Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 16 września 2017

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
- Nie przypuszczałam, że ludzkie ciało jest aż tak skomplikowane. - Katje zamknęła z westchnieniem wielką księgę, którą właśnie czytała.
- To dopiero początek. - roześmiała się Yennefer, znad sprawdzanych właśnie prac adeptek, a kiedy skończyła zgarnęła ze stołu górę papieru. Katje zamknęła księgi, włożyła kartki papieru do odpowiednich teczek, a pióra i kałamarze do pudełek. Yennefer odstawiła kilka tomów na półki i wyprowadziła adeptkę z biblioteki.
- Powiedz mi, jak Dorothea? - zagadnęła czarodziejka, kiedy obie szły przez ciemna Aretuzę.
- Na razie mam spokój. - odpowiedziała Katje. - Ale śmiem wątpić, że tak już zostanie. Ona na pewno wymyśli coś, żeby mi dokuczyć.
- Jest przecież ta dziewczyna, która spędza z tobą czas. Polly?
- Tak. Ale wątpię, żeby umiała przeciwstawić się Dorothei. Jest... Niezbyt odważna.
- Z nauką też sobie nie radzi. - westchnęła Yennefer. - Wiesz, kim była mistrzyni Dorothei?
- Margarita Laux-Antile. - Katje przystanęła przy drzwiach mistrzyni. - Wiem, że to nie do końca możliwe, ale uważaj na siebie, dobrze? Nie chcę stracić nauczycielki.
- Niepotrzebnie się o mnie martwisz. - odpowiedziała wyniośle Yennefer, zadzierając głowę. - Dobranoc Kartje.
- Dobranoc pani Yennefer.

Słodki sok wypełnił usta Katje, gdy tylko rozgryzła skórkę brzoskwini. Trzymała w zębach mechaty owoc i przewracała strony książki Polly, dopóki  nie znalazła odpowiedniego rysunku.
- Jest. - powiedziała, wyjmując owoc z ust. - Układ krwionośny. Pani Yennefer powiedziała, że musimy się nauczyć na pamięć jego części. - Polly spojrzała na kartkę i jęknęła. - Nie przejmuj się. - pocieszyła ją Katje. - Znajdziemy jakiś sposób, żeby to spamiętać. Yennefer pokazała mi kilka naprawdę przydatnych ćwiczeń do zapamiętywania długich list. - na widok zwątpienia malującego się na twarzy koleżanki, Katje stłumiła westchnienie. Szybko odkryła, skąd brały się niepowodzenia Polly w nauce. nie była ani szczególnie inteligentna, ani bardzo potężna magicznie, a egzaminy sprawiały, że wpadała w panikę. Przede wszystkim jednak była już do tego stopnia zniechęcona porażkami, że przestała się starać.
Bardzo jednak zależało jej na towarzystwie. mimo, ze Katje nie zauważyła, by inne adeptki w jakikolwiek sposób zachowywały się okrutnie wobec niej, wyraźnie za nią nie przepadały. Miała ona sporo irytujących nawyków i cech, na przykład kiedy się śmiała, wydawała z siebie śmieszny, bardzo wysoki dźwięk, który przyprawiał ją o zgrzytanie zębów.
Reszta adeptek głownie ją ignorowała. Katje zauważyła natomiast, że dziewczęta nie unikają jej już w ten sposób, co kiedyś i nie odczuwają do niej podobnej niechęci. Nawet czasem z nią rozmawiały, ale i tak większość z nich miała już bliską przyjaciółkę i nie poszukiwała nowych znajomości.
Ku jej zdziwieniu i uldze również Dorothea ignorowała ją, od pamiętnego dnia, kilka tygodni temu. Codziennie widywała ją w sali jadalnej, czasem spotykała też na korytarzu, ale Dorothea jej nie zaczepiała. Nawet wszelkie plotki zostały już zapominane. Rektorki przestały zerkać na nią podejrzliwie, rzadko też słyszała imię Yennefer, gdy przechodziła korytarzem.
- Gdybym tylko wiedziała, które części każe nam ponazywać. - westchnęła Polly. - Pewnie te największe i trochę z tych mniejszych. - Katje wzruszyła ramionami.
- Nie trać czasu na zgadywanie, o co zapyta. Będzie cię to kosztowało tyle samo wysiłku, co nauczenie się wszystkiego.
- Twoja mistrzyni jest niesamowita. - westchnęła Polly. - Ale straszna.
- Wcale nie. - roześmiała się Katje. - Nie myśl o niej w ten sposób. Może jest trochę szorstka i wymagająca... I czasem rąbnie piorunem kulistym o ścianę... Ale to dlatego, że wiele przeszła. Ona... Tak naprawdę to wspaniała czarodziejka... - Polly patrzyła na nią w skupieniu.
- Musisz ją naprawdę bardzo lubić. - stwierdziła.
- Od czterech lat zastępuje mi matkę. - Katje skubała niepewnie czarną lamówkę przy rękawie.
- Jak to w ogóle jest mieć mistrzynię? - spytała jej koleżanka, układając się na trawie w wygodnej pozie. - Strasznie bym chciała... To pewnie niesamowite, co?
- No... Dość niesamowite. - potaknęła Katje. Rozległ się dźwięk gongu. Między drzewami widać było adeptki niechętnie zbierające swoje rzeczy i kierujące się ku Akademii. Podobnie jak one, Katje i Polly spędziły popołudniową przerwę, ciesząc się tak nieczęstym już ciepłem jesiennych dni. Dziewczyna wstała i przeciągnęła się.
- Po wykładzie pójdziemy do biblioteki, żeby się pouczyć.
- Jak chcesz. - przytaknęła Polly. - Chciałabym umieć tyle co ty, wiesz?
- Kwestia praktyki. - uśmiechnęła się Katje. - Uczyłam się odkąd skończyłam czternaście lat. Odkąd Yennefer jest moją mistrzynią. Przepraszam, nie chciałam się przechwalać. Choć, bo się spóźnimy. - Polly pozbierała notatki i obie szybkim krokiem ruszyły ku Aretuzie.
yennefer_and_geralt_by_nastyakulakovskaya-dbbi3b7.jpg
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Widać, że Polly jest całkiem spoko ;). Szkoda tylko, że tak ciężko idzie jej z nauką...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

