Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 11 maja 2017

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 

Katrin leżała w łóżku z baldachimem, wpatrując się w sufit. Nie mogła zasnąć. Powrót do Leśnego Królestwa sprawiał jej mnóstwo radości, ale wciąż czuła natłok spraw, które wymagały poukładania w głowie. Dziewczyna przekręciła się na bok, a zaraz potem wyślizgnęła spod kołdry i nie dbając o to, czy ktoś ją zobaczy, pognała korytarzem do komnaty Legolasa. Elf leżał w łóżku, oddychając równo i spokojnie. Katrin ułożyła się obok niego w miękkiej pościeli.
- Legolas, śpisz? - odezwała się szeptem.
- Już nie. - odpowiedział elf, obejmując dziewczynę ramieniem. Katrin ujęła jego dłoń w swoją i przez chwilę bawiła się jego palcami, potem złożyła na jego ustach pocałunek. Dziewczyna usiadła i do takiej samej pozycji pociągnęła Legolasa.
- Na pocałunkach chyba się nie skończy. - zauważył elf.
- Oj, nie. - potwierdziła dziewczyna. Legolas delikatnie ujął jej twarz w dłonie, całując ją z namiętnością. Katrin oddawała pocałunek za pocałunkiem i nie zaprotestowała, kiedy elf przeniósł się z pieszczotami na jej szyję. Katrin westchnęła z rozkoszą, wsuwając mu dłoń pod koszulę. Legolas, nie przestając jej całować, zdjął z niej koszulkę nocną. Dziewczyna nie pozostała mu dłużna, a spodnie od stroju nocnego zdjął sam. Katrin opadła na miękką pościel. Elf delikatnie pieścił jej piersi, ona dotknęła wypukłości w kroczu. Słyszała jak gwałtownie wciąga powietrze.
- Brakowało mi ciebie. - wyszeptała, wsuwając palce w jego złote jak łan pszenicy włosy.
- Nigdy więcej nie puszczę cię samej na tak długo. - odpowiedział Legolas, muskając palcem jej policzek.
- A ja nigdy więcej nie wyjadę, przysięgam. Legolas... Kochaj się ze mną. - elf wszedł w nią delikatnie, ale stanowczo. Tak, jak zwykł to robić. Jak gdyby tylko na to czekał. Katrin jęknęła, drżąc z niebywałej rozkoszy. Legolas zamknął jej usta pocałunkiem, ale i tak chwilę potem już szczytowała, krzycząc imię ukochanego. Elf wysunął się z jej rozpalonego pożądaniem wnętrza, kończąc upojne chwile czułą pieszczotą. Katrin bez słów wpatrywała się w sufit. Do oczu powoli napływały jej łzy, które zaraz otarła wierzchem dłoni. Mocno przytuliła się do ukochanego. Legolas nakrył oboje kołdrą i po raz ostatni pocałował dziewczynę.
- Mara, et dae harya. - wyszeptała Katrin, kładąc głowę na jego piersi. - Lye na melille. - Legolas uśmiechnął się.
- Fumme, melisse... - odszepnął. - Mówisz od rzeczy.
Legolas przebudził się, choć w komnacie wciąż panowały ciemności. Elf przekręcił się na bok, zauważając, że Katrin nie ma obok niego. Dziewczyna stałą przy otwartym na oścież oknie. Włosy targane nocnym wiatrem opadały jej na twarz, drżała osłoniona jedynie cieniutką koszulką nocną.
Katrin wpatrywała się w ciemność za oknem. Gwiazdy świeciły jasno i miała wrażenie, że... śmieją się z niej. Dziewczyna drżała od tłumionego szlochu, łzy strumieniami spływały jej po policzkach. Była sama. Rodzice nie byli jej rodzicami, miejsce, które przez ponad dwadzieścia lat uważała za swój dom, nie było jej domem.
Legolas wstał z łóżka, podchodząc do ukochanej. Położył jej dłoń na ramieniu, a ona podniosła na niego oczy pełne łez.
Poczuła dotyk dłoni elfa na ramieniu i poderwała głowę. Patrzył na nią ciepłymi, brązowymi oczami.
- Mana ea car? - spytał Legolas. - Katrin?
- Ava. - dziewczyna pokręciła głową. - Ta halya.
- Ava ulya, an lav noa, an ta nye lime. - elf objął ją mocno.
- Nie Legolas. - odpowiedziała Katrin. - Ty nie byłbyś w stanie mnie skrzywdzić. Ja tylko... Zmieniłam się, wiesz? A raczej magia zmieniła mnie. Ja nie wiem kim jestem, rozumiesz?! Do niedawna miałam dom, rodzinę, byłam zwykłym człowiekiem! Teraz nie mam nikogo, jestem sama, a czarnoksiężnik chce mnie zabić! A ja nie wiem dlaczego!
- Ja wiem kim jesteś. - powiedział Legolas. - Jesteś Katrin. Jesteś moją małżonką, jesteś królową Leśnego Królestwa, magiem, a przede wszystkim wspaniałą kobietą. Jesteś moją ukochaną i moim przeznaczeniem. - Katrin uśmiechnęła się przez łzy. Elf otarł jej oczy dłonią i złożył na jej ustach pocałunek.
- Kocham cię. - odpowiedziała dziewczyna. - Najbardziej na świecie.

Mara, et dae harya. - Dobrze, że cię mam.
Lye na melille. - Jesteś kochany.
Fumme - Zaśnij
Mana ea car? - Dlaczego płaczesz?
Ava, ta halya. - Nie, to nic.
Ava ulya, an lav noa, an ta nye lime. - Nie płacz, bo jeszcze pomyślę, że to przeze mnie.
afd543a28dd5731e681a1fca89113ea3.jpg
  • awatar gość: Miłość jest największa, zawsze była. Miłość to najlepsza odpowiedź na nasze problemy i najlepszy lekarz naszych bolączek. Katrin też :)
  • awatar Hanti: Fajnie ci wychodzą takie "romansidła". Czekam z niecierpliwością na następny rozdział :). A tak z innej beczki to zajebiste tło :D
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Urocze ;). Też nie znoszę długich rozstań... :(.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›