Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 20 kwietnia 2017

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
15 kwietnia, Wielka Sobota

O wpół do dziewiątej rano zostałem brutalnie zerwany z łóżka. Mój dowódca jest nieczułym kretynem. Bezprawnie wszedł do mojego pokoju, zerwał ze mnie kołdrę, a na moje krzyki i protest odpowiedział, że z wojska już dawno by mnie wylali i uraczył informacją, że czeka na mnie śniadanie, a Kate chce mnie widzieć na dole za pięć minut. Niechętnie zwlokłem się z łóżka, bo co miałem zrobić? Po śniadaniu większa część rodziny wybierała się do kościoła ze święconką i oczywiście chciałem iść z nimi. Ulitowali się i wzięli całą naszą czwórkę, bo Szeregowy zaczął marudzić, ze też chce nieść koszyczki. Po powrocie do domu napoczęliśmy ciasto drożdżowe, które oczywiście było przepyszne. Pani Irena zrobiła kawę i wszyscy goście płci żeńskiej zasiedli dookoła stołu w kuchni, zupełnie nie zwracając uwagi na to, że trzeba przynajmniej poodkurzać. Przypomniały sobie koło drugiej i oczywiście zaczęły krzyczeć, że nie zdążą, przy tym mając pretensje do nas (to jest do chłopaków i mężczyzn), że o niczym nie przypomnieliśmy. Nam (pingwinom) zrobiły awanturę, że całe poddasze jest wywrócone do góry nogami i kazały natychmiast iść sprzątać, co też niezwłocznie uczyniliśmy. Sprzątać skończyliśmy przed piątą. Mieszkanie wręcz lśniło. Zdążyliśmy w sam raz na przyjazd cioci Ceni i Agaty. Pani Irena poszła im otworzyć i z przedpokoju słychać było okrzyki powitania. To było bardzo podejrzane. Ciocia Cenia jeszcze w Boże Narodzenie szczerze pani Ireny nienawidziła, a dziś wykrzykiwała pod jej adresem "Najdroższa" i "Kochana". To było da mnie kompletnie niepojęte. W domu zrobiło się jeszcze ciaśniej, ale nikomu to nie przeszkadzało. Fakt, że ostatniej nocy zbudziła mnie małą Ewcia, ale nigdy w życiu nie przyszłoby mi do głowy gniewać się na córeczkę cioci Joli. A i w nocy kiedy miałem już dość rozpychających się chłopaków mogłem się zwinąć w kłębek przy wujku Januszu. Spanie na podłodze jest niesamowicie wygodnie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

abc.atlant
 
16 kwietnia, Niedziela Wielkanocna

Obudziłem się koło ósmej i od razu zszedłem na dół zwabiony głosem cioci Joli. Stanąłem na najniższym stopniu schodów, przecierając oczy i przyglądałem się nerwowej krzątaninie, nie rozumiejąc o co chodzi. "Co się dzieje?" zagadnąłem przechodzącą obok Kate, ale nawet mnie nie słuchała, skupiając się na stercie talerzy, które niosła. "Kowalski, idź spać." powiedziała mi ciocia Krysia. "Zanim nakryjemy do stołu minie jeszcze trochę czasu, a i tak do śniadania siądziemy dopiero, kiedy wrócimy z kościoła". Zaproponowałem pomoc, ale wszystkie zaczęły mnie zapewniać, że nie trzeba, one doskonale dadzą sobie tutaj radę i stanowczo wysłały mnie do łóżka. Ze wstydem przyznaję, że pasował mi taki układ. Z reguły w weekend lubię sobie dłużej poleżeć, wiec teraz też zakopałem się pod kołdrą z książką pod ręką i tak spędziłem kolejne półtorej godziny. Śniadanie upływało w miłej, rodzinnej atmosferze. Pani Irena i ciocia Cenia dalej był w jak najlepszej komitywie, co wciąż wydawało mi się podejrzane. Jedzenia było mnóstwo. Oczywiście jajka, bo Wielkanoc bez jajek to nie Wielkanoc, szynka, pasztet, a do tego trzy sałatki; z fetą, oliwkami i grzankami, łososiowa ze szpinakiem i pikantna z kurczakiem i rukolą. Mimo to panie mało co zjadły - podejrzewam, że się zmówiły i wszystkie są na diecie. Najwięcej było ciast, bo oprócz tego, że Kate z mamą piekły w domu, to ciocia Jola przywiozła migdałową tartę, a ciocia Krysia placek z kruszonką, ucierane z pistacjami, szarlotkę z budyniem, muffinki jagodowe i kokoski. Ciocia jest niespełniona jeśli chodzi o pieczenie. Obiadem zajęła się babcia Józia i zrobiła podudzia z warzywami. Mimo dużej ilości jedzenia  końcu zaczęło nam się nudzić (no bo ile można jeść) i Skipper poleciał na górę po jakąś grę video. Od razu przenieśliśmy się przed telewizor, a z nami Gosia. Chyba gdzieś bierze potajemne lekcje, bo udało jej się wygrać z Szefem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›