Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 22 września 2017

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Katje westchnęła. Czekały ją jeszcze tylko dwie lekcje tego dnia. Alchemia z rektorką Sabriną i zajęcia z Yennefer. Dziewczyna uśmiechnęła się do siebie. Idealne zakończenie długiego, męczącego dnia. sięgnęła po swoją teczkę. Dotknęła zatrzasków i uświadomiła sobie, że zapomniała o magicznym zamknięciu. Yennefer nauczyła ją otaczać teczkę czymś w rodzaju tarczy ochronnej, ale Tm razem zapomniała o zabezpieczeniu. Otworzyła ją z mocno bijącym sercem, ale ku swojej uldze przekonała się, że niczego nie brakuje. Wyciągnęła plik notatek, i w tym samym momencie poczuła, że coś wyślizguje się spomiędzy kartek i spada na podłogę z metalicznym brzękiem.
- To moje pióro! - Katje podniosła wzrok i napotkała utkwione w niej spojrzenie Narissy. Zmarszczyła brwi i dostrzegła cienki złoty kształt lezący na podłodze pod jej stopami. Schyliła się i podniosła go. Ktoś wyrwał jej pióro z ręki. Spojrzała w górę i zobaczyła stojąca nad nią rektorkę Sabrinę. Nauczycielka zwróciła się do Narisyy;
- Czy to jest to pióro, którego zaginiecie zgłosiłaś?
- Tak. - Narissa spojrzała teraz surowo na Katje. - Katje miała je w teczce. - Sabrina zacisnęła zęby, zwracając się z powrotem do niej.;
- Skąd to wzięłaś? - spojrzała na trzymaną w dłoniach teczkę.
- Było tutaj. - odpowiedziała.
- Ukradła moje pióro! - oznajmiła urażona Narissa.
- Nie ukradłam! - odparowała natychmiast Katje. Warkoczyk podskoczył, kiedy potrząsnęła głową.
- Katje... - Sabrina zacisnęła palce na piórze. - Pójdziesz ze mną. - odwróciła się na pięcie i przemaszerowała przed klasą. Katje wpatrywała się w nią z niedowierzaniem, dopóki nie rzuciła jej spojrzenia przez ramię. - Już! - warknęła. Katje zatrzasnęła teczkę i ruszyła do drzwi za rektorką, świadoma, że wszystkie dziewczęta odprowadzają ja spojrzeniami. Zerknęła na swoje koleżanki. Chyba nie wierzą, że ukradła pióro Narissy - przecież to oczywiste, że to kolejna paskudna sztuczka Dorothei? Wpatrywały się z nią spod przymrużonych powiek. Polly opuściła wzrok, unikając jej spojrzenia. Poczuła ukłucie żalu i odwróciła się. Jest przecież dziewczyna z sierocińca. Dziewczyną, która przyznała się, ze w dzieciństwie zdarzało jej się kraść. Jest biedna, a pióro Narissy na pewno jest sporo warte. Wiedziały, że Dorotea ją zaczepia, ale nie słyszały o kradzieży notatek czy książek, ani też o licznych złośliwościach, których ofiara padła. Nie miały pojęcia, jak bardzo Dorothea potrafi być wyrachowana i zaciekła. Że groziła jej mistrzyni...
Ona jednak nie może oskarżyć Dorothei. Nawet jeśli się odważy i zaryzykuje badanie prawdomówności, nie zdoła udowodnić, że to jej sprawka. Może co najwyżej wykazać swoją niewinność. Sabrina zatrzymała się przy drzwiach swojej komnaty.

Wchodząc do gabinetu Sabriny, Yennefer rozejrzała się po zgromadzonych tam osobach. Lydia - druga rektorka Akademii - siedziała przy biurku ze skrzyżowanymi rekami i ponurym wyrazem twarzy. Katje kuliła się w fotelu ze wzrokiem wbitym w jakiś nieokreślony punkt. Inna adeptka przysiadła na krześle. Za nią stała rektorka Sabrina, której oczy płonęły gniewem.
- O co chodzi? - spytała Yennefer. Lydia spochmurniała jeszcze bardziej.
- Twoja adeptka została przyłapana na posiadaniu pióra należącego do jej koleżanki z grupy, Narissy. - Yennefer zerknęła na Katje, ale ona nie uniosła nawet głowy, żeby odwzajemnić jej spojrzenie.
- Czy to prawda, Katje? - dziewczyna wolno pokiwała głową.  Mogłabym prosić o jakieś szczegóły?
- Otworzyłam moja teczkę, żeby wyjąć notatki, i to pióro wypadło ze środka.
- A jak się tam dostało? - głos Yennefer zabrzmiał szorstko. Katje pokręciła głową.
- Nie wiem. - wyszeptała. Yennefer złożyła ręce na piersi.
- Jak możesz tego nie wiedzieć?! Albo je tam włożyłaś, albo nie!- Katje skuliła się jeszcze bardziej. - Pytanie jest bardzo proste, czy ukradłaś pióro Narissy? - spytała czarodziejka, dokładnie wymawiając każde słowo.
- Na pewno nie celowo. - Yennefer złagodniała. Zdarzały jej się już podobne rozmowy z Katje. Zaraz jednak na powrót spoważniała. To mnie była dobra pora na gry słowne.
- Twierdzisz zatem, że ukradłaś je przypadkowo? - zapytała.
- Jak można ukraść coś przypadkowo?! - wykrzyknęła Lydia z rozpaczą. - Kradzież to działanie zamierzone. - Narissa parsknęła z niesmakiem.
- Katje, jeśli nie zaprzeczysz tym oskarżeniom, będziemy musiały uznać cię za winną. - Katje podniosła wzrok na Sabrinę. Jej oczy zmrużyły się niespodziewanie.
- Jaka to różnica?! Przecież już wydałyście wyrok! Nic, co powiem tego nie zmieni. - na chwilę w pokoju zapanowała martwa cisza, a potem Yennefer podeszła do Katje i położyła jej dłoń na ramieniu, widząc, że Narissa czerwienieje na twarzy.
- Zaczekaj na mnie na zewnątrz, Katje. - dziewczyna posłusznie wyszła z gabinetu i zamknęła za sobą drzwi.
- I co ja mam z tym począć? - zapytała Lydia. - Jeśli ona jest niewinna, to czemu wodzi nas za nos tymi wymijającymi odpowiedziami? - Yennefer spojrzała wymownie na adeptkę, Narissę. Lydia zrozumiała znaczenie tego spojrzenia i skinęła głową w odpowiedzi.
- Możesz wrócić do klasy, Narisso. - dziewczyna wstała.
- Czy mogę odzyskać moje pióro? - spytała.
- Oczywiście. - Yennefer skrzywiła się na widok drogiego złotego pióra, które nauczycielka podała adeptce. Zapewne był to prezent z okazji przyjęcia dziewczyny do Akademii. Kiedy Narissa wyszła, Lydia spojrzała na Yennefer wyczekująco.
- Chciałaś coś powiedzieć, Yennefer? - spytała.