Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 9 maja 2017

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Po prawie dwóch miesiącach odwlekania premiery i przekładania daty opublikowania pierwszego rozdziału piątej części fanfiction z "Władcy Pierścieni" wreszcie oddaję do waszej oceny kolejny epizod, który - mam nadzieję - przypadnie wam do gustu tak jak cały fanfic. Zapraszam do czytania i gorąco proszę o komentarze pod rozdziałem.

Legolas nerwowo przechadzał się między drzwiami komnaty, a oknem. Jego ruchy dyskretnie obserwowali Haldir i Aragorn, stojący niedaleko.
- Zdecydowanie za długo to trwa. - stwierdził młody władca elfów, zatrzymując się przy oknie. - Czy oni w ogóle kiedyś wrócą?
- Mijają ledwie trzy miesiące, panie. - odezwał się Haldir.
- W jej świecie to długi czas. - odpowiedział Legolas. - Dla niej liczy się każda sekunda. A moce ciemności nie próżnują.
Od powrotu Legolasa i Katrin do Śródziemia minęły równo trzy miesiące. Zaraz następnego dnia Gandalf zabrał dziewczynę ze sobą do siedziby Białej Rady żeby - jak powiedział - odbyła szkolenie na prawdziwego maga. Od tamtej pory nie było żadnych wieści.
- Legolasie... - Aragorn podniósł się z miejsca. - Mithrandir na pewno wie co robi.
- Martwię się o nią. - przyznał Legolas, stając przy oknie.
- Rozumiem twój niepokój. - Aragorn stanął obok przyjaciela. - Gdyby na miejscu Katrin znalazła się Arwena, martwiłbym się tak samo jak ty. - obaj odwrócili się od szyby, kiedy drzwi komnaty otworzyły się gwałtownie.
- Panie... - wydyszał jeden ze służących, opierając się o drzwi. - Pani wróciła... - Legolas zerknął na Aragorna i rzucił się po schodach w dół. Mężczyzna od razu pobiegł za nim. Na końcu trzymał się Haldir i kilku służących. Na pałacowy dziedziniec wjeżdżały właśnie dwa wierzchowce. Jednym z koni był niewątpliwie Cienistogrzywy, zresztą i Gandalfa nie można było pomylić z nikim innym. Na drugim koniu siedziała młoda kobieta. Miękkie fale ciemnych włosów spływały na ramiona. Byłą ubrana w srebrno-fioletową szatę, o kroju takim samym jak ubranie Gandalfa. Ramiona okrywał dodatkowo płaszcz z Lorien od pani Galadrieli. Na srebrnym łańcuszku, zapiętym na szyi, połyskiwał kryształ górski.
- Witaj Katrin. - odezwał się Legolas. Dziewczyna uśmiechnęła się, zsiadając z konia i zaraz znalazła się w ramionach elfa. Legolas mocno uściskał małżonkę.
- Ślicznie wyglądasz melisse. - powiedział. - Stęskniłem się za tobą. - Katrin pocałowała elfa w policzek.
- Też się stęskniłam. - odpowiedziała. - Czy możemy porozmawiać przy obiedzie? Mam sporo do opowiedzenia.
Katrin zeszła do sali jadalnej, przebrana w błękitną suknię, o wiele wygodniejszą niż szaty maga. Przywykła do kroju elfickich ubrań i podejrzewała, że ciężko będzie je zamienić na szaty. Dziewczyna usiadła przy stole obok Legolasa, uśmiechając się do niego.
- Jak sytuacja na zachodzie? - spytał Aragorn podczas posiłku. Katrin podniosła wzrok. Gandalf powoli odłożył sztućce.
- Nie będę was zwodził miłymi słówkami... - zaczął. - Czarnoksiężnik zbiera siły do ostatecznego starcia. Gromadzi wokół siebie orków, których dawno nie widziano. Osiedlił się w Isengardzie. Czarna Wieża, niegdyś zburzona, została odbudowana.
- I co my możemy zrobić w tej sytuacji? - spytał Legolas.
- Nie wy. - Gandalf pokręcił głową. - Ona. - odpowiedział, wskazując na Katrin. Dziewczyna przełknęła.
- Nie czuję się gotowa Mithrandirze. - powiedziała.
- Białą Rada uważa, że jesteś gotowa. Katrin, przez ostatnie miesiące byłaś pilną uczennicą. Jesteś potężnym magiem. Kontrolować swoją moc umiesz od dawna, teraz wiesz także jak mądrze z niej korzystać. Umiesz przeciwstawić się złu i jesteś w stanie wypowiedzieć mu wojnę. Ostatnim razem dobrze sobie poradziłaś. - Katrin potrzebowała dłuższej chwili, żeby zrozumieć o czym mówi Gandalf.
- Chodzi ci o... Tamto starcie na bankiecie, prawda?
- A o cóż innego? Gdyby nie ty i twoja reakcja, nasz wróg byłby teraz parokrotnie potężniejszy. Na szczęście na długi czas pozbawiłaś go części jego mocy. Biała Rada od dawna się tobą interesuje. Chcemy postanowić coś w twojej sprawie.
- Jakie mamy plany? - spytał Legolas.
- Jutro ruszymy do Rivendell. Nasze późniejsze działania będą zależeć od postanowień Rady. Legolasie, oczywiście pojedziesz z nami. Aragorn również będzie nam towarzyszył. W domu Elronda dołączy do nas Eomer, a także Gimli, syn Gloina. Wyśpijcie się dobrze, bo jutro o świcie ruszamy w drogę.
- Czy to... Nie za wcześnie? - odezwał się Legolas.
- Zło nie będzie czekać, panie elfie! - Gandalf podniósł głos. Katrin spuściła głowę. Ona też miała wrażenie, że wszystko a szybko się potoczyło.

