Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 17 maja 2017

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 

Katrin po raz ostatni przejrzała się w lustrze, wygładziła szatę i dołączyła do Gandalfa, czekającego na korytarzu.
- Jestem gotowa, Mithrandirze. - powiedziała.
- Świetnie. Chodź ze mną. - czarodziej poprowadził ją na jeden z wielu tarasów domu Elronda. Przy okrągłym stole siedziała pani Galadriela, Radagast Bury, a także ich gospodarz. Galadriela spojrzała na dziewczynę. Katrin spłoszyła się odrobinę, ale odwzajemniła spojrzenie. Elfka uśmiechnęła się.
- Mithrandirze, panno Katrin... - odezwała się.
- Pani Galadrielo... - Katrin skłoniła się.
- Posłałeś po nas Mirhrandirze. - powiedziała elfka. - I wiem, że chodzi o dziewczynę. Mów, w czym rzecz.
- Chodzi nie tylko o dziewczynę, ale też o rzecznika Saurona. - powiedział Gandalf, kiedy wszyscy zasiedli już wokół stołu. - Być może myślał, że jego plany i intrygi nigdy nie wyjdą na jaw. Że pozostanie niezauważony. Jednakże mylił się.
- Twoje myśli zaprząta tylko czarnoksiężnik. - powiedziała Galadriela.
- To prawda. - Gandalf skinął głową. - Ale jeśli zgromadzi wokół siebie ludzkich sojuszników, skutki będą straszne.
- Za daleko się zapędzamy. - powiedział Elrond. - Sauron się nie liczy. Pierścień został zniszczony wiele lat temu. A czarnoksiężnik nie ma jego mocy. - Katrin spojrzała na Gandalfa.
- Żeby uzyskać władzę nad Śródziemiem potrzebny jest Jedyny Pierścień. Ten został stracony dawno temu. - powiedział Radagast.
- Od czterystu lat żyjemy w pokoju. - kontynuował Elrond. - Z takim trudem osiągniętym...
- Żyjemy w pokoju? - przerwał mu Gandalf. - Orkowie, którzy wzięli się znikąd napadają na wsie. Plądrują uprawy.
- To jeszcze nie wstęp do wojny. - odparł elf.
- Mów dalej. - odezwała się stanowczo Galadriela.
- Coś złego czai się w Isengardzie. - kontynuował Gandalf. - Jakaś potężna moc. Możecie zresztą zapytać Katrin. Niejednokrotnie miała styczność z mocą powstałą z ciemności. - dziewczyna zarumieniła się i powiodła wzrokiem po zebranych. Nikt nie zwracał na nią uwagi.
- Niedorzeczność. - skwitował Radagast. - Wielu para się czarną magią.
- Mithrandir mówi słusznie. - uznała Galadriela. - Zapytajmy dziewczynę. - Katrin odważnie spojrzała w oczy pani Lorien. - Jeszcze lepiej byłoby obejrzeć jej wspomnienia. Katrin... - elfka wstała od stołu. - Czy zgodzisz się na wgląd w swój umysł?
- Jeśli tylko... Rzuci to więcej światła na zaistniałą sytuację to... Oczywiście. - Galadriela kazała jej wstać, przyłożyła dłoń do czoła dziewczyny i skupiła się na jej umyśle. Katrin zamknęła oczy, wyraźnie czuła obecność Galadrieli w swojej głowie. Cofnęła się w przeszłość, ale teraz była tylko obserwatorem. Widziała jak Gandalf wyjmuje z torby czarny naszyjnik, pamiętała kłótnię z Legolasem, widziała całą długą podróż, aż wreszcie pierwszą walkę z mocami ciemności i zniszczenie źródła. Widziała wszystkie wspaniałe chwile spędzone z ukochanym w jej świecie, powrót czarnoksiężnika. Na nowo poczuła ból, który czułą raniona morgulem. I ból niefizyczny, samotność. To wszystko sprawiło, że jęknęła i przypominając sobie taniec z poprzedniego dnia, odwróciła głowę.
- Dość, błagam. - wyszeptała, zaciskając drżące dłonie w pięści.
- Miałeś rację Mithrandirze. - powiedziała Galadriela. - I w kwestii czarnej magii i dziewczyny.
- Musimy zdecydować jakie podjąć działania. - kontynuował Gandalf. - Tylko Katrin jest w stanie przeciwstawić się tak potężnej mocy. Jest pierwszą kobietą od wieków, która umie posługiwać się magią. Szkoliłem ją osobiście, a nawet ja nie wiem jak potężna jest ta dziewczyna. Podczas jej szkolenia nie przebiłem się nawet przez skorupkę.
- Wobec tego wyślemy do Isengardu delegację. - powiedział Elrond. - Pojadą przedstawiciele wszystkich wolnych raz Śródziemia. Tak jak za czasów Wojny o Pierścień. Zabraknie jedynie hobbitów, ale nie sądzę żeby ten problem dotyczył niziołków.
- Ten problem drogi Elrondzie, dotyczy wszystkich. - odpowiedział Gandalf. - Z Katrin pojadę ja, żeby mieć nad nią pieczę. Poza tym Legolas, Aragorn, Gimli i Eomer. Jeśli wróg nie pójdzie na ustępstwo, będzie to oznaczało wojnę.
- Chciałabym pomówić sam na sam z Katrin. - odezwała się Galadriela. Mężczyźni skłonili się z szacunkiem pani Lorien i posłusznie opuścili taras.
- Katrin... - elfka usiadła naprzeciwko dziewczyny. - Wyczuwam w tobie żal i tęsknotę. Straciłaś matkę.
- Nigdy nie poznałam tej prawdziwej. A naprawdę tego chcę. Czuję, że jeśli dowiem się kim była, dowiem się także kim ja jestem. I dlaczego złu tak na mnie zależy.
- Dowiesz się tego. - Galadriela odgarnęła jej włosy z twarzy i złożyła na jej czole pocałunek. - W końcu się dowiesz.
a5010a9b83fae0c8f0563fe5cd2086cc.jpg
  • awatar gość: Intrygujący rozdział, rozbudza ciekawość, czekamy na rozwój wątków - pisz dalej! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›