Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 13 czerwca 2017

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 

Katrin podniosła się z wąskiej leżanki, kiedy pierwsze promienie słońca oświetliły jej twarz. Rozejrzała się za Legolasem i uśmiechnęła się widząc elfa pogrążonego we śnie, który wspierał się na miękkiej pufie. Wstała, wyjmując z torby szatę i chwilę potem byłą już przebrana. Na szatę nałożyła luźną kolczugę, zapięła na biodrach pas, włożyła miecz do pochwy. Rozczesała włosy, które opadły na ramiona miękkimi falami. Dziewczyna wyjrzała na zewnątrz. Trwały gorączkowe przygotowania do bitwy.
- Martwisz się. - odezwał się Legolas, kładąc jej dłoń na ramieniu.
- Tak. - odpowiedziała Katrin, nie patrząc na ukochanego. Odsunęła się, kiedy elf spróbował ją pocałować, ale poddała się, czując jego dotyk na policzku.
- Załóż kolczugę z mithrilu. - poprosił Legolas, nie przerywając pieszczoty.
- Wolałabym, żebyś ty ją nosił. Mi nie stanie się krzywda. Jestem mu potrzebna żywa. - odpowiedziała Katrin.
- Mimo wszystko. - elf włożył jej w dłoń kamizelkę z mithirlu.
Katrin siedziała w siodle, prowadząc wojska Gondoru, Rohanu, Mrocznej Puszczy i Lorien na Isengard. Po jej lewej stronie trzymał się Legolas z Aragornem, po prawej miała Gandalfa i Eomera.
- Boisz się? - odezwał się elf. Dziewczyna mocniej ścisnęła lejce. Owszem, bała się. Ale innego wyjścia nie było.
- Aragornie, zatrzymaj wojska. - odezwała się. - Dalej jedziemy sami. - wojska zostały w tyle, usłuchawszy króla, a cała piątka ruszyła pod czarną wieżę. Katrin zsiadła z konia.
- Niech wyjdzie poplecznik Saurona! - krzyknęła. - Niech dosięgnie go sprawiedliwość! - wrota wieży powoli otworzyły się i twarzą w twarz z dziewczyną stanął czarnoksiężnike.
- Dlaczgo stajesz przede mną uzbrojona jak na wojnę? - spytał. - Kto z tej hałastry ma uprawnienia by ze mną paktować?
- Nie chcemy paktować z tobą, przeklętym wiarołomcą. - odpowiedziała Katrin. - Twoje wojska mają być rozwiązane, a ty opuścisz na zawsze te ziemie. - czarnoksiężnik uśmiechnął się.
- Ci, którzy przyjechali z tobą są ci bliscy jak sądzę. Wiedz, że będą cierpieć męki z moich rąk jeśli nie oddasz mi się po dobroci. Będą srodze cierpieć Katrin.
- Nigdy. - dziewczyna wyszarpnęła miecz z pochwy. - Wybieram wojnę.
- No i koniec negocjacji. - westchnął Eomer.
- Odwrót! I do broni! - wrzasnęła Katrin, wsiadając na konia. Za sobą słyszała śmiech. Czarnoksiężnik śmiał się.
Na wojska ludzi i elfów powoli ruszyła zgraja orków.  Katrin odetchnęła, wysuwając miecz z pochwy i wystąpiła przed szereg.
- Eomerze, weź swój oddział na lewą flankę. Gamlingu, jedź za sztandarem Zielonego Królestwa. Aragornie, wy na prawe skrzydło. - poleciła. - Jedźcie naprzód! Nie bójcie się mroku! Do boju! Jeźdźcy Rohanu, Gondoru! Łuki pójdą w ruch, tarcze pójdą w drzazgi, cień miecza, cień czerwieni... Nim wzejdzie słońce! - elfowie naciągnęli cięciwy, jeźdźcy dobyli mieczy.
- Cokolwiek się zdarzy, trzymaj się mnie. - odezwał się Legolas. - Będę mieć nad tobą pieczę.
- A teraz do boju! - wrzasnęła Katrin. - Do boju! Na zatracenie i po koniec świata! Na śmierć! - dziewczyna ruszyła pierwsza. Za nią podążyła armia. Posypały się strzały. Orkowie odpowiedzieli tym samym. Katrin w prawej ręce ściskała głownie klingi, a lewej buchały srebrne płomienie. Kilku orków zdążyła pozbawić głów, ale akurat gdy miała ściąć kolejnego jej wierzchowiec padł, raniony strzałą. Dziewczyna przekoziołkowała na twardym gruncie, niemal natychmiast podrywając się do pionu. Siekła mieczem na prawo i lewo, tam gdzie nie dosięgała klingą wybuchały rozbłyski magii.
- No, podejdź któryś... - wysyczała przez zęby. - Tylko podejdź! - wrzasnęła i zaraz odparła atak orka dzierżącego topór, który próbował zajść ją od tyłu. Kawałek dalej Legolas wypuszczał z łuku strzałę za strzałą, ale o niego była spokojna. Bardziej martwiła się zgrają orków, która nacierała na oddziały gondorczyków. Wreszcie dojrzała czarnoksiężnika stojącego na szczycie Orthanku. Nie miała szans się do niego przedrzeć. Nie miała... Wsunęła miecz do pochwy, sięgnęła po zarzucony na plecy łuk i napięła cięciwę. Jak niegdyś Limmaniel. Odetchnęła, mocniej zaciskając palce na głowni łuku. Cięciwa brzęknęła, ale strzała chybiła celu. Miała właśnie wypuścić kolejną, kiedy usłyszała rozpaczliwy krzyk bólu. W piersi Legolasa tkwił sztylet, a on osuwał się na ziemię. Katrin dopadła do niego, otaczając ich oboje ochronną tarczą.
- Legolas... - odezwała się, zaciskając palce na rączce sztyletu.
- Katrin... - elf z trudem otworzył oczy. - Przegraliśmy. To koniec...
- Nie, jeszcze nie. - odpowiedziała dziewczyna. - Wstań, nic ci nie będzie, proszę... Legolas. - po policzkach popłynęły jej łzy.
- Melisse... - wyszeptał elf ostatkiem sił. - Ea alta. Vanya. - z ust popłynęła mu stróżka krwi. Katrin przez łzy patrzyła na śmierć ukochanego, a wreszcie zerwała z szyi łańcuszek z kryształem górskim i włożyła w dłoń elfa. Wstała, cisnąwszy w niebo piorunem.
- Dosyć! - jej głos poniósł się po polu bitwy, kiedy szła w stronę czarnoksiężnika. - Za dużo przelano już krwi. - powiedziała. Chwilę potem na jej nadgarstkach zacisnęły się żelazne kajdany, a na szyi stalowa obroża. Czarnoksiężnik śmiał się.
ee14b2a5c505378d74f3992990296635.jpg
  • awatar gość: Lepsza śmierć lub niewola niż śmierdzący kompromis. Chwała bohaterom! :)
  • awatar gość: Dzielna Katrin, Legolas i reszta - swietnie piszesz, umiesz oddać dramatyzm sytuacji :) bedzie ciąg dalszy czy to już koniec? Serdecznie pozdrawiam, dobranoc, Pisarko :3
  • awatar Kwiatowo: Weź mnie na ręce Zanim odejdę Zanim skonam w męce I do wieczności przejdę... Weź mnie w ramiona Zanim krew wypłynie Zanim dusza śmiertelnie raniona Z innymi zginie Przytul mnie do siebie Zanim skończy się gra Bo choć może spotkamy się w niebie Dla mnie jeszcze "teraz" trwa...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›