Melisse - Kochanie (w odniesieniu do kobiety)
d978fa9448cca48da7fc6e487e10fc8b.jpg
  • awatar gość: Super rozdział, kiedy ciąg dalszy? Już się boję, co ten czarnoksiężnik znowu wymyślił ;) już jutro? Ale dajesz czadu :D ale spokojnie, poradzą sobie, wierzę w Ciebie ;D miłego pisania :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

abc.atlant
 
Kate - Writes: Uwaga! Wypowiedź zawiera słowa niecenzuralne.

Wiedźmin (serial) - odcinek szósty. Powtórzę się, ale serialowy Geralt to skończony idiota. Jak można pieprzyć jakąś rudą małpę, nie zauważywszy nawet, że się to robi, a przy tym krzyczeć imię ukochanej?! No jak, pytam się?! Jakbym miała moc przenikania przez monitory, tobym przenikła i porządnie obiła mu mordę. Chłopie, Yennefer cię kocha, a ty ją na każdym kroku krzywdzisz! Też ją kochasz, ale tego nie widzisz! Dlaczego?! Czy do końca ci już mózg wyżarło przez tę mutację?! Ekhem... Poza wspomnianym epizodem odcinek bardzo pozytywny. Dowiedziałam się co nieco o matce i babce Cirilli i jak to się stało, że została przeznaczona Geraltowi poprzez Prawo Niespodzianki. Moją sympatię wzbudził Jeż z Erlenwaldu. Na początku miałam w stosunku do niego mieszane uczucia, jednakże okazałą się być postacią całkiem pozytywną. W sumie nie jego wina, że zamienili go w potwora. Przypomina mi tego jeża z bajki o księciu zaklętym w to zwierzątko.

Wiedźmin (serial) - odcinek siódmy. Ok, po tym odcinku jestem skłonna wybaczyć Geraltowi wszelkie wcześniejsze potknięcia, bo dawno się już tak nie uśmiałam, jak przy tym kabarecie, który tutaj do spółki z Jaskrem odstawiał. Epicka scena z wyrzucaniem lutni przez okno. Poeta przeżywa bowiem kolejny zawód miłosny i utratę względów pięknej Vespuli. Później scena równie epicka, kiedy okazuje się, że w Vespulę, z którą Jaskier nieźle się bawił poprzedniego wieczora, wcielił się doppler Dudu. Mina Geralta bezcenna, tak samo jak tekst "Jaskier... To znaczy, że ty z Dudusiem...", a dalej wiadomo co. Sam Dudu jest postacią, która wywołuje uśmiech już kiedy po prostu się na niego patrzy. A to co czyni jest jeszcze bardziej komiczne od jego sposobu bycia. Dalej pojawia się Rokita. Nie wiem jak twórcy to zrobili, ale ja dokładnie tak wyobrażałam sobie diabła ze starożytnych podań. Osobiście dalej jestem zachwycona, bo co odcinek to lepszy, nie smuci mnie nawet rozstanie wiedźmina z poetą, bo Jaskier na pewno jeszcze gdzieś tam się przewinie. Zawsze "przypadkiem" jest tam gdzie Geralt.
71fbfcdd470f98240a65667e85bd5137.jpg
  • awatar gość: Ciekawe, logiczne wnioski :)
  • awatar Hanti: W książce też tak było. Moim zdaniem Sapkowski pisał niektóre fragmenty na odpierdol, bo na przykład to, że Ciri była z Mistle było strasznie chore.
  • awatar everlove: Kiedyś oglądałam ten serial, niestety z braku czasu przestałam. Dzięki temu wpisowi zaczynam się zastanawiać czy do tego wrócić. A tak poza tym nie mogę się doczekać twego kolejnego wpisu " O wszystkim i o niczym". Dzielnie kibicuję Tobie i Twojej miłości.Mam nadzieję, że o tym wspomnisz :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›