Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 18 września 2017

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Bitwa toczyła się wokół mnie i nie za bardzo wiedziałem co z tym faktem zrobić. Elfy, krasnoludy i ludzie walczyli ramię w ramię, a jednym małym hobbitem nikt się nie przejmował.
- Gandalfie... Czy powinniśmy tak tu stać? - spytałem wreszcie, ale w miejscu, gdzie przed chwilą stał czarodziej, nikogo nie było. No i zostawił mnie samego. Zniknął. Jak to miał w zwyczaju. Sytuacja stawała się coraz bardziej rozpaczliwa. Orkowie siekli krasnoludy, elfy starały się bronić ludzi, którzy walczyli z ogromnymi trollami pod wodzą Azoga. Bladego Orka z opowieści.
- Gdzie jest Thorin?! - krzyczał Dain Żelazna Stopa. - Potrzebujemy go! Gdzie on jest?! - ja wiedziałem gdzie. We wnętrzu Góry. Na straży swojego złota... Ludzie i elfy padali odłogiem. Orkowie nacierali ze wszystkich stron. Thranduil machał mieczami na wszystkie strony. Nawet kiedy padł jego wierzchowiec nie zaprzestał walki (choć taki łoś zapewniał mu znaczną przewagę, to prawda). W międzyczasie odnaleźli się Legolas i panna Katrin. Elf wystrzelił już z łuku niewyobrażalną liczbę strzał. Jego małżonka była chyba ranna w nogę, ale nie poddawała się. Również walczyła, wymachując mieczem na prawo i lewo. Ale widać było, że przegrywają. Potrzebne im był posiłki, na które chyba nie mogli już liczyć.
 

abc.atlant
 
Kate - Writes: Obejrzałam sobie wczoraj kolejny odcinek Sherlocka, bo wreszcie znalazłam na to trochę czasu. Tak na marginesie to zostały mi już tylko dwa... Co ja zrobię jak już skończy mi się czwarty sezon. A na piąty trzeba znowu czekać dwa lata... O Boże, co ja będę oglądać...

Odcinek niezwykle emocjonujący. "Sześć razy Thatcher's", bo taki nosi tytuł zaczyna się małym przypomnieniem, na czym skończył się trzeci sezon. Moriarty był powrócił, to już wiecie, Sherlock zabił z zimną krwią złego gościa, to też chyba wiecie. Został skazany na zsyłkę do Europy zachodniej skąd wrócił po... dziesięciu(?) minutach, bo był potrzebny z powrotem w Anglii. Odcinek strasznie zagmatwany, w którym skupiamy się głównie na Mary Watson. Dane jest nam dogłębniej poznać jej przeszłość tajnej agentki no i mamy aferę, bo ktoś na nią poluje. Jednocześnie na terenie całego Londynu ktoś włamuje się do mieszkań tylko po to by rozbić kolejne popiersie Margaret Thatcher. W jaki sposób te sprawy są ze sobą powiązane to... Nie powinnam zdradzać, ale dobrze wiecie, że i tak o tym napiszę, dlatego tym, którzy nie lubią spoilerów już podziękujemy. Otóż takich figur wyprodukowano sześć. A w jednej z nich ukryta była karta ze wszystkimi informacjami na temat organizacji dla której pracowała Mary w przeszłości. Kończy się postrzeleniem... Śmiertelnym zresztą... Tiaaa... Niby chciałam się pozbyć tej baby, ale teraz kiedy Jihn stracił żonę, to nawet mi jej szkoda.

Tak właściwie to kulka byłą dla Sherlocka, ale Mary wzięła ją na siebie. I teraz sytuacja jest patowa, bo John jest załamany (nie dziwię się) i słowem się do Sherlocka nie odzywa, a nawet go unika (tu się jednak trochę dziwię), bo przyrzekł chronić Mary. I nie dociera do niego zupełnie, że to akurat nie była wina Sherocka. Poza tym John doczekał się potomka. Córeczki Rosie. Jest absolutnie urocza, bo chociaż nie cierpię tych małych bachorów, to Rosie jest słodka. A monolog Sherlocka skierowany do niej po prostu bezbłędny.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Dżizas... Co tu się odwaliło? Dlaczego John się nie odzywa do Scherlocka? Przecież, to oczywiste, że to nie jego wina... Może kiedyś się to wyjaśni...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›