Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 18 maja 2017

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Kate siedziała w pociągu, wpatrując się w zamyśleniu w mijane obiekty.  Przeniosła wzrok na niebo. Po błękitnym nieboskłonie płynęły leniwie białe obłoczki. Dziewczyna uśmiechnęła się. Wciąż jeszcze od nowa przeżywała rozprawę sądową, sprzed dwóch tygodni. Miała ochotę krzyczeć, że nareszcie ma mamę, kogoś bliskiego. Ona, sierota, której nikt nie chce!
- Kate... - dziewczyna odwróciła głowę, słysząc głos przybranej mamy i zaraz usłyszała dźwięk migawki.
- Zrobiłaś mi zdjęcie? - odezwała się. Siedząca obok niej kobieta zachichotała. Kate zrobiła obrażoną minę i schowała za zasłoną włosów. - Ja brzydko wychodzę na zdjęciach. - powiedziała.
- Oj, przestań, zobacz. - dziewczyna nachyliła się nad telefonem pani Ireny i aż zaniemówiła. Wyjątkowo musiała przyznać mamie rację. Zdjęcie było śliczne. - Myślisz, że oni tam sobie poradzą? - nauczycielka zmieniła temat.
- Nie zostają sami, będzie z nimi wujek Janusz. - zauważyła Kate. - Poza tym to już nie dzieci. - miała na myśli oczywiście pingwiny. Obie były teraz w drodze do Szczecina, na ogólnopolski etap konkursu o technologii żywienia, ale zwierzaki musiały niestety zostać w domu.
- Niemniej nie chcę zastać domu w ruinie po powrocie. - głos pani Ireny przybrał poważniejszy ton.
- Nie zastaniesz. - roześmiała się Kate.
Cala długa podróż do nadmorskiej miejscowości minęła zaskakująco szybko, ale i tak kiedy obie wysiadły z pociągu dochodziła dwudziesta. Kate narzuciła na siebie skurzaną kurtkę. Byłą połowa maja, ale wieczór zapowiadał się chłodny.
- Daj, nie będziesz tego nosić. - odezwała się stanowczo dziewczyna, zabierając pani Irenie torbę podróżną. Wzięła przybraną mamę pod ramię i obie pomaszerowały w stronę hotelu. Nauczycielka podniosła głowę na zachodzące słońce. Sama nie wiedziała, jakie emocje w niej dominują. Zazwyczaj była opanowana i starała się nie okazywać nadmiernych uczuć, ale przy tej dziewczynie działo się z nią coś dziwnego. Czy to właśnie nazywało się matczyną miłością? Kate odwróciła wzrok, wyczuwając na sobie spojrzenie przybranej mamy i uśmiechnęła się. Nauczycielka wbrew sobie odwzajemniła uśmiech.

Kate wyszła z łazienki, wycierając włosy i podpięła suszarkę do kontaktu. Zerknęła na panią Irenę siedzącą przy stoliku.
- O nie, nawet tutaj przywiozłaś pracę ze sobą? - odezwała się.
- Muszę mieć to sprawdzone po powrocie. - odpowiedziała nauczycielka, nawet nie podnosząc głowy znad papierów. Kate mruknęła gniewnie.
- To nie fair. - stwierdziła, przeczesując włosy. - Ale rozumiem. Dobranoc. - dodała, całując przybraną mamę w policzek. Dziewczyna wślizgnęła się pod kołdrę z zadowoleniem stwierdzając, że hotelowe łóżko jest miękkie i wygodne. Wyjęła notatki włożone w podręcznik towaroznawczy z zamiarem przejrzenia och przed snem. Pani Irena spojrzała na Kate, kątem oka dostrzegając błysk latarki wbudowanej w telefon komórkowy i chwilę potem wyjęła jej z ręki plik kartek.
- Hej! - zaprotestowała Kate.
- Czy ty aby troszeczkę nie przesadzasz? - spytała nauczycielka. - Dosyć tej nauki na dziś. Przez większość czasu spędzonego w pociągu bez przerwy zaglądałaś do tych notatek, jestem przekonana, że więcej jak połowę z nich umiesz już na pamięć. Może odpuść sobie ślęczenie po nocy? - Kate westchnęła.
- Dobrze, ale pod warunkiem, że też położysz się spać. - pani Irena złożyła ręce na piersi.
- Daj mi tylko wziąć prysznic. - westchnęła z rezygnacją. Kate uśmiechnęła się. Obiecała sobie, że następnym razem schowa te wszystkie papierzyska i nie da zabrać ich na żaden wspólny wyjazd.

- Pobudka córeńko. - Kate przekręciła się na bok i uśmiechnęła. Jej mama oczywiście już od dawna była na nogach i w pełni gotowa, żeby grać rolę wzorowego nauczyciela i wychowawcy. A słowo ”córeńka” z jej ust było najmilszą pobudką, jaką tylko Kate mogła sobie wymarzyć.
- To dzisiaj! - krzyknęła radośnie, zrywając się z pościeli. Nauczycielka roześmiała się, widząc  jakim entuzjazmem dziewczyna wygrzebuje z torby ubrania i w biegu wpada do łazienki. - Ładnie ci w różowym! - rzuciła jeszcze przez ramię Kate rzucając okiem na jej koszulę w kratkę.
- Jestem gotowa! - krzyczała chwilę później, wychodząc z łazienki. Ubrała się, umyła, zdążyła nawet zakręcić sobie loki i oczywiście rozpierała ją energia.
- Hola, hola, moja panno. - przystopowała ją pani Irena. - Konkurs zaczyna się o dziesiątej, jest ósma. - powiedziała. - Ale dobrze, bo chciałam ci jeszcze coś pokazać. - dodała, widząc zawiedzioną minę córki.

