Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 22 sierpnia 2017

Liczba wpisów: 3

abc.atlant
 
Kiedy się obudziłem, słońce co prawda stało już wysoko, ale z samopoczuciem było u mnie o wiele lepiej. Legolas i Katrin wciąż byli z nami i właśnie prowadzili burzliwą dyskusję z krasnoludami. Bardzo chciałem wiedzieć, co się dzieje, ale chwilowo byłem na to zbyt zaspany.
- Elfom nic do naszej wyprawy! - usłyszałem Thorina i podniosłem się do siadu. - Przez twojego ojczulka mieliśmy już wystarczająco dużo kłopotów!
- Thorinie... - odezwała się Katrin. - My chcemy tylko pomóc. Nie robimy nic złego, Thorinie!
- Nie odpowiadam za mojego ojca. - odpowiedział Legolas, obejmując Katrin w talii. - Ale małżonki nie dam obrażać. Więc jeśli naprawdę uważacie, że poradzicie sobie sami, możemy się w tej chwili pożegnać.
- Tak będzie lepiej. - odpowiedział szorstko Thorin. Dlaczego był taki? Legolas nic mu nie zawinił, Katrin zresztą też nie. Wręcz przeciwnie. Bardzo pomogli podczas ucieczki z królestwa elfów. Więc dlaczego? Legolas osiodłał konia, tłumacząc coś małżonce, która już zdążyła zauważyć, że nie śpię i podeszła do mnie z kolejną porcją chleba elfów w dłoni.
- Podziwiam twoją odwagę. - odezwała się. - Jak na małego hobbita z Shire taka podróż to ogromne poświecenie. - nie wiedziałem co na to odpowiedzieć, więc milczałem. Pociągnąłem łyk z manierki, którą mi dała i natychmiast zareagowałem kaszlem.
- Mocne. - odezwała się Katrin. - Ale zbije gorączkę.
- Dziękuję za wszystko. - odpowiedziałem. Za moimi plecami stanął Thorin, a odwróciwszy się stwierdziłem, że spogląda na Katrin ze skruchą wymalowaną na twarzy.
- Wybacz, że tak na was naskoczyłem. - odezwał się. - Musicie jechać? - Katrin wstała z miejsca.
- Tak. - odpowiedziała. - Skąd ta nagła zmiana zdania? Może stąd, że coś do mnie czujesz? - no proszę. Tego bym się nigdy nie spodziewał. - Przykro mi, że nie odwzajemniam twoich uczuć. - dodała jeszcze, zbierając z ziemi koce. - Dajcie mu jeszcze dzisiaj odpocząć. Dam głowę, że jutro sam będzie się rwał do dalszej wędrówki.
- A Dzień Durina... - zaprotestował Thorin, ale Katrin mu przerwała.
- Macie jeszcze czas. A jeśli mnie nie posłuchasz, znajdę cię i uduszę. I nie jest to czcza groźba. - Legolas zawołał coś do niej we wdzięcznym języku elfów. - Do zobaczenia. - rzuciła jeszcze na odchodne, wsiadając na konia. I tyle ją widziałem.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Dobrze, że Katrin zajęła się Bilbem. Przynajmniej trochę mu ulży... Thorin powinien trochę przystopować...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

