Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 2 maja 2017

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
17662951_1741373022751808_5142486058579001344_n.jpg

Bo nie ma to jak zabrać mamie książkę o Inkwizycji. Cały cykl przenosi nas do alternatywnego świata, w którym Chrystus zszedł z krzyża i zabił wszystkich niewiernych, niemal doszczętnie niszcząc przy tym Rzym, przez co zupełnie zmieniony został charakter chrześcijaństwa. W prawdzie, Bóg dalej jest miłosierny i podobno wybacza winy skruszonym, jednak przy tym jest też karzący i brutalny. Aby rozprawić się z niewiernymi powołał Świętą Inkwizycje, instytucje z ogromnymi wpływami, przed którą drżą nawet najsilniejsi. Piekara wysyła nas do XV wieku i za przewodnika w swoim świecie daje nam nijakiego Mordimera Madderdina, który jest nikim innym jak właśnie inkwizytorem. W tej części cyklu nasz bohater jest członkiem śledztwa, które bada tajemniczą śmierć biskupa oraz innych dostojników Kościoła (jeśli ktoś jest głęboko wierzący i nawet nie dopuszcza do siebie możliwości tu przedstawionych, niech lepiej na tym poprzestanie).

W naszej pokrętnej rzeczywistości Inkwizytorzy byli ludźmi, którzy nawracali pogan na chrześcijaństwo, ale wcale nie było tak pięknie, bo robili to siłą.
Działało to na zasadzie - "Skoro po dobroci się nie da, to bierzemy miecze, bierzmy pały i idziemy nawracać". Ja tam inkwizycję kojarzę głównie z palenia czarownic na stosie, a od jakiegoś czasu zaczynam się tym głęboko interesować (odsyłam do wiedźmińskiego fanfiction). Zakładam, że większość z was kojarzy ten moment w historii, więc wyjaśnienia pominę. W tych realiach właśnie w dużej mierze rozgrywa się akcja książki.

Mordimer - czyli nasz główny protagonista - uważa się za człowieka gorliwej wiary i gorącego serca, oraz Sługę Bożego, Młot na czarownice i Miecz w rękach Aniołów. Jest człowiekiem inteligentnym, sprytnym, ostrożnym, wytrzymałym i sumiennie wykonującym swoje obowiązki, lecz skromnym. Świetnie walczy mieczem. Ponad wszystko próbuje odkryć prawdę o otaczającym go świecie. Oprócz tego posiada kilka niezwykłych zdolności, bardzo użytecznych w inkwizytorskim fachu.

Tym razem przełożony Mordimera wraz z nim i dwoma starszymi rangą Inkwizytorami udaje się z misją wyjaśnienia tajemniczego listu. Sposób formułowania wypowiedzi i języki, jakich użyto do napisania anonimu sugerują, że autor jest osobą wierzącą i wykształconą. Dlatego też Inkwizytorzy postanawiają sprawdzić tą wiadomość. Ku ich zdumieniu odkrywają…spalonego biskupa. Sprawa nabiera rumieńców, gdy do prowadzących śledztwo trafia kolejny anonim. Temperaturę podnoszą podejrzenia o zepsucie, zabójstwa i świętokradztwo.  A tego co wykryje Mordimer odpuścić nie sposób.

Język jakim pisze autor jest prosty w odbiorze, jednak w żaden sposób nie jest on prostacki. Mordimer wyraża swoje myśli w sposób wysublimowany, w przeciwieństwie do co poniektórych jego rozmówców. Jego pewność siebie pozwala mu nie bać się przeciwstawić niedysponowanemu przełożonemu, a bystrość umysłu umożliwia połączenie pewnych faktów.

Autor zgrabnie utkał intrygę, pozwalając czytelnikowi na odgadnięcie niektórych jej elementów tylko po to, by w innym miejscu całkowicie go zaskoczyć. Akcja toczy się wielopoziomowo; po pierwsze mamy do czynienia ze śledztwem, po drugie z niuansami Inkwizytorskiego systemu dowodzenia, intrygami, a do tego z możnymi, którym wydaje się że wszystko im wolno.

Książkę czyta się znakomicie. Osoby, które nigdy wcześniej nie miały do czynienia z Mordimerem, mogą spokojnie rozpocząć od „Bicza Bożego”. Co prawda nie będą one miały pojęcia o przemianie bohatera, ani też o pewnych smaczkach, jednak nie będą w żaden sposób zagubione w treści. Ja właśnie od Bicza Bożego zaczęłam i sięgnęłam po niego głownie dla realiów w jakich jest osadzona powieść, ale na pewno na tym nie poprzestanę (w planach zakup tomu "Młot na czarownice" ). Jednakże tak jak wspomniałam gdzieś tam na początku - na pewno nie jest to książka dla osób głęboko wierzących, które nie dopuszczają do siebie takich "rozwiązań" jak Jezus Chrystus schodzący z krzyża i mordujący niewiernych. Cała reszta powinna być usatysfakcjonowana.
 

abc.atlant
 
Kate - Writes: Moje maluchy ostatnio coś za bardzo polubiły tak jedną roślinkę i bez przerwy siedzą w doniczce. Chyba zrobiły sobie mały ogródek na parapecie. Cóż... W sumie się nie dziwię. Na dworze albo jest zimno, albo pada deszcz i do parku na razie nie można pójść. A zdjęć tym bardziej nie da się pstrykać, bo brakuje słońca. Dlatego dzisiaj szybkie dwa zdjęcia z parapetu z fajną rośliną w tle;
pizap.com14937188655801.jpg

pizap.com14937189016271.jpg

Swoją drogą to ja też bardzo lubię tą roślinkę. Ma takie milusie listki. Przy okazji ponarzekam sobie na pogodę, bo to nie jest normalne, żeby początkiem maja było tylko dziesięć stopni na termometrze. Gdzie jest słońce i przyjemne ciepełko, którego doświadczaliśmy na zeszłorocznej majówce? Najbardziej ubolewam chyba nad tym, że nie mogę łazić za elfami, bo w lesie po prostu jest zimno. To dziwne, ale w zimie mi to nie przeszkadzało. Hmmm... A jak wam mija długi majowy weekend?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›