Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 6 czerwca 2017

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 

Katrin siedziała pod drzewem, owinięta w płaszcz, a mimo to drżąca z zimna. Niedaleko płonęło ognisko, ale dziewczyna nie miała ochoty na towarzystwo. Wolała być sama. Okropnie się czuła. Miała dreszcze, gorączkę i wszystko ją bolało. Po policzkach popłynęły jej łzy.
- Katrin... - obok dziewczyny usiadł Legolas. - Jak się czujesz?
- Zimno mi. - odpowiedziała słabo Katrin. Elf zrzucił z ramion płaszcz i otulił nim dziewczynę, nie słuchając słabych protestów.
- Nie płacz Katrin. - Legolas przytulił ją do siebie, kiedy dziewczyna zaszlochała. - Przynieść ci wody? - Katrin pokiwała głową.
- Jej trzeba czegoś mocniejszego. - odezwał się Gandalf, podchodząc do nich i podał dziewczynie manierkę. - Pij Katrin. - Katrin spojrzała na niego i z wahaniem upiła łyk z manierki. Niemal od razu zaczęła kaszleć.
- Mocne. - powiedział Gandalf. - Ale powinno pomóc. - dziewczyna skuliła się pod płaszczem i oparła głowę na ramieniu Legolasa. Była wyczerpana.
Katrin leżała zwinięta pod dwiema warstwami płaszczy, pogrążona w niespokojnym śnie. Drżała i szlochała cicho przez sen. Legolas uniósł się na łokciu i wysunąwszy spod koca, przyklęknął przy dziewczynie.
- Katrin... - odezwał się, kładąc jej dłoń na ramieniu. - Zbudź się melisse. - dziewczyna drgnęła i przebudziła się niemalże z krzykiem. Spojrzała na Legolasa mokrymi od łez oczami, spazmatycznie łapiąc oddech. Elf uśmiechnął się, biorąc ją za rękę, ale Katrin zignorowała ukochanego, z powrotem kuląc się pod płaszczem. Legolas odgarnął jej włosy z twarzy i przyłożył dłoń do czoła.
- Katrin, jesteś rozpalona. - odezwał się znowu. Katrin, słyszysz mnie? - elf pociągnął ją za nadgarstek i pomógł jej podnieść się do pozycji siedzącej. Dziewczyna byłą słaba, leciała mu przez ręce, spieczonymi ustami z trudem łapała powietrze. Legolas sięgnął po manierkę z wodą, z resztą wyposażenia złożoną pod drzewem i przytknął jej do ust. Katrin łapczywie upiła kilka łyków.
- Zostań ze mną... - poprosiła słabo. Elf w odpowiedzi mocniej uścisnął jej dłoń. Trwał przy niej aż do świtu.
- Mithrandirze... - odezwał się Aragorn, kiedy o świcie nadszedł czas na wyruszenie w dalszą drogę. - Nie możemy teraz jechać. Legolas mówi prawdę, dziewczyna jest tak słaba, że nie usiedzi w siodle. Majaczy w gorączce, ma dreszcze, jeśli masz dla niej choć odrobinę litości, nie zmuszaj jej do podróży.
- Dobrze. - odpowiedział Gandalf. - Podróżowanie z chorą będzie uciążliwe. Ale jesteśmy zbyt blisko Isengardu, żeby ryzykować ukrywanie się tutaj. To tereny orków i jeśli będzie trzeba, musimy być przygotowani, żeby chwycić za miecze.
- Mówiłem, że będą z nią same kłopoty. - odezwał się Eomer. Legolas w ułamku sekundy nałożył strzałę na cięciwę i napiął łuk.
- Jeśli jeszcze raz wyrazisz się o niej w ten sposób, wypuszczę strzałę. - zagroził. - Pierwsza przeszyje ci bark, druga utkwi w żołądku, a po trzeciej przestanie bić twoje serce.
- Legolasie, opuść łuk. - upomniał go Gandalf. - Nie chcemy w drużynie konfliktów. Zajmij się swoją ukochaną, ona cię teraz potrzebuje. - elf posłał Eomerowi ostatnie spojrzenie i odszedł. Czarodziej miał rację, przy dziewczynie musiał ktoś czuwać. Katrin siedziała pod drzewem, owinięta w płaszcz i przykryta skórą. Z trudem otworzyła oczy, słysząc zbliżającego się do niej Legolasa.
- Wo... dy... - wyszeptała i posłała mu spojrzenie pełne wdzięczności kiedy przytknął jej do ust manierkę z wodą. Elf przyłożył jej dłoń do czoła. Gorączka powoli spadała, a Katrin była już w miarę przytomna.
- Legolas... - odezwała się, wyciągając do niego rękę. - Opowiedz o Berenie i Luthien. - elf uśmiechnął się. Dziewczyna wiele razy słyszała z jego ust tę historię, ale wciąż nie miała jej dosyć. Legolas objął ją ramieniem, a kiedy dziewczyna oparła się o niego, zaczął cicho nucić Balladę o Leithian. Katrin wsłuchiwała się w pieśń, w zamyśleniu skubiąc brzeg płaszcza. Elf odgarnął jej włosy z twarzy i zakończył śpiew czułym pocałunkiem w policzek.
- Legolas... - odezwała się dziewczyna. - Co jeśli nasza miłość nie przetrwa próby czasu? Jeśli się rozpadnie? Jeśli nie będziemy mogli już kochać i nie będziemy potrafili martwić się o siebie?
- Obiecałem ci Anar, le mellin. - odpowiedział Legolas. - Nawet jeśli los rzuci nas daleko od siebie, ja zawsze będę cię kochał. I zawsze cię odnajdę. - Katrin przywarła doń całym ciałem. Wierzyła. Ufała. I była pewna słów ukochanego.
- Jak ona się czuje Legolasie? - spytał Aragorn, podczas posiłku.
- Już jej lepiej. - odparł elf. - Jutro ruszymy w  dalszą drogę.
Lord_Of_The_Rings.jpg
 

