Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 13 sierpnia 2017

Liczba wpisów: 4

abc.atlant
 
Elfy poprowadziły moich kompanów do pałacu swojego władcy. Z pierścieniem na palcu, niewidzialny, biegłem cicho za nimi. Udało mi się wmieszać między elfy i wemknąć do pałacu, zanim zatrzasnęły się ogromne wrota przy wejściu. A zamknęły się zaraz za ostatnim elfem. Krasnoludy poprowadzono w dół po schodach do lochów. Każdego zamknęli w oddzielnym pomieszczeniu.
- Na tym się to nie skończy! - odgrażał się Dwalin, ale jego krzyki niewiele dawały. Niepokoiły mnie dwie rzeczy. To, że nie było z nimi Thorina i to, że dojrzałem blondwłosego elfa, którego widziałem u Elronda, właśnie schodzącego do lochów.
- Co to wszystko ma znaczyć? - spytał rudowłosą elfkę.
- Pan kazał zamknąć ich w lochu, ja tylko wykonuje polecenia. - odpowiedziała, odchodząc. Elf rozejrzał się po celach, a wreszcie rzucił się biegiem po schodach. Pobiegłem za nim. Miałem nadzieję, że zaprowadzi mnie do miejsca, gdzie trzymali Thorina. I że podda pomysł na uwolnienie krasnoludów. Nie mogłem im pomóc stojąc pod ścianą. Elf wpadł do bogato zdobionego pomieszczenia, które mogło być tylko komnatą królewską. Przy oknie stał inny elf, w którym rozpoznałem władcę. Żaden inny z elfów nie był tak dostojny jak on. i żaden nie nosił tak bogato zdobionych ubrań.
- Dlaczego to zrobiłeś? - zapytał Legolas. Tak miał na imię - Legolas. - Dlaczego kazałeś ich zamknąć? Przecież obiecałeś puścić ich bezpiecznie przez las.
- Z jednym z nich mam na pieńku. - odpowiedział król. - Nie zrozumiesz tego. Jeszcze nie.
- Ojcze, nic dobrego nie wyniknie z pogłębiania waszego konfliktu. - więc był jego ojcem. Ciekawe... - Nie sądzisz, że to wszystko jest całkowicie bez sensu? Nie zrobili nic złego.
- Weszli na moje tereny. To wystarczy...
- Jak to o tobie świadczy? Ile już lat żywisz urazę? Chyba wystarczająco długo by wybaczyć... Czy ty chociaż jeszcze pamiętasz, czego dotyczy wasz spór?
- Nie chcę dłużej tego słuchać. - uciął władca.
- Zawsze tylko się chowasz. Nie pomożesz im. Dlaczego? Czyżbyś się bał? - w dłoni władcy błysnęło ostrze sztyletu, a on odwrócił się od okna. - Więc miałem rację. Przemawia przez ciebie strach. - dodał jeszcze Legolas i szybkim krokiem wymaszerował z komnaty.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

abc.atlant
 
Nie wiem ile czasu błąkałem się po pałacu. Najwięcej czasu spędzałem w lochach i przylegającej do nich piwniczki. Tam mogłem się posilić, bo jedzenia było tyle, że elfy na pewno nie zauważą zniknięcia kilku kawałków sera i bochenka chleba. Zorientowałem się również, że często przebywa tam klucznik i miałem okazję podsłuchać rozmowę o beczkach wysyłanych drogą rzeczną do Miasta na Jeziorze. Sporo ich leżało na podłodze, ułożonych w stos i przygotowanych do spuszczenia do wody. W mojej głowie zaczął się rodzić plan.
- Może i nasz władca jest w gorącej wodzie kąpany, ale na winie to on się zna. - stwierdził jeden z nich. - No Galionie, spróbuj.
- Ale mam pilnować krasnoludów. - odpowiedział mu drugi.
- Są zamknięci, i tak nie uciekną. - skwitował tamten, wyjmując mu klucze z dłoni i wieszając na drewnianym kołku na ścianie. Byłem już pewien, że uwolnię krasnoludy jeszcze tej nocy.

