Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 13 maja 2017

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Czas Pogardy.jpg

Na wyspie Thanned odbywa się zjazd magów, który kończy się krwawym przewrotem. Na jaw wychodzą polityczne konszachty czarodziejów z Nilfgaardem, który sprowokowany przez Północ, dokonuje nań inwazji. Geralt, Ciri i Yennefer zostają rozdzieleni i rzuceni w różne strony świata. Nastał czas miecza i topora, czas wilczej zamieci. Czas pogardy. A w czasach pogardy na powierzchnię wypełzają Szczury. Szczury atakujące po szczurzemu, cicho, zdradziecko i okrutnie. Szczury uwielbiające dobrą zabawę i zabijanie. To ludzie, którzy wszystko przeżyli, wszystko utracili, którym śmierć już niestraszna, dla obcych zaś mający tylko to, czego sami zaznali od pogrążającego się w chaosie świata. Pogardę.

Zastanawiam się, na której części sagi autor się potknie, no i jak na razie nic...(na szczęście, oczywiście!). Mimo, że przede mną jeszcze dwa tomy, wierzę, że ta saga utrzyma się w czołówce moich ulubionych do samego końca (jak na razie idzie jej to świetnie).

Gratuluję autorowi, że z takim kunsztem potrafi przedstawić wydarzenia tak tragiczne i chaotyczne jak wojna. Nigdy nie przepadałam za książkami o tej tematyce, a muszę zaznaczyć, że wątek ten jest dość często w niej obecny. Moja niechęć nie wzięła się zresztą znikąd. Polacy tak już mają, że przedstawiają wojnę, czy to w książkach czy filmach, bardzo sentymentalnie, niesubiektywnie i sztywno. Jedna strona konfliktu jest dobra, druga koniecznie zła. Nie ważne, że po obu stronach są ludzie, najczęściej siłą zwerbowani i wcieleni do armii, zmuszeni do walki ze sobą. Są źli i dobrzy, koniec. A tu, w "Czasie Pogardy" autor twardo nie wyznacza dobrej i złej strony. Pozwala czytelnikowi subiektywnie ocenić sytuację. Pokazuje, że nikt nie jest bez winy i każdy przyczynił się do powstania konfliktu, jakim jest wojna. Wątek ten z resztą został bardzo zgrabnie połączony z mnóstwem innych tak, aby nie przytłaczał zbytnio swą obecnością, i dzięki temu da się go bardzo łatwo przetrawić. A tę książkę napisał Polak! I chyba właśnie dlatego tak bardzo przypadła mi do gustu. Uświadamia mi, że mogę być dumna z czegoś, co wyszło spod ręki Polaka. A takich rzeczy nie ma za wiele. I choćby za samo to ta książka zasługuje na ocenę, jaką jej wystawiłam. Bo jest dla Polaków powodem do dumy.

Kolejną rzeczą, która zachwyciła mnie w tej pozycji, są polityczne intrygi. Pochłaniając kolejne strony, jesteśmy świadkami wielu zdrad, spisków i knowań za plecami rzekomych wspólników. Nigdy nie jesteśmy do końca pewni, jakie pobudki kierują poszczególnymi postaciami, i czy na pewno są one tymi "prawymi". Możemy tylko z zapartym tchem śledzić akcję, która często potrafi bardzo zaskoczyć, zasmucić, rozbawić czy nawet wzruszyć. Niewiele książek potrafi wzbudzić we mnie takie emocje i uczucia, najczęściej jest to po prostu małostkowa ciekawość, a w rzadkich przypadkach nawet czysta obojętność na losy bohaterów. A w przypadku Wiedźmina jest to po prostu niemożliwe. Ta książka złapała mnie w swoje sidła i nie chce wypuścić, każąc mi przeżywać wszystko, przez co przechodzą bohaterowie. I właśnie to jest w niej piękne.

Cudownie jest także móc patrzeć, jak bohaterowie dorastają i ewoluują. Złośliwie uśmiechamy się na widok porażek tych postaci, których nie lubimy, smucimy, kiedy ulubionego bohatera spotka coś przykrego, przeklinamy pod nosem jego głupotę bądź wydajemy pomruk aprobaty, kiedy coś mu się w końcu uda. Podziwiamy lub potępiamy ich decyzje. Jest to kolejną wielką zaletą tej książki, że możemy uczyć się razem z nimi na błędach i świętować ich zwycięstwa. Podczas lektury czujemy się tak, jakbyśmy byli częścią tego świata.

A im dalej w książkowy las, tym lepiej. Akcja nie zwalnia, tylko rozkręca się z każdą stroną. Świetnie skonstruowane intrygi, przepiękny i bogaty język (czasami staropolski, co tylko bardziej podkreśla klimat), wyraziste i niepowtarzalne postacie, no i oczywiście nieodłączny humor! Myślę, że jest to jedna z wielu cech tej książki, która sprawia, że tak bardzo pokochałam tą serię.

