Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 22 czerwca 2017

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Cześć kochani, jak wam mija dzień? Mi dość leniwie, ale wena jak najbardziej dopisuje i wieczorem dostaniecie ostatni rozdział fanfica z "Władcy Pierścieni". Cieszę się, że to co w nim stworzyłam, przypadło wam do gustu i że tak długo byliście z tą serią i cierpliwie czekaliście na kolejne rozdziały. Dla mnie jest to też swego rodzaju sentyment, bo napisanie pięciu części zajęło mi prawie dwa lata, przez które jeszcze bardziej zżyłam się z bohaterami Tolkiena i fajnie mi się z nimi pracowało. Coś się kończy, ale jednocześnie coś się zaczyna. Zgodnie z zapowiedzią pierwszego lipca dostaniecie pierwszy "odcinek" przygód Bilba w kompanii trzynastu krasnoludów pisany oczami właśnie hobbita.

Wczoraj obejrzałam sobie "Gwiazd naszych wina". Książkę czytałam dość dawno i nie bardzo pamiętałam jak się wątki toczą, ale kiedy akcja zaczęła się rozkręcać załapałam moment. Film był genialny. Tak bardzo realistyczny i prawdziwy. Ukazujący ludzi po prostu takimi jakimi są. Od samego początku bardzo polubiłam postać Hazel, do Augustusa nie mogłam się przekonać od razu, musiałam go lepiej poznać. Za to tak jak główna bohaterka myślałam, że od Petera van Houten'a usłyszę odpowiedzi i bardzo mi się nie spodobał po tym co nagadał Hazel. Ale spoilerować nie chcę, także ten...

Jutro zakończenie roku szkolnego, tylko, że nie bardzo wiem czy mam się z tego powodu śmiać, czy płakać. Aktualnie jestem pomiędzy. Z jednej strony wakacje, a kto z was nie czeka na lato, z drugiej będę za nimi wszystkimi strasznie tęsknić. Dotarło do mnie, że to miejsce w moim życiu jest dokładnie tym miejscem, w którym powinnam się znaleźć. Nareszcie mam dookoła siebie przemiłych ludzi, cudownych nauczycieli i fantastycznych rówieśników. A jutro po świadectwo pójdę naprawdę dumna z siebie. Szkoda tylko, że ten rok zdecydowanie za szybko zleciał. Dopiero co szłam do liceum po raz pierwszy, dopiero zastanawiałam się czy dam sobie tutaj radę i czy ludzie mnie zaakceptują. Mam skłonności do martwienia się na zapas, nic nie poradzę. Dopiero po raz pierwszy meldowałam się w internacie, a teraz trzeba się wyprowadzić z powrotem do domu, co też niesie ze sobą wiele sprzecznych uczuć. Poza tym miniony rok szkolny obfitował w wiele wydarzeń, które będę pamiętać do końca życia. I za wszystkie miłe słowa i czyny wobec mnie do końca życia będę wdzięczna. Cieszę się, że po wakacjach będzie mi dane tu wrócić i mam nadzieję, że przyszły rok okaże się równie wspaniały jak ten.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Jakoś "Gwiazd naszych wina" do mnie nie przemawia, ani w postaci książki, ani w postaci filmu, choć nawet nie znam fabuły. Może kiedyś się przekonam :P. Co do roku szkolnego to mi minął jeszcze szybciej :P. Zakończenie w kwietniu - coś niecodziennego :P. Myślę, że powinnaś się cieszyć z wakacji ^^. W końcu, w Twoim przypadku i wakacje są ok i szkoła jest ok, a właściwie osoby w niej :).
  • awatar Hanti: Na pewno wakacje bardzo szybko ci zlecą :)
  • awatar SugarFirefly: Nie oglądałam. To dramat? Nie lubię :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

