Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 7 marca 2017

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Ciri ostrzyła miecz, siedząc na trawie przed twierdzą Kaer Morhen i jednocześnie grzejąc się w promieniach popołudniowego słońca, ale podniosła wzrok, kiedy dosiadł się do niej Geralt.
- Wiesz... - zaczął. - Chcę cię poprosić o radę. W sprawie Yennefer.
- Dobra. Dajesz. - dziewczyna odłożyła ostrze.
- No więc... Chciałbym ją gdzieś zabrać, w jakieś ładne miejsce... Gdzie odpoczniemy. Tyle podróżowałaś, dobrze ja znasz. Może masz jakiś pomysł? Ja zastanawiałem się nad Spallą, albo Dol Blathanna...
- Pojedź z nią do pierwszego lepszego zajazdu. Zapłać za miesiąc z góry i wywieś tabliczkę ”nie przeszkadzać”.
- Tak po prostu? - zdziwił się wiedźmin.
- Tak po prostu. - odpowiedziała Ciri. - Wiesz... Może to nie moja sprawa, ale cieszę się, że w końcu zeszliście się z Yennefer.
- Ja też. - odpowiedział Geralt.
- Chwilę wam to zajęło.
- Hmm... Chyba oboje musieliśmy do tego dojrzeć.
- No więc? Jak to było? - spytała z uśmiechem dziewczyna. - Jak się czułeś?
- Staliśmy tam, koło fontanny... Patrzyłem na nią i czułem... Czułem, że jestem na właściwym miejscu.

Katje w pośpiechu zjadała obiad. Yennefer obiecała jej kolejne popołudniowe wyjście nad rzekę, a ponieważ pogoda tego lata byłą niemalże idealna dziewczyna chciała jak najszybciej wyjść.
- Nie udław się. - zwróciła jej uwagę czarodziejka, sama jedząc powoli i dystyngowanie.
- Co robimy z wolnym wieczorem? - zagadnął Geralt.
- Vesemir mówił, że trzeba wymienić belki w stropie, tam w baszcie. - odpowiedziała Ciri. - Może byśmy się tym zajęli? - Katje rzuciła jej wymowne spojrzenie. Naprawdę liczyła na wyjście do lasu. Yennefer pokręciła głową przecząco.
- Możemy się też napić. - powiedział Vesemir, który miał belki stropowe głęboko gdzieś, przynajmniej w tej chwili.
- To do mnie bardziej przemawia. - stwierdzi Geralt.
- Dobrze, ale za chwilę. - rzuciła Yennefer podniesionym głosem. - My z Geraltem musimy jeszcze porozmawiać. - powiedziała, wstając z miejsca. Posłała wiedźminowi znaczące spojrzenie i oboje wyszli z sali jadalnej.
- Co znowu przeskrobałem? - spytał Geralt gotowy na awanturę, którą zgotuje mu czarodziejka.
- Nic. - odpowiedziała Yennefer z uśmiechem. - Chciałam cię tylko na chwilę odciągnąć. W taki sposób, żeby nikt nie wyczuł, co się święci.
- A co się święci? - spytał wiedźmin, również się uśmiechając.
- Pójdziemy na górę i będziemy się kochać.
- Jak zawsze wiesz czego chcesz...
- Za stara jestem, żeby udawać zawstydzonego podlotka. Chyba, że mnie ładnie poprosisz... To jak, idziemy? Potem do nich dołączysz. Za godzinkę. Albo dwie.
- Albo za trzy. - dodał Geralt, obejmując czarodziejkę ramieniem. Yennefer roześmiała się.
- Trzymam za słowo. - powiedziała.

Geralt wpatrywał się w czerwone języki ognia, płonące w kominku, ale odwrócił wzrok, widząc ruch koło łóżka. Yennefer pozbyła się sukni, halek i gorsetu i teraz była otulona tylko miękką skórą, która jednak zaraz opadła na podłogę. Wiedźmin uśmiechnął się. Czarodziejka stałą teraz przed nim naga, jak ją pan Bóg stworzył. Geralt natychmiast poderwał ją w ramiona i ułożył na łóżku. Yennefer posłała mu przelotny uśmiech, sunąc palcami po jego piersi i plecach. Geralt odwdzięczył się pieszczotą, wsuwając dłoń, pomiędzy jej uda. Yennefer westchnęła wpijając się wargami  usta wiedźmina.
- Długo na ciebie czekałam. - wyszeptała, pomiędzy jednym pocałunkiem, a drugim. - Nie mogłam się doczekać. - na chwilę wstrzymała oddech, przypominając sobie czego była świadkiem kilka lat temu. Dokładnie w tej samej komnacie, na tym samym łóżku przyłapała Geralta z Triss. Zaraz też uciekła, ale była jednocześnie smutna i wściekła, widząc mężczyznę, którego tak kochała z inną i to jeszcze w trakcie miłosnych igraszek. Odsunęła od siebie wspomnienia. Liczyło się tu i teraz. Mocno przytuliła się do wiedźmina nie szczędząc mu pieszczot. Kiedy  było już po wszystkim Geralt napełnił winem dwa kieliszki, jeden z nich podając czarodziejce.
- Dzięki. - Yennefer uśmiechnęła się, biorąc od niego wino. Zafundowałeś mi cudowne popołudnie.  - zaraz jednak odstawiła kieliszek na stół.
- Coś się stało? - spytał Geralt, kiedy czarodziejka zaczęła w pośpiechu i niestarannie wciągać na siebie suknię.
- Obiecałam, ze pójdę z nią nad rzekę. - wyjaśniła Yennefer. - Zupełnie o niej zapomniałam, a pewnie od dawna na mnie czeka.
- Nie może pójść razem z Ciri? Przecież dobrze się dogadują.
- Wiesz, ze nie łamię obietnic. - czarodziejka musnęła dłonią policzek wiedźmina. - Widzimy się później. - wyszeptała, szybkim, ale dostojnym krokiem wychodząc z komnaty.
feihong-chen-23.jpg
  • awatar gość: Jak dobrze, że znowu sie kochają, że wrócili do siebie...
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Mam nadzieję, że Yennefer i Geralt ze sobą zostaną na zawsze :).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›