Z niewielkiego pagórka rozpościerał się zapierający dech w piersiach widok na morze. Bałtyk zachwycał lazurową barwą tafli, nakrapianą gdzieniegdzie odrobiną chryzolitu. Tu i ówdzie można było dostrzec bladoniebieskie refleksy. Piaski polskiej plaży lśniły w pełnym słońcu niczym złoto. Na horyzoncie majaczyły zgrabne sylwetki żaglówek oraz ich śnieżnobiałych żagli falujących na wietrze. Gdzieniegdzie, pod lasem, z którego dopiero co wyszły leżały ogromne głazy w jasnych i ciemnych odcieniach grafitu, o różnorodnych, fantazyjnych niekiedy kształtach. Na niektórych wygrzewały się w promieniach popołudniowego słońca jaszczurki, po błękitnym nieboskłonie szybowały mewy. Kate zeszła na piasek z brukowanej kostką uliczki, nie zwracając uwagi na to, że tenisówki zapadają jej się w sypki m podłożu. Wiatr rozwiewał jej włosy, wilgoć rozprostowała resztki loków. Dziewczyna odetchnęła morskim powietrzem.
- W zeszłe wakacje byłam na Karaibach, ale nawet tam nie jest tak pięknie jak nad polskim morzem. - powiedziała, kiedy przybrana mama dołączyła do niej.
- Ja z kolei nigdy nie byłam za granicą. - odpowiedziała pani Irena.
- Powiedz mi... - Kate spuściła głowę, splatając ramiona na piersi. Czas był najwyższy, żeby zadać to pytanie. - Jeśli wygram... Czy wtedy będziesz ze mnie dumna? - nauczycielka uśmiechnęła się z rozczuleniem.
- Już jestem z ciebie dumna, córeczko. - Kate nie zaprotestowała, kiedy przybrana mama objęła ją i uściskała mocno. Pociągnęła nosem, wdychając zapach delikatnych perfum. Właśnie na te słowa czekała tak długo.

Kate położyła przed sobą długopis i wzięła głęboki wdech. Za chwilę miały zostać rozdane arkusze testowe i karty odpowiedzi. Za niecałe pięć minut będzie pisać jeden z najważniejszych konkursów w życiu.
- Powodzenia. - odezwała się pani Irena, wychodząc z sali wraz z innymi opiekunami.
- Dziękuję. - odszepnęła Kate. - Jakaś ostatnia rada?
- Nie daj się złamać. - nauczycielka założyła jej za ucho niesforny kosmyk włosów. Kate uśmiechnęła się. Da radę. Była o tym przekonana. Położono przed nią test. Wzięła długopis do ręki. Teraz liczyło się już tylko miejsce w pierwszej trójce.

Kate z niedowierzaniem patrzyła na dwie dziewczyny i chłopaka, stojących na scenie. Chłopak odebrał złotą statuetkę, dziewczyny kolejno srebrną i szklaną. Fotograf robił zdjęcie za zdjęciem. Opiekunowie tamtych uczniów śmiali się i już któryś raz z rzędu gratulowali swoim podopiecznym. Kate nadal stała w miejscu jak wmurowana. Dłonie zaciśnięte w pięści drżały, w oczach wzbierały łzy. Poczuła jak delikatnie obejmują ją dłonie przybranej mamy, ale to sprawiło tylko, że miała coraz większą ochotę wybuchnąć płaczem.
- To jeszcze nie koniec drodzy państwo. - odezwał się organizator, ponownie biorąc do ręki mikrofon. - Organizujemy nasz konkurs już po raz czternasty, jednakże jeszcze żaden z naszych uczestników nie uzyskał tak wysokiego wyniku jakim jest dziewięćdziesiąt osiem procent. Tego cudu dokonała dziś jedna z uczestniczek tegorocznej edycji, której - po porozumieniu z resztą komisji - zdecydowaliśmy przyznać nagrodę specjalną. Po odbiór tej nagrody poproszę do siebie teraz Catherinę  Evans-Jarocką. - Kate z niedowierzaniem wpatrywała się w mężczyznę nie wierząc, że może chodzić o nią, ale w końcu uśmiechnęła się i z wysoko uniesioną głową pomaszerowała na scenę. Odebrała od organizatorów bukiet róż i statuetkę. Poprosiła o mikrofon. Poszukała wzrokiem przybranej mamy, a znalazłszy ją stojącą po drugiej stronie sali uśmiechnęła się.
- Dziękuję. - wyszeptała.
 

abc.atlant
 
Kate - Writes:

“Czasem nie jestem sobą i do siebie mi daleko. Czasem bywam przykra dla ludzi, których kocham. Czasem robię coś wbrew sobie, nie wiedząc dlaczego. Czasem nieufna, by za chwilę naiwną się okazać. Czasem nie mówię głośno, choć wszystko we mniw krzyczy. Czasem bywam wredna, mam wyrzuty sumienia. Czasem mówię nie, chcąc powiedzieć tak. Czasem ironiczna, potrafię ranić słowem. Czasem boję się, że nie będę szczęśliwa. Czasem najbliższa, by za chwilę stać się daleka. Czasem zazdrosna mimo woli. Bo ja jestem sobą, a nie tym kogo ze mnie robisz.”


IMG_20170518_180525_057.jpg
  • awatar gość: Uwaga, uwaga! Netflix zapowiedział serial-ekranizacje Wiedźmina!!! ^_~
  • awatar Kate - Writes: @gość: Wiem, wiem i nie mogę się już doczekać.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Ciekawy cytat ;). Wrzucaj więcej swoich zdjęć :D.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›