abc.atlant
 
Kate - Writes: W niedzielę skończyłam oglądać Wiedźmina i powiem, że wrażenie po obejrzeniu serialu w całości i po spojrzeniu na to odwrotnie niż do tej pory jest bardzo pozytywne. Dużo Jaskra, którego polubiłam dopiero kiedy zaczęłam oglądać serial, Dudu taki pozytywny, mnóstwo oryginalnych bohaterów, tylko Yennefer za mało. To są pierwsze zalety tego serialu, które przychodzą mi do głowy. Poza tym na pewno scenariusz pisany fantastycznie, rzeczywiście szkoda tylko, ze momentami zabrakło odpowiednio wysokiego budżetu, żeby zrealizować należycie zamierzenia autora.

Odcinek 11 trochę nudnawy, bo akcja zaczyna się dopiero pod koniec, kiedy to Geralt zaciukał Cykadę. Swoją drogą to była zaiste ciekawa scena. Wchodzi sobie taki barman do łaźni, a tam zaciukany Cykada. Normalnie nie wiem dlaczego, ale zaczęłam się śmiać.  Bardzo podobają mi się driady, choć nie są wcale jakieś oryginalne. Jeśli chodzi o wrażenie ogólne, to ten odcinek był strasznie zagmatwany i nie za wiele z niego zrozumiałam i dopiero po obejrzeniu kolejnego rozjaśniło mi się trochę w głowie.

Odcinek 12 - Ciri została porwana, a po jakże epickim mordzie na Cykadzie Geralt jedzie by ją uratować. Najbardziej boli mnie, że tytułowy Wiedźmin dalej jest tak samo głupi jak był, ale usiłuję nie zwracać na to uwagi (Nie da się!) i oglądam sobie dalej. Tymczasem Ciri ucieka z niewoli. W tym odcinku jest o wiele lepiej wykreowana niż w dziesiątym, co oczywiście na plus. Podobało mi się. Podobał mi się też stosunek Geralta do uratowanych przez niego dzieci. Ale za to bardzo nie podobało mi się to, że zabili Nenneke. Anna Dymna genialnie wypada w jej roli i strasznie mi było szkoda tej postaci. Geralt znowu pada ofiarą własnej głupoty, bo zostaje związany, upity i uwięziony, dodajmy, że wraz z Jaskrem. Gdzieś w tle przewija się Falwick, ale dalej nie mogę dojść, po co on tam był i co w ogóle robił.

Odcinek 13 - czyli piękne zwieńczenie serialu. Geraltowi udaje się uwolnić, szacun i ukłon z przytupem, bo już myślałam, że sczeźnie w tej komórce, a jednak. O dziwo w tym odcinku błyskał niebywałą wręcz jak na niego inteligencją. Dowiaduje się, że Ciri udało się uciec i rozpoczyna jej poszukiwania. Po drodze pomaga paru elfom i tu bardzo podobała mi się postawa poety. Swoją drogą dowiedziałam się, że jest "trochę elfem" jak sam powiedział. I wreszcie mamy happy end, uwaga, bo będę spoilerować. Geraltowi udaje się odnaleźć Ciri, która została przypadkiem przygarnięta przez taką jedną kobietę, a jej maż uratował Wiedźminowi życie i on trafił do ich domu, żeby tam wydobrzeć. Łatwo się można domyśleć, że tam właśnie odnalazł Ciri i zabrał ze sobą. Tak na marginesie, to ostatni odcinek naprawdę ma sens. Wcześniejsze, które mogłyby się wydawać niczym niezwiązanymi ze sobą epizodami tak naprawdę łączy jedno - chęć odkrycia przez Geralta prawdy o sobie i swoim pochodzeniu, co tak na marginesie mu się udaje. To mnie chyba urzekło najbardziej i pomijając czasami wręcz absurdalną głupotę naszego głównego bohatera, na pewno kiedyś wrócę do tego serialu i obejrzę go sobie jeszcze raz. Tymczasem czekamy na to, co wyprodukuje Netflix. Osobiście jestem tego bardzo ciekawa.

Chcę takiego Kłapouszka. Już sobie nawet wypatrzyłam go w przystępnej cenie i tylko się zastanawiam czy się opłaca. Hmm... W sumie i tak go kupię, więc nad czym ja myślę...
Eeyore_Pop.jpg
  • awatar *Mordka*: Kupuj tego słodziaka! :D xD
  • awatar Hanti: Skoro skończyłaś "Wiedźmina" to zabierz się koniecznie za "Ksina" :D Piękny kłapouch :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›