Tak więc w przypadku "Czasu Pogardy" zalety gonią zalety, a pochwały gonią pochwały. Nie znalazłam w tej książce nic takiego, co mogłoby mnie zniechęcić po sięgnięcie po kolejny tom, a wręcz przeciwnie - zachęciła mnie do jak najszybszego przeczytania "Chrztu Ognia". Można by się godzinami rozpisywać nad cudownym światem przedstawionym, zaskakującymi losami bohaterów czy choćby narracją, której forma (trzecioosobowa) jest z resztą moją ulubioną, ale i tak już przekroczyłam limit długości, który sobie wyznaczyłam.

Podsumowując, tylko kolejny raz zachęcam każdego, aby prędzej czy później (lepiej prędzej!) sięgnął po tą wspaniałą serię, jaką jest "Wiedźmin". Dla mnie czytanie każdej książki z tego cyklu jest jak podróż do innego świata i wracanie do domu zarazem. Nie wiem, czy jakaś seria oprócz "Władcy Pierścieni" mogłaby konkurować z "Wiedźminem" o tytuł najlepszej serii, jaką czytałam.
Chrzest_Ognia.jpg

Chrzest ognia.jpg

Będąc zachwyconym dopiero co przeczytanym „Czasem pogardy” niezwłocznie udałem się do księgarni po „Chrzest ognia” – kolejną (już trzecią) część słynnej sagi o wiedźminie napisanej przez znakomitego polskiego pisarza literatury fantasy Andrzeja Sapkowskiego. Długo zabierałem się za napisanie do niej recenzji, ale jakoś nie miałem weny. Na szczęście dzisiaj się to zmieniło.

W tym tomie poznajemy dalsze przygody Geralta z Rivii, który za wszelką cenę pragnie odnaleźć Ciri. Dziewczynka ów tajemniczo zaginęła w trakcie walki czarodziejów na wyspie Thanedd. Jak się później okazało nieświadomie weszła do starego, elfiego teleportu i znalazła się setki mil dalej - na pustyni.

Na początku powieści odkrywamy, że wiedźmin po ciężkiej walce z magiem leczy się u driad w Brokilonie. Informacji ze świata dostarcza mu Milva- kobieta pomagająca elfom i driadom. Gdy Geralt dowiaduje się od niej o pogłoskach, z których wynikało, że Nilfgaard odnalazł Ciri i cesarz Emhyr var Emreis chce ją pojąć za żonę, postanawia przyjść z odsieczą i ją uwolnić. Przyłącza się do niego Milva i bard Jaskier. Razem wyruszają w podróż pełną niebezpieczeństw. W wyniku rozwoju wydarzeń uwalniają elfiego jeńca, którym okazuje się być sam Cahir aep Ceallach- mężczyzna, którego zadaniem było dostarczenie Cirilli do cesarza Nilfgaardu. Następnie przyłączają się do ekipy złożonej z krasnoludów, gnoma oraz kobiet i dzieci podążającej w tym samym kierunku co oni. Co jeszcze ich czeka w tej wyprawie? Czy uda im się odkryć prawdę i ocalić Ciri?

Andrzej Sapkowski posługuje się specyficznym, wręcz oryginalnym językiem. Posiada bardzo bogaty „słownik”. W swoich książkach zamieszcza wiele słów, a nawet zdań obcojęzycznych(np. po łacinie) oraz archaizmów. Nadaje to jego dziełom niepowtarzalny klimat.

Fabuła jak zwykle bardzo ciekawa, nie pozwala czytelnikowi się nudzić. Akcja cały czas trzyma nas w napięciu. Bohaterowie są postaciami barwnymi, reprezentującymi różne warstwy społeczne i rasy oraz posiadającymi różnorodne charaktery. Geralt z Rivii- waleczny, odważny, twardo stąpający po ziemi wiedźmin. Gotów na poświęcenia. Pragnie uratować swoją podopieczną - Ciri. Jaskier - gadatliwy, ciekawski i posiadający duże poczucie humoru sławny bard, czasami nazbyt natarczywy. Wiecznie buja w obłokach. Milva - spokojna, opanowana, niezwykle waleczna i honorowa łucznika, kochająca swoje rzemiosło. Pomaga komandom elfów i driadom.

Reasumując „Chrzest ognia” to kolejne świetne dzieło polskiego pisarza. Czyta je się lekko, choć czasami musimy skupić się na faktach, aby niczego nie przeoczyć.

Myślę, że jest to książka warta przeczytania. Zachęcam również do sięgnięcia po poprzednie tomy. Chciałbym polecić tę sagę wszystkim kochającym literaturę fantasy, na pewno się nie zawiedziecie.
  • awatar Hanti: Fajnie, że się wkręciłaś :D
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Ja jakoś ostatnio znów zrobiłam sobie przerwę w czytaniu książek :P. Czasem tak mam, że czytam, czytam, czytam i przerwa, ale później znów wracam do czytania :P. Widzę, że Sapkowski zawładnął twym umysłem :D.
  • awatar Kate - Writes: @Wiky the Metal-Punk!: Może troszeczkę... :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›