abc.atlant
 
W nocy było bardzo ciepło. Miłe, pachnące ziołami powietrze niosło ze sobą łagodną bryzę znad jeziora. Kate nie mogła spać. Doliczyła już do trzysta sześćdziesiątego siódmego barana i nic. Jęknęła i schowała głowę do śpiwora. Źle się czuła. Jak najciszej wysupłała się ze śpiwora. Wolno i ostrożnie odsunęła suwak i na bosaka wyszła na zewnątrz. Poszła do kurka studni głębinowej, który był blisko ich stanowiska. Kucnęła i łapczywie wypiła kilka łyków wody. Narzuciła na siebie bluzę z polaru i ułożyła na trawie przed namiotem. Poleżała chwilę. Było jej tak niedobrze, że aż bolała ja głowa. W ostatniej chwili wyskoczyła w krzaki na górce i zwymiotowała. Myślała, że jej przejdzie. Nic z tego. Było jej niedobrze, a w ustach czuła ohydny niesmak. Jak najciszej wyciągnęła przed namiot butlę z gazem i zaczęła gotować wodę. Było zimno i wiało.
- Co się dzieje? - z namiotu wysunęła się pani Irena.
- Źle się czuję. - jęknęła Kate.
- Robisz herbatę? Może dać ci coś na żołądek? Może krople miętowe? - dziewczyna popatrzyła na nią. - Ubiorę się tylko i zaraz wyjdę do ciebie. Coś wymyślimy. - Kate w tym czasie wyciągnęła sobie śpiwór. Zasunęła namiot, żeby pingwiny nie zmarzły. Pani Irena przytuliła córkę ostrożnie, jakby była ze szkła. Opatulone śpiworem rozmawiały i co chwilę z niepokojem zerkały na czarne zasnute chmurami niebo. To była nieprzyjemna, wietrzna noc. Nagle w krzakach koło nich coś zaszeleściło. Kate drgnęła nerwowo.
- Co to było?
- Nie mam pojęcia. Jakieś zwierzę? - obie znieruchomiały i nasłuchiwały z niepokojem. Po chwili znów usłyszały niezidentyfikowany odgłos. Instynktownie przytuliły się do siebie. Cały kemping spał. Nikt nie przeczuwał zbliżającego się niebezpieczeństwa, a ono najwyraźniej czaiło się na stoku górki w krzakach. Gałęzie szeleściły przez dłuższą chwilę.
- Przypomniały mi się wszystkie horrory naraz. Sprawdzamy? - niepewnie zapytała pani Irena.
- Za nic w świecie. I tobie też nie pozwalam. Jeszcze coś ci się stanie. Idziemy spać. - zarządziła Kate i wciągnęła nauczycielkę do namiotu. Tam bezpiecznie.

Wstali dość późno. Gałęzie sosen leciutko się poruszały, a od strony jeziora wiała przyjemna bryza. Jeszcze nie było upału. Śniadanie zjedli w dobrych nastrojach. Sprzątnęli i zaczęli się zbierać. Nad jezioro.
Paliło już słońce, ale tego dnia mieli zamiar trzymać się blisko wody. Wykąpali się. Potem Kate rozłożyła się na piasku i zaczęła się opalać. wcześniej tylko zerknęła na pingwiny. Kowalski już wyszedł z wody i rozwiązywał krzyżówkę. Spojrzała za siebie. Za jej plecami we wdzięcznej pozie leżała pani Irena. Poszukała czapki z daszkiem i rozejrzała się dookoła. Chwilowo nie miała co ze sobą zrobić.
- Hej... - odezwała się. - Co robimy dziś wieczorem?
- Hmm... - mruknęła w odpowiedzi pani rena i podniosła głowę. - Nie wiem. Możemy zobaczyć, czy mają gdzieś konie.
- Super. Przeje się do sklepu. Może coś kupić?
- Pomarańcze. Zrobimy sobie mrożony sok. - odpowiedziała nauczycielka i opadła z powrotem na koc.

- Chłopaki, pod prysznic, raz, raz. - odezwała się pani Irena, zdejmując bluzkę i zostając w samym kostiumie kąpielowym. Skipper skrzywił się. cie cierpiał łaźni publicznych.
- Ja muszę jeszcze do toalety. - odezwał się. Kate odwróciła się od szafki. Ona też zdążyła się już rozebrać do kostiumu.
- Chodź, pójdę z tobą. - odezwała się. - Nie musicie na mnie czekać. - nauczycielka skinęła głową i razem z pingwinami poszła pod prysznic.
- Naprawdę chce ci się siku, czy to celowy wybieg? - spytała Kate. Skipper odniósł wzrok.
- Jedno i drugie. - odpowiedział.
- I tak poszedłbyś się kąpać ze mną. Wiem, że nie lubisz łaźni publicznych. Z tym, ze tu nie jest jeszcze tak tragicznie, bo tu większy procent ludzi kąpie się jednak w kostiumach. No, śmigaj.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Biedna Kate... Dobrze, że na drugi dzień było już lepiej ;). Widać, że rodzina dobrze się bawi :). Ciekawa jestem co to było to w krzakach :P.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