abc.atlant
 

Katrin stała na podwyższeniu pod ramie z Legolasem, kiedy Gandalf wkładał jej na głowę diadem. Elf czule pogładził ją po dłoni, kiedy stała się pełnoprawną królową Zielonego Królestwa. Nagle jednak drzwi pałacu z hukiem otworzyły się na oścież. Do środka wpadła zgraja orków, siejąc popłoch wśród elfów. Pomiędzy nimi wyróżniał się człowiek w czarnym płaszczu. Czarnoksiężnik...
- Jakie to żałosne... - odezwał się drwiąco, odrzucając kaptur z twarzy. - Dalej ścierwa! Brać obydwoje! - orkowie w jednej chwili znaleźli się na podwyższeniu, nadgarstki dziewczyny oplotły żelazne kajdany. Dziewczyna zrywem rzuciła się ku ukochanemu.
- Proszę nie! - jęknęła rozpaczliwie. - Legolas...
- To i tak niczego nie zmieni! - wrzasnął czarnoksiężnik. - Teraz ja będę władał Śródziemiem!
- Nie! - krzyknęła dziewczyna. - Zostawcie mnie, Legolas!
- Katrin! - elf siekł sztyletem na prawo i lewo.
- Przestańcie się z nim bawić ścierwa Zabijcie go jeśli trzeba! Przeklęty elf. Pożałujesz dnia, w którym wszedłeś mi w drogę. Będziesz błagał o śmierć! A ciebie droga panno... - czarnoksiężnik ujął twarz dziewczyny w dłonie.
- Katrin! - wrzasnął Legolas. Sztylet ze stukotem upadł na kamienną posadzkę.
- Osadzę w swojej wieży. Do końca życia! - czarnoksiężnik przyłożył jej palce do czoła, inicjując proces swobodnego przepływu energii. - Jestem wszystkim! Zaprowadzę tu porządek! Idealny porządek! Idealny ład! - Katrin oddychała z trudem. Z każdą chwilą byłą coraz słabsza.
Katrin zerwała się z łóżka bez tchu. Całę szczęście znajdowała się w ciemnej bezpiecznej sypialni. A czarnoksiężnik był martwy. Przyłożyła dłoń do piersi. Nie mogła oddychać. Legolas westchnął przez sen, a zaraz potem również podniósł się do pozycji siedzącej.
- Znowu ten sam koszmar? - spytał.
- Męczy mnie od tygodnia. - potaknęła dziewczyna. - Wydaje mi się, ze już nigdy nie pozbędę się czarnoksiężnika. Nie z głowy.
- Mithrandir mówił, że to minie. Pamiętaj, najważniejszą rolę odgrywa tu czas. Połóż się jeszcze. Jutro koronacja, musisz być wypoczęta. - Legolas objął dziewczynę ramieniem.
- Nie wiem czy dam radę jeszcze zasnąć. - odpowiedziała Katrin, ale już chwilę potem spała głęboko, bezpieczna w ramionach ukochanego.

