Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 3 czerwca 2017

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
W sumie jesteśmy już dorośli (to znaczy... może poza Szeregowym), ale i my obchodziliśmy Dzień Dziecka. W czwartek nie mogliśmy, bo Kate była na "wyjeździe służbowym" jak nazywała konferencję, na którą pojechała, ale wczoraj obie z panią profesor (zagląda mi teraz przez ramię i trochę tylko wkurzona przypomina, że mam jej mówić po imieniu) dołożyły starań, żeby dzień był wyjątkowy. Zaraz po szkole i to dosłownie od razu po zajęciach zostaliśmy zabrani do kina. Z początku uważałem, że to jakaś pomyłka, bo zostaliśmy zabrani na film animowany, a na sali było pełno dzieciaków. Trochę głupio się z tym czułem i chyba nie tylko ja, bo Szef stwierdził, że nie ma pojęcia co tu robi. Po pierwszych piętnastu minutach filmu zmieniłem zdanie. Niby film dla dzieci, ale było mnóstwo śmiechu, dobrej zabawy i wszyscy dobrze się bawiliśmy. Najlepsze było to, że pod kinem czekał na nas... wujek Janusz. Przez chwilę nie wiedziałem co się wokół mnie dzieje, bo za nic nie spodziewałbym się wujka w Warszawie i to jeszcze w godzinach pracy. Z miejsca się obraziłem, bo nawet słowem się nie odezwał, że przyjedzie na weekend (tak jest, na caluśki weekend), ale w sumie chciał nam zrobić niespodziankę, więc zaraz zostało mu wybaczone i po kinie poszliśmy na lody i małe zakupy. Przy okazji Szef dowiedział się, że do kina weszła najnowsza część Piratów z Karaibów i nie mógł sobie odżałować, że jeszcze na niej nie był i przez dobre dwadzieścia minut zastanawiał się, dlaczego do tej pory nie zwrócił uwagi na te wszystkie plakaty wiszące na mieście. W końcu kazałem mu być cicho, bo jego paplanina działa mi na nerwy. Sam zdążyłem zaliczyć seans już na początku tego tygodnia, bo Kate w tajemnicy zabrała mnie ze sobą. W ogóle to zauważyłem, że ona coraz mniej czasu z nami spędza. Ma teraz mamę, którą oczywiście nie może się nacieszyć, ale spędzają ze sobą każdą wolną chwilę, a ja - przyznaję - zaczynam być odrobinkę zazdrosny. Tu zakupy, tu wyjście do biblioteki, dodatkowe zajęcia w szkole i tak dalej. Dzisiaj na szczęście nam to wszystko wynagrodziła, bo pani Irena wdała się w fascynująca dyskusję o wszystkim i o niczym z wujkiem Januszem i nawet samą Kate chyba to znudziło. A kolację jedliśmy w restauracji, nie w domu.
  • awatar Hanti: W końcu każdy ma własne życie i pingwiny będą się musiały do tego przyzwyczaić :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›