Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 30 września 2017

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Zagmatwany i nie wnosi wiele nowego do rozwoju akcji. Ale natchnienia od jakiegoś czasu brakuje i nic na to nie poradzę.

Katje drgnęła lekko, kiedy drzwi sali lekcyjnej otworzyły się i do środka, weszła Dorotea, odprowadzona przez Yennefer. Adeptka nie odezwała się ani słowem, nie zaszczyciła też nikogo ani jednym spojrzeniem, tylko ze spuszczoną głową usiadła w swojej ławce. Yennefer bez słowa wyjaśnienia zaczęła wykładać nowy temat. Katje wpatrywała się w nią przez chwilę, obiecując sobie, ze wypyta ją o wszystko przy kolacji, potem przeniosła wzrok na Polly. Dziewczyna nie odwzajemniła spojrzenia.
- Polly! - zawołała za dziewczyną Katje, kiedy wybrzmiał gong, kończący zajęcia. Jej przyjaciółka natychmiast zerwała się z miejsca i pospieszyła ku drzwiom. - Polly? - dziewczyna dogoniła ją i położyła jej dłoń na ramieniu. - Co się stało? - Polly spojrzała na nią, a następnie powiodła wzrokiem za resztą grupy oddalającą się w głąb korytarza. Na samym końcu szła Dorothea, której jasne włosy falowały w rytm kroków. Polly wzdrygnęła się, kiedy dziewczyna obejrzała się na nią.
- Nie mogę z tobą rozmawiać. Nie mogę. - powiedziała, strząsając dłoń ze swojego ramienia.
- Ale... - zaczęła Katje, nie rozumiejąc.
- Nie. Zostaw mnie. - Polly wyrwała rękę z jej uścisku, odwróciła się i pobiegła korytarzem. Katje została sama. Właściwie to mogła się spodziewać, że tak będzie. Nikt jej tu nie lubił. Nie tak naprawdę. Wyprostowała się odruchowo, słysząc za plecami znajomy stukot obcasów i odwróciła się. Na schody właśnie wchodziła Yennefer i dziewczyna już, już miała za nią pobiec, ale coś przytrzymało ją w miejscu. Była pewna, że widziała łzy w oczach mistrzyni. Dlaczego płakała? Co się, do diabła, dzieje i co stało się aż tak poważnego, że zmusiło ją do płaczu? Yennefer nie płakała. Nigdy. Aż do tej pory.

Katje siedziała przy biurku, pisząc zadane wypracowanie z alchemii, na zajęcia z rektorką Sabriną. Szlo jej to dosyć opornie. Nie przepadała za tą konkretną nauczycielką, tak samo jak ona nie przepadała za nią. Podniosła głowę, słysząc odgłos otwieranych drzwi. Swoim zwyczajem Yennefer zapukała dopiero uchyliwszy drzwi i weszła do środka.
- Cześć kruszynko. -  odezwała się, opierając się o ścianę. - Uczysz się?
- Uczę. - potaknęła Katje, ale odłożyła pióro i zwinęła pergamin, kiedy mistrzyni przysunęła sobie krzesło i usiadła po drugiej stronie biurka. Katje wpatrywała się w nią uważnie. Widać było, że jest zmęczona, że coś zaszło między nią a Dorotheą, Katje nie wiedziała tylko co to mogło być. Yennefer siedziała przy biurku, zaciskając palce na jego krawędzi, z opuszczoną głową, czarne loki opadły jej na twarz.
- Czy coś... się stało? Pani Yennefer? - odezwała się Katje. Czarodziejka wreszcie podniosła wzrok.
- Wybacz mi, nie mogę nic zrobić. - powiedziała. - Nie mogę usunąć Dorothei z Akademii.
- Kiedy... Wcale o to nie prosiłam...
- Ale powinnam, po tym wszystkim... Katje, nie mogę. - dziewczyna patrzyła prosto w fiołkowe oczy mistrzyni, czytając z nich, że Yennefer jest rozdrażniona i naprawdę chciałaby coś zrobić, ale nie wie co. - Sabrina wzięła Dorotheę pod opiekę. - dodała czarodziejka. Katje poczuła, że nagle zabrakło jej tchu, a gdyby już nie siedziała, nogi na pewno odmówiłyby jej posłuszeństwa.
- Nie mogłam się nie zgodzić. - Yennefer pokręciła głową. - Ma do tego prawo. Tym samym nie mogę usunąć Dorothei z Akademii. - w pokoju zapadła niezręczna cisza. Sabrina jest mistrzynią Dorothei.  Myśli Katje pędziły jak szalone. Jak to się mogło stać? Czyżby Sabrina nie była lojalna w stosunku do Yennefer? Musiała wiedzieć cokolwiek o adeptce, którą wzięła pod opiekę. Czy nie wiedziała, że jej poprzednią mistrzynią była Margarita Laux-Antile? Że to właśnie Margarita doprowadziła do tego piekła?
- Pilnuj się Katje. - wyszeptała Yennefer twardo. - Nie chcę stracić kolejnej adeptki.
- Obiecuję. - odpowiedziała cicho dziewczyna. Czarodziejka kiwnęła głową najwyraźniej zadowolona z odpowiedzi i z wyraźnym wysiłkiem podniosła się z krzesła i skierowała ku drzwiom.
- Nie przychodź na kolację. Chcę zjeść sama. - dodała jeszcze Yennefer i zamknęła za sobą drzwi. Katje została sama ze swoim bijącym jak oszalałe sercem.

