Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 26 czerwca 2017

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Kate zajrzała do kuchni, gdzie jej przybrana mama stała przy kuchence, robiąc obiad.
- Co nam dzisiaj zaserwuje przewyższająca wszystkich w sztuce kulinarnej bogini gotowania? - spytała dziewczyna, stając obok kobiety. - Co dobrego?
- Kurczak z miodem na ostro. - odpowiedziała pani Irena, uśmiechając się lekko. - Możesz zacząć przysmażać szpinak. - Kate obwiązała się w pasie fartuszkiem i wzięła do roboty.
- Jesteś smutna albo zła. - stwierdziła po dłuższej chwili przypatrywania się twarzy kobiety. - Albo jedno i drugie. Co się stało?
- Mam ochotę poćwiartować Mirellę za ten egzamin w sierpniu. - westchnęła pani Irena. - Ale nikomu ani słowa.
- O nie... - jęknęła dziewczyna. - Jednak nie zaliczyła materiału?
- A, skąd. Mało tego, jest bezczelna i zwyczajnie chamska. Całe szczęście, że zaczęły się wakacje, przynajmniej przez dwa miesiące nie będę musiała jej oglądać.
- Rzeczywiście, też za nią nie przepadam. - roześmiała się Kate. - Przy obiedzie porozmawiamy o wakacjach. chciałabym gdzieś z tobą pojechać. No wiesz, to nasze pierwsze wspólne wakacje.
- Ostatnio zdecydowanie za mało czasu poświęcasz pingwinom.
- Wiem, dlatego ten temat chciałam poruszyć przy jedzeniu, kiedy będziemy wszyscy. - Kate zdjęła szpinak z patelni. - Zgodzisz się na jakiś wyjazd, prawda?
- Nie wystarczy ci ten obóz jeździecki nad morzem? - spytała pani Irena, ale widząc minę przybranej córki parsknęła śmiechem. - Zgodzę się, oczywiście. - odpowiedziała. - Masz jakieś plany? - Kate pokręciła głową przecząco.
- Nie. - odpowiedziała. - Chciałabym tylko pojechać na Mazury, ale poza tym nie mam pojęcia. Mogę gdziekolwiek. Byle z tobą.
- Jesteś taka kochana! - nauczycielka mocno przytuliła do siebie córkę. - Cassandra nie wie jaki skarb straciła. A ja niczego nie żałuję. - Kate przestała się uśmiechać. Miała nadzieję, że to już zamknięty temat.
- Nakryjesz do stołu? - z zamyślenia wyrwał ja głos przybranej mamy.
- Tak, jasne. - odpowiedziała dziewczyna, wyjmując z szafki talerze. - Ale jeśli mogę o coś prosić... Nie wspominaj więcej o Cassandrze. Proszę...

- Chłopcy, macie może jakieś propozycje wyjazdów wakacyjnych? - spytała pani Irena przy obiedzie. Skipper odłożył sztućce.
- Nie tyle propozycje, co konkretny plan. - odpowiedział. Kowalski rozłożył na stole mapę.
- Jedziemy do Indii, potem Chin. - kontynuował skipper. - Mamy już zaplanowaną całą trasę, miejsca zwiedzania, wybrany hotel, zabukowany lot i spakowane walizki.
- Kupione bilety na samolot! - krzyknął Szeregowy. Kowalski podał nauczycielce kopertę z sześcioma biletami.
- Nie przypominam sobie żebym wyrażała na to zgodę. - odezwała się pani Irena. Kate zerknęła na przybraną mamę.
- W tym roku liczyłam na wakacje w kraju. - dodała.
- W tym roku przede wszystkim nie stać nas na wyjazd za granicę. Zrobimy inaczej. Ponieważ w najbliższy poniedziałek jest rocznica ślubu Joli i Janusza, pojedziemy do Wrocławia. Zostawimy u nich samochód, a p[otem piechotą, stopem, albo autobusem... Albo wszystkim na raz spróbujemy dostać się na wybrzeże. - Kate pisnęła, zarzucając nauczycielce ramiona na szyję. - Natomiast wy, panowie... - pani Irena podniosła głos. - W tej chwili pójdziecie na górę, rozpakujecie się, odwołacie wszystkie rezerwacje, a wszelkie koszty potracę wam z kieszonkowego. Mało tego, aż do wyjazdu macie szlaban! Czy to jest zrozumiałe? - pingwiny pokiwały głowami. - W takim razie marsz na górę.
- Mówiłem, że się zezłości? Mówiłem. Ale mnie oczywiście nikt nigdy nie słucha. - Kate usłyszała jeszcze Kowalskiego, kiedy zwierzaki wchodziły po schodach na piętro.
Dziewczyna zajrzała do nich pod wieczór. Wszystkie cztery były obrażone i oczywiście zdążyły się już pokłócić. Skipper nawet nie podniósł głowy znad czytanego komiksu, Rico był całkowicie pochłonięty grą video. Kowalski zerknął na dziewczynę znad książki.
- Przepraszamy, że tak wyszło. - odezwał się. - Mówiłem im, że to zły pomysł. - Kate usiadła obok niego na łóżku, a na kolana zaraz wdrapał jej się Szeregowy.
- Chcieliśmy dobrze. - dodał. Dziewczyna uśmiechnęła się.
- Wiem. - odpowiedziała. - ale mogliście to najpierw z nami uzgodnić. Poza tym mam nadzieję, że ta wyprawa na wybrzeże zaspokoi waszą rządzę przygód. No i spędzimy trochę czasu razem.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Ja dziękuję... Pingwiny to jednak mają głowy pełne pomysłów :P. Ja chyba bym tak nie potrafiła xD.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›