Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 19 września 2017

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Niedobitki krasnoludów wycofywały się z powrotem do Ereboru, podczas gdy orkowie napierali na nich coraz bardziej. Wtedy właśnie zagrały rogi. Najpierw od strony Góry. Potem od zachodu. Wybrzmiał dźwięk dzwonu, a kamienna fortyfikacja zbudowana z takim mozołem, runęła. Z Ereboru wybiegł Thorin, prowadząc na wojnę resztę kompanii.
- Za króla! - wrzasnął Dain. - Za króla! - przegrupowane krasnoludy znów ruszyły do ataku.
- Krasnoludy. - odezwałem się, wbiegając na kamienną basztę, jedną z niewielu zachowanych w Dale. - Walczą. dodałem, nie wierząc w to, co widzę. Co się stało? Czyżby Thorin wreszcie zrozumiał?
- Walczą za swego króla. - potaknął Gandalf, uśmiechając się. Spojrzałem ku zachodowi. Na horyzoncie widać już było armię elfów, prowadzoną przez elfkę w białej sukni, z mieczem w ręce i diademem na głowie. Panna Katrin też patrzyła w tamtą stronę, a kiedy kawalkada docierała do miasta, jej twarz rozjaśniła się w uśmiechu. Wyszeptała coś w dźwięcznym języku elfów i ze zdwojoną energią podjęła walkę. Na jej twarzy malowała się desperacja.
- Wszyscy ci, którzy czują się na siłach ruszać za mną! - krzyknął Bard, ku wojskom ludzi i oni również ruszyli na orków. Gandalf w prawej ręce dzierżył miecz, w lewej ściskał łaskę, którą też wymachiwał na prawo i lewo. Moje żądełko ociekało ciemną krwią orków. Wcale nie próżnowałem, też usiłując walczyć.
- Limmaniel! - wrzasnęła Katrin, znajdując się bliżej elfki odzianej w biel. Bardzo był do siebie podobne.
- Katrin! - odpowiedziała jej tamta. - Trzymaj się, pomogę ci. - ciemne włosy zafalowały, gdy okręcała się na pięcie, a chwilę potem jej miecz utkwił w gardle orka, który właśnie zamachiwał się na pannę Katrin. - Witaj córko. - powiedziała, strzepując z miecza krople krwi.
- Co tak długo? - spytała Katrin, podchodząc do niej. Limmaniel roześmiała się, odrzucając głowę do tyłu i obie uściskały się serdecznie jak na matkę i córkę przystało.
- Zatrzymała nas horda orków z Gundabadu. - odpowiedziała i rozejrzała się wokół. - Za dużo ich jest Katrin.
- Gandalfie! - wrzasnąłem. Na szczycie Kruczego Wzgórza widać było krasnoludy. Tam był Azog. - Gandalfie, to Thorin. - odezwałem się.
- I Fili, i Kili, i Dwalin. - wyszeptał czarodziej. - Wziął najlepszych wojowników. - dodał.
- Ale po co? - jeśli wciąż nie rozumiałem, to właśnie się domyśliłem. Chciał zabić odwiecznego wroga. Azoga Plugawego.
- Chce odciąć katowi głowę. - Gandalf potwierdził moje przypuszczenia. Podejrzewałem, że źle się to skończy. Niedobitki armii orków z Gundabadu szły na Krucze Wzgórze.