Yennefer z głuchym jękiem padła na lóżko w swojej komnacie. Jej serce tłukło się w piersi, w gardle czuła narastający lęk o życie własne i adeptki, w głowie miała pustkę i miała wrażenie, że brakuje jej tlenu. Oddychała spazmatycznie, czując, że jej płuca są rozrywane na kawałki. Wreszcie złapała oddech i przez chwilę nie robiła nic innego, poza oddychaniem. Potem podkuliła nogi i zwinęła się na skłębionej pościeli. Nie czuła się ani trochę bezpiecznie. Z oczu popłynęły od dawna powstrzymywane łzy, a ciałem wstrząsnął szloch. Czarodziejka drżała, kuląc się na prześcieradle. Odruchowo dotknęła blizny na karku. Krzyż i topór. Inkwizycja. Już tyle razy wymykała się śmierci, ale nie miała wątpliwości, że kolejnym razem nie uda jej się uniknąć losu. Naraz zerwała się z łóżka i spojrzała w lustro. Nie. Nie mogła w ten sposób. Chciała żyć. Chciała przeżyć. Teraz, kiedy wreszcie miała dla kogo. Odwróciła się gwałtownie, kiedy drzwi jej komnaty uchyliły się i do środka zajrzała Katje.
- Mogę... Mogę wejść? - odezwała się niepewnie. - Myślę, że nie powinnaś być teraz sama i... Płakałaś, prawda? - Yennefer westchnęła ciężko, rozluźniając się. Dopadła do adeptki i zamknęła ją w czułym uścisku.
- Jesteś dla mnie jak córka... - wyszeptała czarodziejka. - Nie mogę pozwolić, żeby ktokolwiek cię krzywdził.
- A ty przypominasz mi matkę... - odpowiedziała Katje, tuląc się do mistrzyni. Postanowiła wykorzystać tę chwilę jak tylko się da. Zazwyczaj Yennefer była o wiele mniej skora do pieszczot. - Opowiedz mi wszystko. Chcę ci pomóc. Tak jak wtedy pomogłam. - Yennefer odetchnęła, odsuwając od siebie adeptkę.
- Nie ma mowy. - odpowiedziała łagodnie acz stanowczo. - Nie narażę cię na niebezpieczeństwo. Nie martw się o mnie, dam sobie radę.
- Tak samo mówiłaś wtedy... - Katje odwróciła wzrok.
- Cicho! - warknęła na nią Yennefer, ale uśmiechnęła się przy tym, a chwilę potem obie chichotały, starając się odzyskać nad sobą panowanie. Yennefer wreszcie odkaszlnęła. - Masz ochotę na kolację? Ostatecznie postanowiłam, że twoje towarzystwo dobrze mi zrobi.
  • awatar Hanti: A gdyby tak wszystko rzucić i wyjechać w Bieszczady? A tak na serio to na miejscu Yennefer powiedziałabym Dorothei, że to co spotka Kate spotka i ją.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Sabrina jest taka sama jak Dorothea... Przecież widzi co się dzieje... Czemu nic z tym nie zrobi, tylko jeszcze Dorothei pomaga? To jest jakaś niedorzeczność... Mam nadzieję, że Katje i Yennefer poradzą sobie...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›