nie za wcześnie? - odezwał się Legolas.
- Zło nie będzie czekać, panie elfie! - Gandalf podniósł głos. Katrin spuściła głowę. Ona też miała wrażenie, że wszystko a szybko się potoczyło.

Melisse - Kochanie (w odniesieniu do kobiety)
d978fa9448cca48da7fc6e487e10fc8b.jpg

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
  • awatar
     
     
    gość
    Super rozdział, kiedy ciąg dalszy? Już się boję, co ten czarnoksiężnik znowu wymyślił ;) już jutro? Ale dajesz czadu :D ale spokojnie, poradzą sobie, wierzę w Ciebie ;D miłego pisania :)