abc.atlant
 
Kate - Writes: Wczoraj przywędrowała do mnie "Historia naturalna smoków". Tyle książek do czytania, a tak mało czasu... Sherlocka też ostatnio nie miałam kiedy oglądać... Ale skończyłam już biografię Tolkiena i w najbliższym czasie postaram się wrzucić tu recenzję.
To dopiero drugi tydzień chodzenia do szkoły, a ja już mam wrażenie, że minęły wieki. Znowu przestawiłam się na szkolny rytm pracy i - owszem - czas o wiele lepiej zorganizowany, ale na przyjemności pozostaje go niestety jedynie garstka. z drugiej strony nad biologią mogę siedzieć i po nocach, więc chyba nie mam na co narzekać.
IMG_20170916_175656_049.jpg

Od razu przepraszam za jakość tego zdjęcia, bo robione komórką.

Na ta książkę polowałam już od dłuższego czasu i akurat kiedy to ja chciałam ją kupić, nigdzie jej nie było. Wreszcie wczoraj dorwałam w Liberze w miejscu mojego tymczasowego zamieszkania - czyli tam gdzie chodzę do szkoły. Coś mnie tknęło i stwierdziłam, że skoro nie mogę tego nigdzie znaleźć, to zainwestuję w kolejnego Wiedźmina (bo już tylko jedna część sagi mi została do przeczytania i chcę wiedzieć co z Yennefer i Ciri). Tymczasem podchodzę sobie do półeczki z fantastyką - bo to tak nowatorsko pomyślane, że na fantastykę oddzielna półeczka i jeszcze w tym klimacie co trzeba - i pierwsze co mi wpada w oko, to okładka "Historii smoków" właśnie. Wzięłam bez zastanawiania się, Wiedźminowi posyłając w biegu całusa. Następnym razem (bo tak obszerny to mój portfel nie jest)...