Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 10 września 2017

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Miał być kolejny rozdział "Mistrzyni i Uczennicy", obiecałam, wiem. Wiem! Ale nie będzie, bo zapomniałam z domu notatek tak jak i mnóstwa innych rzeczy, więc będziecie musieli wytrzymać do piątku.

W nocy znowu nie dali mi spać. Krasnoludy budowały umocnienia i oczywiście wciągnięto mnie w wir pracy. Pokrzykiwały na siebie nawzajem. Thorin wydawał polecenia, stojąc na szczycie ogromnej barykady.
- Przed świtem umocnienia muszą być gotowe! - krzyczał. - Ciężko walczyliśmy o tę górę. Drugi raz jej nie stracę! - nie rozumiałem po co to wszystko. Przed czym Thorin chciał się bronić? Przecież nie przed garstką ocalałych mieszkańców Esgaroth.
- Ludzie z miasta nie mają niczego! - zaprotestował Kili. - Przyszli do nas po pomoc. Stracili wszystko. Całkowicie...
- Chcesz mówić mnie co oni stracili?! - odpowiedział mu pytaniem Thorin. - Co ich spotkało dobrze wiem. Ci, którzy przeżyli ogień smoka niech się cieszą. Powinni być wdzięczni losowi. Więcej głazów! - krzyknął, odwracając się ku kompanii. - Więcej głazów przy wrotach! - patrzyłem na niego, nie wierząc... Thorin, którego znałem, nie był taki.

Rano przed Ereborem czekała na nas armia elfów. Nie mogłem uwierzyć w to, co widzę. Mimo niewyspania to na pewno nie były przywidzenia wywołane senną marą. Elfy obstawiły każdą, nawet najmniejszą wieżyczkę Dale. A raczej tego, co z niego zostało. Do Góry zbliżał się jeździec na koniu. Poznałem go. To był Bard. Krasnoludy zgromadziły się za zbudowanym umocnieniem. Tam czekaliśmy.
- Witaj Thorinie, synu Thraina! - zawołał Bard, zatrzymując się u stóp Samotnej Góry. - Cieszymy się, że przetrwałeś to wszystko!
- Czemu stajesz przed Królem pod Górą uzbrojony jak na wojnę?! - odkrzyknął Thorin.
- A dlaczego Król pod Górą zamknął się w tej twierdzy? Niby złodziej w kryjówce?
- Być może dlatego, że spodziewam się złodziei.
- Mój Panie... Nie przybywamy cię okraść. Przybywamy po sprawiedliwość! Nie porozmawiasz ze mną? - Thorin łaskawie skinął głową i zostawiając nas za barykadą, zszedł na dół. Rozmowa chyba nie poszła po myśli Barda. Nie dane mi było usłyszeć z niej ani słowa, ale jego mina gdy odjeżdżał wystarczyła mi za wszystkie słowa.
- Co ty wyprawiasz? - spytałem, gdy krasnoludy patrzyły za odjeżdżającym. - Thorinie... Nie wszczynaj wojny.
- To nie jest twoja sprawa. - odpowiedział spokojnie.
- Przepraszam, ale czy nie zauważyłeś, że stoi tam armia elfów?! Nie widzisz?! Już nie mówię o setkach rozeźlonych rybaków. Wiesz, chyba jest as trochę za mało. - poniosło mnie, ale ktoś musiał wreszcie przemówić mu do rozsądku. To nie mogło skończyć się w ten sposób. Thorin odwrócił się ku mnie.
- Będzie nas więcej. - odpowiedział i tym zupełnie zbił mnie z pantałyku.
- Będzie więcej? - wyrzuciłem z siebie.
- Drogi panie Baggins... Krasnoludów nie warto nie doceniać. Odzyskaliśmy Erebor. Teraz trzeba go bronić. - więc nie było już nadziei. Nie zamierzał zrezygnować. Spojrzałem jeszcze na Balina, myśląc, że może coś pomoże, ale on tylko odwrócił głowę. Nie zamierzał się do tego mieszać. Musiałem wziąć sprawy we własne ręce.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: No to nieźle się Thorinowi w głowie namieszało... Ciekawa jestem jak Bilbo sobie z tym wszystkim poradzi... No i zastanawia mnie co się stało z Gandalfem... Gdzie on jest...?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

