Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 27 kwietnia 2017

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
- Katie, zrobiłam ci owsiankę, zjesz? - spytała pani Irena, zaglądając do dziewczyny.
- Co ty tu robisz? - odpowiedziała pytaniem Kate. - Nie powinnaś być w szkole? - nauczycielka usiadła obok niej.
- Dzisiaj zaczynam o wpół do dwunastej, nie pamiętasz? - przypomniała, stawiając na szafce nocnej miseczkę z owsianką. - Zjedz, proszę.
- Nie mogę, boli mnie brzuch. - odpowiedziała dziewczyna. - Niedobrze mi, ja... Ja naprawdę nie chcę.
- Nie mogę ci dać żadnego lekarstwa na pusty żołądek.
- Wiem. - westchnęła Kate, z trudem podnosząc się do pozycji siedzącej. Wszystko ją bolało. - Muszę zjeść wszystko?
- Nie. Zjedz tyle, ile możesz. - odpowiedziała pani Irena. Kate niechętnie wzięła się za jedzenie, spodziewając się buntu żołądka, ale na szczęście nic takiego nie nastąpiło. Powoli, ale prawie pół porcji zniknęło. Dłoń dziewczyny z kolejną łyżką owsianki zamarła wpół drogi do ust. Więcej zjeść nie mogła.
- Nie zmuszaj się. - odezwała się nauczycielka jakby czytając jej w myślach. Kate przyłożyła dłoń do ust, starając się uspokoić głowę i żołądek.
- W porządku? - spytała pani Irena, a Kate kiwnęła głową.
- Tak. - odpowiedziała, oddychając głęboko.
- To trzymaj. - nauczycielka podała jej szklankę z różowym płynem. - Rozpuściłam ci saszetkę na przeziębienie. Wypij, prześpij się jeszcze, to ci dobrze zrobi.
- A konkurs? - odważyła się zapytać Kate.
- Do konkursu wyzdrowiejesz. Masz całe trzy dni, żeby się wykurować, a podejrzewam, że choroba z tobą tak łatwo nie wygra. Zresztą więcej chyba zrobił tutaj stres aniżeli przeziębienie. - uśmiechnęła się pani Irena. - Będę się zbierać, miłego chorowania.
- Pa. - odpowiedziała dziewczyna, machając przybranej mamie na pożegnanie. Została sama. I mimo, ze nie miała na nic ochoty, zaczynało jej się potwornie nudzić. Sięgnęła po podręcznik studencki z biologii. Skoro nie ma nic do roboty, to przynajmniej spróbuje się pouczyć. Po przeczytaniu trzech stron stwierdziła, że do nie był najlepszy pomysł. Nie zapamiętała ani jednego słowa z tego, co przeczytała, za to zrobiła się strasznie śpiąca i oczy same jej się zamykały.
Pani Irena weszła do domu i nawet nie zdejmując płaszcza, skierowała się do pokoju Kate. Dziewczyna spałą, zwinięta w kłębek pod kołdrą z dłonią na podręczniku studenckim. Nauczycielka uśmiechnęła się i cichutko wróciła do przedpokoju, nie chcąc obudzić przybranej córki. Zaraz jednak - po zdjęciu płaszcza i butów - przysiadła na skraju łóżka dziewczyny. Kate wyglądała rozkosznie i nauczycielka nie mogła się powstrzymać przed dokładnym przyglądaniem się córce. Kobieta drgnęła, kiedy Kate poruszyła się i otworzyła oczy.
- Cześć. - odezwała się słabo dziewczyna, ziewając.
- Jak tam słoneczko? - spytała pani Irena. - Spałaś.
- Mhm. Już mi się tak strasznie nie kręci w głowie.
- Przyjdziesz na obiad? Będą pierogi z borówkami.
- Pomogłabym ci nawet lepić, ale nie mam siły.
- Nie będziesz ze mną lepić żadnych pierogów. Masz odpoczywać, a widzę, że jak na razie jednak próbujesz się uczyć. Chyba ci skonfiskuję ten podręcznik. Co będzie o tyle nielogiczne, że sama ci go przecież pożyczyłam.
- Dobrze. - westchnęła Kate. - Odkładam go, widzisz?
- Katie? - do pokoju nieśmiało zajrzał Kowalski. - Mogę wejść?
- Nie bój się, chodź. - roześmiała się pani Irena i ośmielony pingwinek wpełzł do łóżka dziewczyny.
- Wszystko w porządku? Pani profesor mówiła, że jesteś chora. - pingwinek wsunął się pod kołdrę.
- Zwykłe przeziębienie, nic mi nie będzie. - uspokoiła Kowalskiego Kate, przytulając pingwinka mocno. Kowalski odwzajemnił uścisk i ułożył się wygodnie obok dziewczyny.
- Widzę, że jesteś pod dobrą opieką, więc uciekam do kuchni. - powiedziała nauczycielka. - Zawołam was na obiad. Aha... - pani Irena zgarnęła z szafki nocnej podręcznik o towaroznawstwie. - Żeby cię nie kusiło. - dodała.
- Zabraniać licealistce się uczyć? Do czego to dochodzi... - westchnęła Kate. Kowalski parsknął śmiechem.
- Ja wszystko słyszę! - zawołała z kuchni pani Irena. Dziewczyna roześmiała się i położyła dłoń na plecach pingwinka, zanoszącego się śmiechem. - No już, spokój. Kładź się tu, przy mnie.