Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 18 marca 2017

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Kowalski podskakiwał niecierpliwie czekając aż kupiona właśnie podusia w kształcie onigiri trafi w jego skrzydła. Wreszcie młoda Japonka wręczyła mu torbę z zakupami. Pingwinek uśmiechnął się.
- Arigatou. - podziękował, przypominając sobie japońskie słówko.
- Widzę, że jesteś dziś o wiele pogodniejszy. - uśmiechnął się pan Janusz. - Gdzie teraz?
- Chciałbym kupić kolka mang, więc... księgarnia?
- To chodź. Dzisiaj ty robisz za przewodnika.
Pingwinek rozglądał się z niemałym zachwytem po księgarni. Większość miejsca zajmowały tu zdecydowanie mangi. Przesunął skrzydłem po grzbietach książek i wyciągnął jedną na chybił trafił. Okładka była śliczna, miała wyraziste kolory no i tekst pisany znakami kanji. Kowalski uśmiechnął się i wyciągnął z regału kolejne dwa tomy.
- Wybrałeś coś ciekawego? - spytał pan Janusz.
- Tak. - Kowalski potaknął. - A ty?
- Znalazłem ładne wydanie baśni japońskich. Będę musiał nauczyć się czytać kanji. Ile mang kupujesz?
- Pięć. - odpowiedział pingwinek, wyjmując z półki kolejny tom.
- Dużo. - stwierdził pan Janusz. - Wystarczy ci pieniędzy? - Kowalski pokiwał głową. - To chodź do kasy.
Pingwinek szedł chodnikiem z dumą niosąc w skrzydle torbę z mangami. Uśmiechnął się do siebie.
- Zadowolony? - spytał pan Janusz.
- Aha. - pingwinek podniósł wzrok.
- To dzisiaj chyba zrobimy sobie spokojniejszy dzień. - stwierdził wujek. - Bardziej się skupimy na zakupach. Zjemy na mieście? Na co masz ochotę?
- no nie wiem, może... Okonomiyaki?
- Brzmi zachęcająco. Poszukajmy jakiejś knajpki.
- A możemy jeszcze zobaczyć... to znaczy pójść... Do sklepu cosplayowego?
- Tak, nie ma problemu. - uśmiechnął się pan Janusz. - chodź. - Kowalski wsunął skrzydło w dłoń wujka i podreptał za nim.

Kowalski z rosnącym zaciekawienie m przyglądał się smażeniu okonomiyaków. Nigdy jeszcze nie widział czegoś takiego. Kelner stał przy ladzie pokrytej rozżarzoną płytą i to na niej smażył okonomiyaki. Wprost na czach klientów, co było dodatkowa atrakcją.
- Dziękuję. - odezwał się Kowalski, kiedy mężczyzna podał mu talerz i wrócił do stolika, przy którym siedział pan Janusz. Pingwinek wziął w skrzydła pałeczki.
- Robi wrażenie, prawda? - odezwał się wujek.
- Tak. - potaknął Kowalski. - Wspaniałe. I pyszne. - dodał, zjadając swoją porcję.
- Gdzie chciałbyś pójśc później? - spytał pan Janusz.
- W internecie czytałem o Tokio Tower. Pójdziemy?
- Pójdziemy. - odpowiedział wujek. - Ale najpierw wstąpimy jeszcze do supermarketu, dobra? Mam ochotę na więcej tych prażynek krewetkowych.
- Żebyś się tylko nie uzależnił, bo w Polsce raczej ich nie dostaniesz. - odparł pingwinek. Pan Janusz roześmiał się.
- Spokojnie, to mi nie grozi. Ale przyznasz, że są pyszne.
- No są. - uśmiechnął się Kowalski, wspominając wczorajszy maraton filmów japońskich, z których co prawda niewiele zrozumiał, ale znaczącą rolę w tymże maratonie odegrały właśnie krewetki.
Kowalski ziewał szeroko, kiedy razem z wujkiem wracał już do hotelu. Wieża Tokio Tower okazała się być najzwyklejszą wieżą telewizyjno-radiową, a jedyne co w niej było fajnego, to punkt widokowy. Niemniej jednak pingwinek spodziewał się czegoś lepszego.
- Jak tam, zmęczony? - spytał pan Janusz.
- Mhm... - Kowalski potaknął. - Spaaać... - dodał, ziewając.
- Na rozmowę z Kate też nie masz siły? Powinna niedługo dzwonić. - pingwinek momentalnie zmarkotniał. Nawet nie zdawał sobie sprawy z tego jak bardzo tęskni do domu. Po prostu nawet o tym nie myślał, tyle tu było atrakcji. Ale teraz, chociaż minęła dopiero połowa jego pobytu w Japonii, chciał do domu.