Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 7 sierpnia 2017

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Rzuciliśmy się do ucieczki. Oprócz hordy orków, dosiadających ogromnych wilków, gonił nas także ryk wściekłej bestii. Wkrótce, po dłuższym czasie biegu przez las, wypadliśmy na niewielką polanę. Na jej końcu znajdował się dom - zapewne ten, o którym mówił Gandalf.
- Do tamtego domu! - krzyknął Gandalf, w biegu odwracając się do nas. - Biegiem! - teraz gonił nas już tylko ogromny stwór. Wypadł na polanę w momencie, kiedy przekroczyliśmy wielką bramę i wbiegliśmy na dziedziniec domostwa.
- Szybko, do środka! - wrzasnął Gandalf, poganiając nas. Rozpędzony Bombur odbił się od zamkniętych drzwi.
- Otwórzcie! - krzyczał Gandalf. Ogromny niedźwiedź był coraz bliżej.
- Szybciej! - ponaglił kompanów Thorin i przepchnąwszy się między nimi, odsunął ogromną zasuwę. Wtoczyliśmy się do środka, kiedy o drewniane wrota uderzył ogromny pysk bestii. Krasnoludy pokrzykiwały na siebie, usiłując zamknąć drzwi. Pod wpływem impulsu, wyszarpnąłem z pochwy mieczyk, gotowy się bronić. Wreszcie udało się zamknąć drzwi i założyć na nie zasuwę.
- Co to jest? - wysapał Ori, kiedy wreszcie udało im się trochę odetchnąć.
- To nasz gospodarz. - odpowiedział Gandalf. Krasnoludy - wszystkie co do jednego - spojrzały na czarodzieja. Sam byłem nie mniej zdziwiony od nich. - Nazywa się Beorn. - dodał. - I umie zmieniać skórę. Raz jest ogromnym niedźwiedziem, a raz wielkim, silnym człowiekiem. Jako zwierz jest nieobliczalny, lecz jako człowiek całkiem rozsądny, jednak... Krasnoludów zwyczajnie nie znosi. - kompania znów wymieniła spojrzenia. Twarz Thorina wyrażała nieufność i zdenerwowanie.
- Chyba poszedł. - odezwał się Ori, przykładając ucho do drewnianych wrót.
- Chodź tu, odsuń się od drzwi. - nakazał mu natychmiast starszy brat - Nori. - To wybryk natury. I to jaki. Widać przecież. Ktoś rzucił na niego zły czar.
- Nie bądź głupi. - ofuknął go Gandalf. - Zaczarował sam siebie i tyle. No, dobrze już... - westchnął, zdejmując kapelusz i powiesił go na wielkim, drewnianym kołku. - Prześpijcie się trochę, tutaj nic nam nie grozi. Chyba... - dodał, ale tak cicho, że usłyszałem go tylko ja.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Ja dziękuję... O mały włos... Dobrze, że nic się nikomu nie stało... I mam nadzieję, że nic się nie stanie...
  • awatar Hachie: Świetne :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

abc.atlant
 
Prawdodziejka.jpg

O tej książce dowiedziałam się już dość dawno i słyszałam o niej strasznie dużo dobrego, że jest to coś nowego, świeżego, więc strasznie chciałam tę książkę przeczytać, no i wreszcie mi się udało. A że niedawno wyszedł drugi tom "Wiatrodziej", którego też mam w planach, był to najwyższy cza, żeby nadrobić zaległości.

Główną bohaterką książki jest osiemnastoletnia Safi, która razem ze swoją więziosiostrą (a co to jest więziosiostra zaraz wyjaśnię) Iseult podróżują po całej krainie, wykreowanej przez autorkę. Nie, podróżują to złe określenie, one muszą uciekać, a muszą uciekać ponieważ wpakowały się w okropne kłopoty, a na dodatek goni ich Krwiodziej. No właśnie, mamy Prawdoidziejkę, mamy Krwiodzieja, ogólnie całą gamę postaci, które pojawiają się w książce można by określić mianem czarodziejów, ale tutaj wyszczególnione zostały poszczególne, że tak powiem, klany. Mamy więc Ogniodziejów, Wiatrodziejów, Żelzaodziejów i tak dalej, a ten podział występuje dlatego, że każdy z tych odrębnych klanów posługuje się inną mocą. Safi jest tytułową Prawdzidziejką, potrafi odróżnić prawdę od kłamstwa, czyli w dużym skrócie, wie, kiedy ktoś mówi prawdę, a kiedy kłamie. Nie do końca, bo nie jest to takie łatwe, jakby się wydawało, ale w większości przypadków spokojnie się to sprawdza. Safi jest jedyną Prawdodziejką na świecie, co czyni ją najbardziej poszukiwaną. Wszyscy chcieliby posiąść jej moc, a raczej sprawować kontrolę nad Safi, żeby móc posługiwać się jej mocą. Wobec tego książka jest tak jakby jedną wielką ucieczką przed różnymi osobami, przed różnymi zagrożeniami, ponieważ Safi i Iseult cały czas pakują się w kłopoty.