- Słońce zaraz wstanie. - odezwał się ponuro Bifur. - Poranek już niedaleko.
- Już nigdy nie dotrzemy do góry, na pewno. - zasmucił się Ori, stojąc przy drzwiach swojej celi.
- Jak będziecie tu siedzieć, to nie. - odpowiedziałem, wychylając się zza załomu ściany i zagrzechotałem pękiem kluczy w dłoni. Spojrzenia krasnoludów od razu pojaśniały i zaczęły wydawać z siebie okrzyki radości.
- Ćśś... Strażnicy są blisko. - przerwałem im radosne chwile, otwierając drzwi celi Thorina. Potem kolejno uwolniłem resztę.
- Na dół! Za mną! - zawołałem, kiedy już wszyscy byli wolni i poprowadziłem ich do spiżarki. Elfy, co prawda, wciąż tam były, ale wino było mocne, a one wypiły go naprawdę sporo, więc teraz wszystkie spały.
- Tędy! Szybciej! - ponagliłem ich, kiedy zatrzymali się w progu spiżarki, widząc uśpione elfy.
- Miałeś nas wyprowadzić na zewnątrz! - szepnął oskarżycielko Bifur. - Jesteśmy w lochach! A ty co robisz?
- Dobrze wiem co robię! - odszepnąłem. - Szybko, chowajcie się do beczek! - krasnoludy natychmiast zaczęły protestować.
- Oszalałeś?! Znajdą nas! - odezwał się Dwalin.
- Nie, nie! Nie znajdą! Obiecuję! Proszę! Proszę... Musicie mi zaufać... - widząc, że to bezcelowe, poszukałem pomocy u Thorina.
- Róbcie co każe. - odezwał się krasnolud. Może i nie wiedział co zamierzam, ale zdawał sobie sprawę z tego, że to nasza jedyna szansa i nie możemy jej zmarnować. Krasnoludy posłusznie powłaziły do beczek.
- No i co dalej? - spytał Bifur, wychylając się ze swojej.
- Weźcie oddech. - nakazałem i pociągnąłem za dźwignię, otwierająca śluzę. Podłoga przechyliła się, a wszystkie beczki wpadły do wody z głośnym pluskiem. Udało mi się! Pozostawał tylko jeden problem. Jak ja się wydostanę?
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Bilbo to ma nieziemski łeb! Wiedziałam, że coś wymyśli :). PS Gif nie działa :c.
  • awatar Kate - Writes: @Wiky the Metal-Punk!: Jak to? U mnie wszystko z nim w porządku, tyle, że wgrywa się strasznie powoli. No, ale z nim od początku było coś nie tak.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

