Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 4 kwietnia 2017

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
- Katje, wstajemy. - dziewczyna przekręciła się na plecy, słysząc głos Yennefer, nawołujący ją gdzieś z oddali. Dopiero teraz zdała sobie sprawę z tego, że usnęła wprost na trawie. Czarodziejka musiała ją przykryć skórą, pod którą leżała, bo na pewno sama na nią nie wskoczyła.
- Katje, musimy jechać, już późno. - powtórzyła Yennefer.
- Tak. - odpowiedziała Katje ziewając. - Tak, już wstaję. - dodała, podnosząc się z ziemi. Niezdarnie wygładziła pomiętą od snu suknię i przeczesała włosy palcami. Yennefer uśmiechnęła się z politowaniem, patrząc na nią.
- Przebierz się. - powiedziała, wyjmując z juków grzebień, który podała adeptce. Katje rozczesała włosy i przebrała się w suknię, również wyjętą z końskich juków. Wyglądała teraz o wiele lepiej i po skromnym śniadaniu obie mogły ruszyć w dalszą drogę.
Jazda konna zaczynała się już dziewczynie przykrzyć. Od czterech dni widywała te same widoki, monotonnie bujając się w siodle. Próbowała znaleźć sobie jakieś zajęcie na czas podróży, ale siedząc w siodle nie można było nic robić. Nie mogła jednak narzekać. Wiedziała, ze Yennefer tego nie lubi i że mogła ją tym bardzo rozgniewać. Jednak, kiedy kolejnego dnia zatrzymały się na posiłek, jak zwykle na skraju lasu, nie mogła już ukrywać irytacji i złości i kiedy czarodziejka rozpalała ognisko, na wpół ręcznie, na wpół przy pomocy magii, wyszarpnęła z pochwy miecz, który dostała od Geralta, zamachnęła się i z całej siły uderzyła nim w głaz leżący nieopodal. Czarodziejka podniosłą głowę, słysząc szczęk metalu o kamień. Katje znów zaatakowała wyimaginowanego wroga i powtórzyła serię ataków coraz bardziej zła.
- A cóż ci zawinił ten biedny głaz, moja panno? - spytała Yennefer podchodząc do niej. Katje nie odpowiedziała, cisnęła miecz na trawę, a sama oparła czoło o chłodny kamień. Czarodziejka podniosłą z ziemi miecz i uważnie obejrzała ostrze.
- Powinnaś bardziej dbać o oręż. - zganiła adeptkę, przesunąwszy palcem po wyszczerbionym ostrzu. Dziewczyna prychnęła wściekle. - Katje, może powiesz mi wprost w czym problem zamiast znęcać się nad przyrodą. - zaproponowała.
- Nie chcę jechać do Aretuzy. - powiedziała dziewczyna, wiedząc jednak, że kompletnie nic tym nie wskóra.
- Znowu ta sama śpiewka? - rzuciła szorstko Yennefer. - Tłumaczyłam ci to już. I radzę ci się wreszcie pogodzić z tą sytuacją. Trzy lata pracy, które włożyłam w to by przygotować cię i wykształcić - a ja w twoim wieku nie mogłam na takie wsparcie liczyć - i teraz co, czego jeszcze ode mnie oczekujesz?
- Czego?! Że mnie tam nie zabierzesz! Nikogo to nie zabije? Jesteś czarodziejką czy nie? Po prostu powiedz rektorkom, że adeptka nie jest jeszcze gotowa, a w ogóle to możliwe, że nigdy nie będzie. Oj trudno...
- Ja rozumiem, że to wszystko wydaje ci się... niesprawiedliwe. Też miałam obiekcje, gdy zaczynałam się szkolić, ale nie można zawsze tylko uciekać od życia.
- Po prostu nie chcę się teraz w coś takiego pakować. Chcę być wolna.
- A jesteś gotowa ponieść koszty tej wymarzonej wolności?
- Nie chodzi o to, że chcę ci zrobić na złość.
- Postaraj się zrozumieć, że ja robię to wszystko tylko dla twojego dobra.
- Ale tu chodzi o moje życie, a nie... - Katje westchnęła. - Nie jestem... jeszcze gotowa.
- Wyjaśnię ci to. Musisz po prostu zacząć... słuchać.
- Jakoś bym ci to wytłumaczyła, ale ty mnie nie chcesz słuchać! - Yenefer przerwała i spojrzała na adeptkę. Katje odwzajemniła spojrzenie, ale zaraz potem w jej oczach znowu błysnął gniew. - Nigdy się na to nie zgodzę! - powiedziała. - Ty... Ty mnie w ogóle nie słuchasz.
- Ja jestem twoją mistrzynią. Ty masz słuchać mnie! - Yennefer podniosłą głos. Katje wrzasnęła wściekle.
- Ale ja cię w ogóle nic nie obchodzę! Mam jechać do Aretuzy, bo ty tak chcesz! A interesuje cię w ogóle czego ja chcę?! Tylko chodzisz i mówisz co mam robić, a czego nie robić! Koniecznie mam być idealna. A może... ja wolę być sobą, co?
- Zachowujesz się jak dziecko. - rzuciła szorstko Yennefer.
- A ty jak... Jak... - Katje przerwała.
- No dalej, dokończ. - syknęła Yennefer. Dziewczyna zacisnęła dłonie w pięści.
- No jasne, bo adeptki zawsze robią co im karzą!  -wrzasnęła. - Ja się w to nie bawię! Nikt mnie nie zmusi! - w dłoni Katje błysnęły płomienie, a chwilę potem głaz leżący obok rozpadł się z hukiem pod wpływem promienia kulistego.
- Katje! - krzyknęła za nią Yennefer, ale dziewczyna nawet się nie odwróciła, szybkim krokiem oddalając się od obozowiska, byle dalej w las.
Dawno już świat zaległy ciemności. Ognisko płonęło na skraju lasu, ale Katje siedziała daleko od ognia, opierając głowę na dłoniach. Jeszcze nigdy nie pokłóciła się tak z mistrzynią. Sprzeczały się, owszem, ale tak jeszcze nigdy. A o co poszło? O głupią akademię, z której dziewczyna i tak ucieknie prędzej czy później. Yennefer usiadła obok adeptki, a po krótkim namyśle przysunęła się bliżej. Dziewczyna odwróciła głowę. Nie miała odwagi patrzeć na nauczycielkę.
- Katje, odrobinkę mnie poniosło, przepraszam. - odezwała się Yennefer. - Powinnam posłuchać co masz do powiedzenia, w końcu to ty masz być szkolona w Aretuzie.
- A ja nie powinnam była na ciebie krzyczeć. W końcu jesteś moją mistrzynią.
- Obie trochę przesadziłyśmy. - Yennefer objęła dziewczynę ramieniem i przyciągnęła dziewczynę do siebie. Katje przytuliła się do czarodziejki, wdychając delikatny zapach perfum z agrestu i bzów.
- Przepraszam. - powiedziała. - Wiem, że nie lubisz mojego marudzenia.
- Obiecałyśmy sobie szczerość. Cóż, akurat to niezbyt nam wychodzi. Masz ochotę na nocny spacer? Porozmawiamy. - Katje skinęła głową, wstając z twardej ziemi.
witcher_moment__major_book_spoilers__by_chakhabit-d8qmuv0.jpg
  • awatar gość: w końcu coś szczerego pomiędzy nimi? To dobry trop! Ciekawe, co z tego wyniknie... ;) z niecierpliwoscią czekam na ciąg dalszy ! ;D
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Też bym nie chciała jechać do tej akademii... :c.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›