Na początku książka jest dobra. Po prostu dobra. Pierwszy rozdział ma na celu bardziej wyjaśnienie gdzie jesteśmy i co tam robimy, ale kiedy już człowiek zagłębia się w lekturę, po tym pierwszym rozdziale, naprawdę można się wciągnąć i tak też było w moim przypadku.

Zaczyna się nietypowo. Autorka od pierwszego rozdziału rzuca nas na głęboką wodę. Nie od razu jest wyjaśnione wszystko dokładnie, nie od razu do końca wiemy jak ten świat działa, ale za to jesteśmy wrzuceni w wir akcji. Od razu też pojawiają się nowe słowa, takie jak wspomniana więziosiostra i one właśnie nie są do końca wyjaśnione. To znaczy, później dowiadujemy się o co chodzi z tymi wszystkimi terminami, ale dostajemy jednocześnie wystarczająco czasu, żeby samemu to sobie rozkminić. Jednakże z zaistniałą sytuacją autorka bardzo dobrze sobie radzi, co skutkuje tym, że nie ma swoistego poczucia chaosu. No, czasami może odrobinkę, ale nie w jakimś negatywnym sensie i spokojnie można zrozumieć o co tutaj tak naprawdę chodzi, choć muszę przyznać, że niektóre wątki mogłyby być lepiej wyjaśnione, ale mam nadzieję, że zostanie to nadrobione w kolejnym tomie.

Akcja książki poprowadzona jest w miarę dobrze. Na początku może się wydawać, że to wszystko odrobinę się jednak rozwleka w czasie, że minęło kilka dni, a później okazuje się, że minęło tak naprawdę kilka godzin. Była taka sytuacja, kiedy wydawało mi się, że minął co najmniej tydzień, a potem dowiadywałam się, że minął dopiero drugi dzień ucieczki dziewcząt.

Kiedy dorwałam tą książkę miałam wobec niej ogromne oczekiwania, które nie do końca zostały spełnione. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to bardzo dobrze skonstruowana powieść i rzeczywiście jest to także powiew czegoś nowego.

Oczywiście powtarzają się tu motywy znane z innych dzieł literackich, czegoś co już znamy, na przykład chociażby moce, którymi posługują się bohaterowie. Przeczytałam wiele książek o czarodziejach, był "Żelazny Król", była "Żelazna Córka", "Wiedźmin", trylogia Czarnego Maga i wiele, wiele innych, ale mogę z całą pewnością powiedzieć, że nigdy mi się to nie znudzi. U mnie w fanficu przecież Katrin też dowiedziała się, że umie władać swego rodzaju mocą, jeśli czytaliście to wiecie...

ale tutaj moce, którymi posługują się bohaterowie, są naprawdę dziwne i nietypowe. Świat, w którym żyją jest nietypowy. Nawet zasady panujące w tym świecie. Ale jednak jest to coś innego. Nie mamy tutaj wrażenia, że już coś takiego czytaliśmy, że to już było... Akurat tutaj byłam przyjemnie zaskoczona rozwojem akcji i rzeczywiście znalazłam tu coś nowego, więc jeśli chcecie się na chwilę oderwać od codzienności to bardzo polecam wam "Prawdodziejkę".
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Trochę skojarzyło mi się to z filmem pod tytułem "Ostatni Władca Wiatru" ^^. Zaciekawiło mnie to jak wyglądają te nietypowe moce ^^. Ja mam zamiar przeczytać "Stawiam na Tolka Banana" :D. Ale najpierw muszę skończyć "Harry'ego Potter'a i Księcia Półkrwi" :P.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›