Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 9 czerwca 2017

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 

Katrin z niewielkim tylko trudem wdrapała się na koński grzbiet. Dzięki ziołom od Gandalfa i niezwykłej trosce przyjaciół czuła się o wiele lepiej. Kiedy nie było przy niej Legolasa, na krok nie odstępował jej Gimli. Zabawiał ja rozmową, opowiadał krasnoludzkie legendy. Ale i tak najwięcej znaczyła dla Katrin sama obecność przyjaciół. Serce tłukło jej się w piersi, kiedy ruszali w dalszą drogę. Od Isengardu dzielił ich niecały dzień podroży. Wojska Rohanu, Gondoru i elfowie z Mrocznej Puszczy byli już w drodze. Pozostawało tylko liczyć na to, że pertraktacje przebiegną pomyślnie i do wojny nie dojdzie.
Katrin powoli wjeżdżała do obozu, rozglądając się wokół. Gondroczycy i Rohańczycy zdążyli ich wyprzedzić i rozbić namioty. Spuściła wzrok. Tak wielu ludzi pokładało w niej nadzieję, nie mogła tak po prostu zaprzepaścić jedynej szansy na zaprowadzenie wiecznego pokoju. Eomer wyprostował się w siodle.
- Grimboldzie, ilu?! - krzyknął do któregoś z żołnierzy.
- Pięciuset ludzi z Zachodniej Bruzdy i trzystu z Fenmarku, Panie!
- A ilu jeźdźców z Mrocznej Puszczy? - spytał Legolas.
- Żadnego, Panie... - Aragorn zsiadł z konia dołączając do Gondorczyków. Oczekiwali jeszcze oddziału elfów, ale to było za mało.
- Sześć tysięcy włóczni... - odezwał się Eomer, podchodząc do niego. - Liczyłem na dwa razy tyle.
- To za mało by sforsować obronę orków. - Aragorn wypowiedział swoje myśli na głos. - Każda godzina przybliża klęskę. O świcie musimy ruszyć na Isengard. - Eomer pokiwał głową, a zaraz potem odwrócił głowę, słysząc tętent kopy. Właśnie zbliżał się oddział z Mrocznej Puszczy.
Katrin wysunęła miecz z pochwy i przeciągnęła palcem po klindze. Zdążyła się stępić. Dziewczyna sięgnęła po odpowiednie narzędzie i zabrała się za ostrzenie miecza. Musiała czymś zająć ręce. Legolas zostawił ją samą jakiś czas temu, żeby porozmawiać z innymi elfami, co oczywiście rozumiała, ale tutaj nikt poza nim, Aragornem i Gimlim nie traktował jej poważnie.
Legolas odwrócił się od Haldira, z którym rozmawiał, słysząc, że ktoś go woła. Od strony lasu nadjeżdżał oddział z Lorien, z Gamlingiem na czele. Elf przerwał Haldirowi unosząc dłoń i podszedł do elfów przysłanych przez Galadrielę.
- Przysyła nas pani Lorien. - odezwał się Gamling, zsiadając z konia. Legolas skinął głową z uśmiechem.
- Domyśliłem się. - odpowiedział. - Znajdźcie sobie miejsce i odpocznijcie. O świcie ruszamy na Isengard. Dziękuję, że jesteście tutaj z nami.
- Drobiazg Legolasie. - odpowiedział Gamling.
Kiedy Legolas wrócił do namiotu, przeznaczonego dla niego i Katrin, zastał ukochaną zwiniętą w kłębek na niewielkiej leżance i pogrążoną w głębokim śnie. Elf usiadł obok. Odgarnął dziewczynie włosy z twarzy, a widząc ślady łez na policzkach, pożałował, że nie było go przy niej, kiedy tego potrzebowała.
- Legolasie... - do namiotu zajrzał Aragorn. - Mithrandir wzywa na naradę. - elf położył dłoń na plecach Katrin.
- Melisse, zbudź się. - odezwał się.
Powoli zbliżali się do namiotu czarodzieja, z którego już teraz słychać było podniesione głosy Gandalfa i Eomera.
- Od kiedy moja rada znaczy tak niewiele? Co ja twoim zdaniem robię?! - czarodziej wyraźnie tracił panowanie nad sobą.
- Uważam, że próbujesz pomóc swoim przyjaciołom. I wielce podziwiam twoją lojalność, lecz to na pewno nie sprawi, że zmienię zdanie. Ty to zacząłeś Mithrandirze. Wybaczysz mi, ale ja to skończę. Nie będę nastawiał karku za byle dziewkę! - Eomer urwał, kiedy do namiotu weszli Aragorn, Gimli, Legolas a na końcu także Katrin. - Niepotrzebnie ją zachęcasz Mithrandirze. Wojna to świat mężczyzn. - Katrin nie odezwała się ani słowem, składając ręce na piersi. - chcecie walczyć ze zgrają orków. Dwa oddziały elfów, Gondorczycy, czarodziej, byle krasnolud i kobieta! - dłoń Gimlego zacisnęła się na toporku, ale Legolas powstrzymał go przed wszelkimi działaniami, kładąc mu rękę na ramieniu.
- Wiem, że krasnoludy mogą być uparte... Aż głupie wręcz... I trudne... - zaczął elf. - Są podejrzliwe i skryte i mają maniery, że o gorsze trudno, ale przy tym są odważne. I dzielne. I lojalne do bólu. Nie stoi przed tobą byle krasnolud.
- Pokochałam ten świat... - Katrin otarła łzę, lecącą po policzku. - I chcę go ratować.
- Jest szansa, że obejdzie się bez wojny. - dodał Aragorn.
- Zrobisz jak zechcesz Eomerze. - powiedział Gandalf. - Możesz zebrać swoje wojska i wracać do Rohanu, ale to nie wpłynie dobrze na nasz sojusz. Zastanowiłeś się choć raz, co pomyślałby o tobie Theoden? On nigdy nie odmówiłby Gondorowi pomocy.
ad073f1182df9f955886b0fd7f69ac4.jpg
  • awatar Hachie: Świetne!
  • awatar Hanti: A gdzie są krasnoludy z gór mglistych i żelaznych gór?
  • awatar gość: Czytam :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›