abc.atlant
 
Kate - Writes: Katrin stała przy oknie w swojej komnacie, wpatrując się w nocne niebo. Nie usłyszała, kiedy Legolas wszedł do środka, dlatego drgnęła, kiedy objął ją w talii i pocałował w policzek.
- Wystraszyłeś mnie. - odezwała się, odwzajemniając pocałunek. Elf przytulił ją mocno do siebie.
- Nie miałem zamiaru. - odpowiedział. - Wybacz.
- Niebo jest dzisiaj wyjątkowo piękne. - zauważyła dziewczyna. - Widziałeś? Spadająca gwiazda.
- Będzie ich więcej. - odpowiedział tajemniczo Legolas. - Chodź ze mną. - oboje zeszli na dziedziniec, po drodze zabierając ze sobą miękkie poduszki i pled. Chwilę potem poduszki wylądowały na trawie, a Legolas położył się na nich i kiedy to samo zrobiła Katrin, przykrył oboje ciepłym pledem.
- Kiedy byłem dzieckiem robiłem to co noc. - odezwał się elf. - Z moja matką. - Katrin odwróciła głowę, patrząc na jego łagodnie zarysowany profil. - A wcześniej to samo robili z moim ojcem. Leżeli tutaj na dziedzińcu, patrząc w gwiazdy. Gwiazdy to pamięć. Bezcenna i przeczysta... Jak obietnica... A ich światło to dla elfów świętość. - Legolas zakrył oczy wierzchem dłoni, nie chcąc, żeby Katrin widziała jego łzy. - Czasem... - powiedział. - Czasem zdarzało mi się stąd wyjść. Na otwartą przestrzeń, prosto w noc. Widziałem jak świat znika w mroku, a białe światło przenika powietrze. - Katrin uniosła się na łokciu i musnęła palcami jego policzek. Legolas spojrzał na nią oczami mokrymi od łez.
- Ea tul lye. Le mellin. - odezwała się dziewczyna. Legolas uśmiechnął się i objął ją, kiedy złożyła na jego ustach pocałunek. Ujął jej twarz w dłonie i odwzajemnił pocałunek.
- Lamma. - odpowiedział tuląc się do niej. - Lamma. - powtórzył. Katrin przetoczyła się z powrotem na plecy. Niebo raz po raz było przecinane rozbłyskami spadających gwiazd. Oboje leżeli tak jeszcze długo w noc.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Leżenie na trawie w nocy i oglądanie gwiazd jest nieziemskie! Wiem, bo sama tak ostatnio leżałam na kołdrze z głową na poduszce, razem z moją mamą i Harry'm ^^.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

abc.atlant
 
Kate - Writes: No właśnie, a propos spadających gwiazd, to wczoraj była ta wyjątkowa noc. U mnie niestety zachmurzenie, więc nie mogłam podziwiać tego fenomenu, a już sobie legowisko na dworze układałam... Ale za to obejrzałam sobie ten spektakl dobę wcześniej, bo chociaż nie spadały tak obficie, jak przypuszczam, ze spadały wczoraj, to jednak spadały. A oglądanie ich w towarzystwie najdroższych mi osób było dodatkowym bonusem. I tak jak Katrin z Legolasem - na poduszkach, pod pledem. Do pierwszej w nocy. Uwielbiam bezchmurne niebo upstrzone światełkami. Tak jak leśne elfy uważam, że to pamięć. Bezcenna i przeczysta... I nieważne, co to za światełko spada z nieba. Zawsze można wierzyć, że to gwiazda i wypowiedzieć życzenie. Z drugiej strony czytałam gdzieś, że kiedy spada gwiazda, ginie jeden ze światów. Bo każda z gwiazd to inny świat. A kiedy w wyobraźni pisarza powstaje nowe uniwersum, na niebie rodzi się też jedna z nich. Wierzę w to... Całym sercem...

Oprócz tego byłam ostatnio na dzikim rajdzie po sklepach i wylądowała u mnie kolejna książka, a konkretnie to piętnasty tom serii "Pretty Little Liars".
pizap.com15026474063461.jpg

Wymarzyłam sobie zebranie całej tej serii - wszystkie szesnaście tomów - i mam nadzieję, ze mi się uda. Na chwilę obecną posiadam dwie części... Jutro zapraszam na kolejne rozdziały opowiadań, a wam życzę dobrej nocy.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Tak jak pisałam w komentarzu do wcześniejszego wpisu, też leżałam na dworze, z mamą i Harry'm i oglądałam gwiazdy ^^. Ciekawa wzmianka o ginięciu i powstawaniu światów :). No i powodzenia w uzbieraniu wszystkich tomów ^^.
  • awatar Find Your Soul: Kocham PLL, najlepsze książki, jakie przeczytałam :D! Mam całą serię, włącznie z dodatkami ( polecam kupić, szczególnie "Tajemnice Ali" - bardzo ciekawa :) )
  • awatar SugarFirefly: Uwielbiam spadające gwiazdy! Cudowny widok! Kiedyś jedna spełniła moje najskrytsze marzenie, dlatego od tamtej pory wierzę, że to działa!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›