abc.atlant
 
Kate - Writes: Obejrzałam kolejny odcinek Sherlocka. Wiecie co? Ja od początku wiedziałam, że Mary to nie jest kobieta dla Johna. Nie dość, że brzydka i głupia to jeszcze morderczyni. Ja rozumiem, że miłość jest ślepa (tia), że strzała amora nie zawsze trafi tam gdzie trzeba (o szczegóły nie pytajcie), ale może bez przesady, co? Zadziało się w tym odcinku parę ciekawych rzeczy. Sherlock jak wywnioskowałam miał coś wspólnego z narkotykami, o co nigdy bym go nie posądziła. Co do papierosów to tak, nikotyna, te sprawy, ale narkotyki w życiu. I potem się okazało, że to tylko działanie a propos nowej sprawy, więc jednak szczęśliwie nie jest ćpunem. Ale o to mniejsza.

Sherlock został postrzelony - dochodzimy do sedna - przez Mary Watson. Ciekawie było jak potem zwiał ze szpitala. A ponieważ Mary okazała się morderczynią, John przeżywał w tym odcinku małe załamanie nerwowe, co i mnie troszeczkę wytrąciło z równowagi, bo ta pozbawiona skrupułów kobieta skrzywdziła Johna <złowroga cisza>. Tego jej nie daruję do końca trwania serialu. Ciekawie się zrobiło pod koniec. O tym, że Sherlock został posądzony o morderstwo - całkiem słusznie, bo faktycznie zabił - wam nie powiem, ale powiem tak; Moriarty powrócił, więc w czwartym sezonie na pewno będzie ciekawie. Mam nadzieję na epizodyczne pojawienie się panny Adler, bo doszłam do wniosku, że to moja ulubiona postać kobieca z Sherlocka. Ma taki uroczy koczek. I pałam do niej niczym nieuzasadnioną sympatią.

A teraz bardziej z ogłoszeń parafialnych. Jak zdążyliście zauważyć nagłówek bloga ma inną nazwę. I teraz z czego to wynika... Z opowiadaniem o Pingwinach dałam sobie spokój. Ostatnie rozdziały męczyły mnie jak jeszcze żadne inne opowiadanie, więc stwierdziłam "Dosyć". Było fajnie, od tego w końcu wszystko się zaczęło, ale trochę już tego za dużo. Po prostu coś się wypaliło i lepiej chyba tego nie ciągnąć w nieskończoność. Ani Kate, ani jej mamy nie zamierzam jednak zostawić w spokoju. Stwierdziłam, że poeksperymentuję sobie trochę z dramatem psychologicznym, co w sumie ciekawie się zapowiada. Jestem pewna, że to dobry początek czegoś nowego. Po więcej informacji zapraszam jutro (jak ja lubię rozbudzać ludzką ciekawość), a tymczasem dobranoc.
  • awatar SugarFirefly: Powodzenia :) Czasem trzeba pożegnać się ze swoimi postaciami i zacząć coś zupełnie nowego. Sama miałam tak kilak razy, to całkiem naturalne wśród pisarzy.
  • awatar gość: Ciekawa jestem, co tym razem wymyślisz, tylko może... nie dramatyzuj za bardzo ;) pozdrawiam Coccolino
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Aż byłam ciekawa, czy ta cała Mary serio jest taka brzydka. Jak to zwykle u mnie bywa, ciekawość mnie zeżarła i sprawdziłam... Miałaś rację :P. Nie jest jakaś specjalnie ładna... Właśnie widzę, że zmieniłaś nazwę bloga i zastanawiałam się dlaczego, ale teraz już wiem ;). No nie wierzę, że dałaś sobie spokój z opowiadaniem o pingwinach, ale jednocześnie czekam na Twój eksperyment z dramatem. Ciekawa jestem co Ci wyjdzie ;).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›