abc.atlant
 
Wczoraj przyszło do mnie zamówienie z Taniej Książki. Ogólnie to jestem bardzo zadowolona z tego sklepu, bo można tam znaleźć dużo fajnych rzeczy po przystępniejszych cenach niż w księgarni i obłowić się tak, żeby czuć satysfakcję. Ja nie kupiłam znowu aż tak dużo, raptem trzy tomy, ale i tak jestem bardzo zadowolona z zakupów.

Wreszcie zainwestowałam z wydanie ilustrowane "Zmierzchu". Kto czytał, ten wie co to, kto nie czytał, pewnie zresztą też wie. Od "Zmierzchu" odrzucało mnie długo, bo dla mnie była to tylko kolejna naiwna książka o wampirach. Zmieniłam zdanie, kiedy zobaczyłam to. Nie czytałam jeszcze sagi (jeszcze, bo ostatnio odkryłam, że moja współlokatorka posiada wszystkie tomy), ale w tym wydaniu się zakochałam. Głownie w okładce, ale zwartość też jest godna uwagi. Na razie napawam moje oczęta cudownością tych ilustracji, ale nie mogę się doczekać kiedy zacznę czytać. I okładki obu tomów tak ładnie się ze sobą łączą.
pizap.com15034209928561.jpg

Oprócz tego w paczce znalazła się "Historia pszczół", którą miałam zamiar kupić od czerwca. W środku znajdują się trzy historie trzech osób, a całość kręci się oczywiście wokół pszczół. Jak było dawniej, jak jest teraz, kiedy pszczoły powoli, ale jednak wymierają i jak będzie za osiemdziesiąt lat - już rzeczywistość pozbawiona pszczół. Nie umiem powiedzieć, czego konkretnie spodziewałam się po tej książce, ale zostałam mile zaskoczona. Po pierwsze książka ma ponad sześćset stron (tyyyle czytania), a po drugie historie tych ludzi nie są oddzielone, nie stanowią tak jakby trzech części, ale przeplatają się ze sobą i tworzą spójną całość. Maja Lunde ma u mnie plusa i to takiego dużego.
pizap.com15034214603841.jpg

A na dodatek przyszła też mniejsza paczuszka z zamówieniem z Allegro, a konkretnie to nakładką na telefon. Nie byłabym sobą, gdybym nie wybrała tak tolkienowskie jak tylko się da. Od dawna zabierałam się do jej kupna i wreszcie ją mam. Jest idealna i sprawiła, że mój telefon zmienił się nie do poznania. Nie jest już zwykłym telefonem, teraz jest wyjątkowym telefonem. Poniżej możecie sobie zobaczyć jak to się ładnie prezentuje, a do nakładki wybrałam pasująca tapetę.
pizap.com15034212692091.jpg

Jutro zapraszam na specjalny one-shot z hobbitami i pokażę wam co dzisiaj udało mi się narysować. Tymczasem miłego wieczoru życzę wszystkim, a ja idę polować na mangowego Sherlocka.
  • awatar Hanti: Zmierzch to romansidło, które można czytać i oglądać tysiąc razy i nigdy się nie znudzi :D Na pewno Ci się spodoba!
  • awatar SugarFirefly: Zmierzchu nie tknę, choćby nie wiem co XD Ale okładki bardzo ładne :) Też uwielbiam nakładki na telefony, bo zmieniają je i cieszą oko.
  • awatar Angel Girl: Jak na allegro znalazłaś takie cudny case?*.* Ja szukam i szukam ale jest mało ładnych na mój model dlatego szukam innych sklepów internetowych :/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›