Służące uwijały się wokół Katrin, pomagając jej w ubieraniu i czesaniu. Dziewczyna miała już na sobie imponującą zielono-złotą suknię i trzewiki na niewielkim obcasie, a jedna ze służek właśnie rozczesywała pukle czarnych włosów, które falami opadały na ramiona.
- Wyglądasz pięknie, Pani. - odezwała się służąca.
- Dziękuję. - odpowiedziała z uśmiechem Katrin i podniosłą wzrok, kiedy do komnaty wszedł Legolas.
- Gotowa? - spytał. - Goście się niecierpliwią. Chcieliby już zobaczyć przyszłą władczynię. - elf skinieniem dłoni odprawił służące. - Ślicznie wyglądasz.
- Ty też niczego sobie. - Katrin omiotła wzrokiem jego czarne spodnie i tunikę, wysokie do kolan czarne buty i zielony płaszcz. Tunika też miała zielone wykończenia, a płaszcz spinała klamra z oprawionego w złoto białego kamienia. Korona również błyskała złotem.
- Nie każmy im więc czekać. - powiedziała dziewczyna, biorąc elfa pod ramię. Legolas uśmiechnął się, całując ją w policzek i poprowadził do sali koronacyjnej.
W największej sali domu Elronda zgromadzili się elfowie z Mrocznej Puszczy, Lorien, a także ci, którzy na co dzień zamieszkiwali Rivendell. Legolas poprowadził Katrin na podwyższenie na środku sali. Ciszę mąciła jedynie muzyka, wygrywana na harfach.
- Katrin, słońce... - odezwał się Legolas. - Klęknij. - dziewczyna przyklęknęła na jedno kolano przed Gandalfem. Legolas podał mu diadem na aksamitnej poduszce, który chwilę potem spoczął na głowie Katrin. Dziewczyna powstała. Ręce jej się trzęsły, kiedy brała w dłonie berło i jabłko. Stanęła przodem do innych elfów. Swoich poddanych.
- Przysięgam... - zaczęła. - Przysięgam być wierną Zielonemu Królestwu, broić jego wolności i granic, jeśli zajdzie potrzeba, o poddanych troszczyć się jak o własną rodzinę. Za sprawę mojego królestwa w potrzebie, krwi własnej, ani życia nie szczędzić, a o moich poddanych walczyć ze wszystkich sił. - wokół rozległy się brawa, a chwilę potem ruszono w stronę suto zastawionych stołów. Co odważniejsi puszczali się w tany. Po wypiciu pierwszego toastu do Katrin podszedł Legolas.
- Wasza Wysokość... - odezwał się. - Jako małżonek Waszej Wysokości mam niepowetowany zaszczyt poprosić ją do pierwszej pary. - Katrin wzięła go za rękę.
- Z miłą chęcią. - powiedziała. Legolas objął ją w talii i poprowadził w tańcu. Bawili się długo w noc i wcale nie mieli dosyć dopóki nie zastał ich świt.
- Katrin... - odezwał się Legolas, podchodząc do dziewczyny. Katrin przerwała rozmowę z Elrondem. W dłoni trzymała kieliszek trunku, policzki miała zarumienione, a oczy błyszczały iskierkami radości. Legolas uśmiechnął się.
- Jesteś proszona. - powiedział, wyjmując jej z dłoni kieliszek i poprowadził na jeden z tarasów domu ich gospodarza. Stałą tam elfka. Długie czarne włosy powiewały na wietrze. Białą suknia migotała w pierwszych promieniach słońca. Elfka odwróciła wzrok, a Katrin wstrzymała oddech. Widziała już tę twarz. W Zwierciadle...
- Limmaniel... - odezwała się, podchodząc do niej.
- A ty musisz być Katrin... - odpowiedziała elfka. Dziewczyna wpatrywała się w twarz matki, nie mogąc wydobyć z siebie słowa, dopóki Limmaniel nie przytuliła jej do siebie.
- Córeczko... - wyszeptała. Katrin niepewnie objęła elfkę.
- Mamy sobie dużo do opowiedzenia. - powiedziała.

Legolas stał na tarasie, obejmując w talii ukochaną. Goście porozchodzili się już do swoich siedzib, a oni nareszcie mieli chwilę dla siebie.
- Znikniesz teraz. - odezwał się elf. - Ja cie pocałuję, a ty znikniesz.
- Nie Legolas. - odpowiedziała Katrin. - Przejście miedzy światami zostało zerwane, kiedy zginął czarnoksiężnik. Już nigdy tam nie wrócę i nigdy cię nie zostawię. Z drugiej strony może to i lepiej. Moje miejsce jest tutaj. - dziewczyna pokazała na koronę. - Przy tobie. I na tronie Zielonego Królestwa. Legolasie... Twój ojciec byłby z ciebie dumny. - elf już bez słowa pochylił się nad dziewczyną i pocałował. A był to pocałunek długi i czuły.
evenstar_by_kinko_white-d6k2x1h.jpg