Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 21 września 2017

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Kiedy się ocknąłem wokół nie było już nikogo. Anie jednego goblina, ani jednego krasnoluda. I czarodzieja też nie. Były za to orły. Mnóstwo orłów, przecinających niebo.
- Orły nadleciały... - wyszeptałem, a w tamtym momencie było do naprawdę duże odkrycie, zważywszy na to, że wcześniej dostałem kamieniem po głowie. Potem przypomniałem sobie o Thorinie i natychmiast zerwałem się na równe nogi. Zakręciło mi się w głowie, ale nie zwróciłem na to większej uwagi. Pobiegłem ku miejscu, gdzie wódz naszej kompanii miał stoczyć walkę z Azogiem. Thorin leżał na lodzie pokrywającym wodospad, niedaleko truchła Bladego Orka.
- Bilbo... - wyszeptał, widząc mnie, ale natychmiast mu przerwałem.
- Nic nie mów. Leż tu spokojnie. - rozchyliłem poły jego płaszcza. Koszula miała czerwoną barwę, a krew wciąż płynęła.
- Dobrze, że jesteś. - powiedział Thorin. - Chcę w przyjaźni rozstać się z tobą. - pokręciłem głową przecząco.
- Nie. Nikt się z nikim nie rozstanie. Będziesz żył.
- Zapomnij co mówiłem... Co zrobiłem tam, na blankach. Zachowałeś się jak prawdziwy przyjaciel. Wybacz mi... Byłem jak zaślepiony... Ja... Przepraszam, że... Naraziłem cię na niebezpieczeń... stwo... - mówił urywanie, w kąciku ust zalśniła mu kropla krwi.
- Nie, to nic, to właśnie dobrze, że mnie naraziłeś, Thorinie. Cieszę się, że mogę tu być. Taki zaszczyt jeszcze żadnego Bagginsa nie spotkał. - Thorin uśmiechnął się.
- Żegnaj... - powiedział. - Włamywaczu... Wracaj do swojej norki. Twój fotel czeka. Zasadź drzewo... Patrz jak rośnie... - gasł, widziałem to. Mówił coraz ciszej, oddychał z coraz większym trudem, a ja coraz bardziej gorączkowo ściskałem jego dłoń. - Gdyby ludzie bardziej... Cenili dom... Niż złoto... Ten świat... Byłby o wiele piękniejszy... - to był jego ostatnie słowa. Zachłysnął się powietrzem i znieruchomiał.
- Nie, nie, nie! - zawołałem, nie wierząc w to, co się działo na moich oczach. - Nie, Thorinie... Ani się waż... Thorinie... - tylko, że to już nic nie dawało. Thorin nie żył. A ja klęczałem nad jego ciałem, zanosząc się płaczem. Z gardła wyrywał mi się gorączkowy szloch. I wcale nie próbowałem kryć łez. Po prostu klęczałem... I płakałem.

W promieniach zachodzącego słońca patrzyłem na kompanię, oddająca hołd Thorinowi. Klęczeli nad jego ciałem, tak jak ja wcześniej. Przeniosłem wzrok na Gandalfa, który przysiadł obok mnie, na kamiennych schodach. Rozpalał fajkę. A ja wpatrywałem się w niego dopóki nie odwzajemnił spojrzenia. Właśnie wtedy zastanawiałem się - ale tak naprawdę - dlaczego na czternastego wybrał właśnie mnie. Co takiego w sobie miałem? I dlaczego musiałem to wszystko oglądać? Brać w tym udział... Na moim miejscu mógł się znaleźć jakikolwiek hobbit. A jednak to właśnie ja znajdowałem się teraz w dzikich krajach.
 

abc.atlant
 
Bez tytułu.jpg

Tak jakbym już nie kochała go dostatecznie mocno... Piękna książka, pięknie wnioski. Dowiedziałam się mnóstwo nowych rzeczy o Tokienie jako człowieku i ponownie uświadomiłam samą siebie jak bardzo jestem mu wdzięczna i oddana za wszystko co napisał. Zachwyca mnie z jaką pasją poświęcił się kreowaniu swojego świata. I nie dziwię mu się, że nie miał ochoty z tego wychodzić. Ja też nie lubię wychodzić ze Śródziemia.

Już od tak dawna chciałam przeczytać biografię jednego z moich ulubionych autorów i wreszcie miałam na to okazję. Chociaż czytając ma się wrażenie, że nie jest to typowa biografia, sztywny życiorys, ale jest to piękna opowieść. H. Carpenter płynnym językiem książki, wnikliwością i zaangażowaniem nadał spisanej historii życia Tolkiena niezwykłe ciepło, które biło z każdej kartki. W sposób naprawdę ciekawy postarał się czytelnikom przedstawić dzieje życia i odsłonić nieco skomplikowanej osobowości Sir J.R.R. Tolkiena. Choć to ostatnie jest oczywiście niemożliwe w pełni, pozostaje nam - fanom - wciąż powracać do ukochanych powieści i poprzez nie poznawać ich autora na nowo, bo rzeczywiście czytając wciąż i wciąż, dostrzega się wiele nowych rzeczy. Na tym poniekąd polega magia Tolkiena.

Przeczytałam biografię niezwykłego człowieka, któremu zawdzięczam moje ukochane przygody Froda i Drużyny Pierścienia. Zawsze byłam ciekawa w jaki sposób powstawały jego dzieła, w jaki sposób do nich podchodził, a przede wszystkim jakim Tolkien był człowiekiem. Biografia Carpentera w bardzo jasny i czytelny sposób przedstawiła mi tak fascynującego człowieka, jakim był autor "Władcy Pierścieni" i "Hobbita". Polecam szczególnie fanom autora o ile macie silne serca i nie rozkleicie się z bezsilności, że nie będziemy mieli szansy doświadczyć obecności Mistrza w naszym życiu (ja płakałam, kiedy przyszło mi czytać o śmierci Profesora).
  • awatar SugarFirefly: Koniecznie muszę to kupić i przeczytać :)
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Fajnie jest się dowiedzieć czegoś o osobie, do której mamy sentyment ;). Ja ciągle się zastanawiam nad przeczytaniem biografii jakiegoś zespołu, ale jeszcze nie wiem, którego :D.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›