Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 17 marca 2017

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
- Może darujemy sobie już jakiekolwiek zwiedzanie? - spytał pan Janusz. - Wiedzę, że straciłeś resztki humoru. - Kowalski tylko potaknął. W tej chwili marzył jedynie o zaszyciu się pod kołdrą.
Pingwinek wpełzł pod kołdrę, ledwo wszedł do pokoju. Wiedział, ze pan Janusz nie jest i na pewno nie będzie na niego zły, niemniej było mu strasznie wstyd.
- Kowalski... - wujek przysiadł obok niego. - Hej...
- Przepraszam. - powiedział płaczliwie Kowalski. - Przepraszam... - powtórzył, zaczynając płakać.
- Hej, przecież nic się takiego nie stało. - pan Janusz pogładził wypukłość kołdry, w miejscu gdzie leżał pingwinek. - Miałbyś powód do płaczu, gdybyś nie zdążył do toalety, a tak... - Kowalski pokręcił przecząco głową.
- Kowalski, słyszysz mnie? Hej... To nic złego, że czasem potrzebuje się pomocy, nawet w tych momentach kiedy rzeczywiście się wstydzisz. - pingwinek nie odpowiedział. Dobrze wiedział na czym polega jego problem i nie potrafił nic z tym zrobić. Pan Janusz jeszcze raz pogłaskał go kojąco po plecach i wstał z łóżka. Kowalski zwinął się w ciasny kłębek. nie miał odwagi spojrzeć na wujka, ani w ogóle podnieść wzroku. Ciaśniej otulił się kołdrą, popłakując cichutko i nawet nie wiedział kiedy zasnął. Obudził go dopiero dzwonek telefonu.
- Cześć Kate. - usłyszał pana Janusza i natychmiast znieruchomiał. - Nie, u nas wszystko w porządku... Jak najbardziej... Skąd, jest grzeczny jak aniołek, nie wiem po co bez przerwy zadajesz to pytanie... No, byliśmy dzisiaj w galerii sztuki, potem w muzeum, na małych zakupach i mieliśmy iść do Tokio Disneyland, ale nawet połowy drogi nie przeszliśmy... Tak, zmęczony... Następnym razem chyba weźmiemy taksówkę, albo pojedziemy autobusem, bo to jednak dość spory kawałek... Nie, zasnął zaraz po tym jak wróciliśmy. - pingwinek odetchnął z ulgą. Czyli Kate nie dowie się o dzisiejszej wpadce. Chwilę jeszcze słuchał rozmowy wujka, tym razem z panią Ireną, ale zaczynał robić się naprawdę śpiący i w końcu oczka mu się zamknęły.
Kowalski przebudził się i ściągnął z siebie kołdrę, siadając w pościeli. W pokoju panował półmrok, a pan Janusz siedział z książką przy lampce nocnej. Pingwinek zsunął się z łóżka i dołączył do wujka na kanapie.
- Wyżaliłeś się już? - spytał. Kowalski potaknął.
- Naprawdę przepraszam. - powiedział.
- Nie masz za co przepraszać, Kowalski. - wujek odłożył książkę. - Po prostu nie rozumiem twojego toku myślenia. I nie mówię tego po to, żeby zrobić ci na złość. Zobacz, gdybyś powiedział mi od razu, że masz problem ze skorzystaniem z toalety obyłoby się bez tego zamieszania później.
- Ja się... wstydzę, w porządku? - odpowiedział pingwinek.
- Ale czego? Czy ja albo Kate będziemy na ciebie krzyczeć, albo złościć się za to, że musisz pójść do ubikacji?
- No nie... - przyznał Kowalski.
- A Irena? - pingwinek pokręcił przecząco głową. - No widzisz. Na pewno żadne z nas nie będzie ci miało za złe tego, że musisz skorzystać z toalety. Zwłaszcza, że to przecież nie zależny od ciebie. Nie ma się czego wstydzić.
- Ja po prostu... Odnoszę wrażenie, że kiedy już powiem to wszyscy dookoła wiedzą co się dzieje. - powiedział Kowalski.
- Przecież to głupota. - uśmiechnął się pan Janusz.
- Myślisz, że nie wiem? - pingwinek podniósł wzrok.
- Więc po co się tym przejmujesz?
- Ja... Nie wiem. - przyznał Kowalski.
- Obiecasz mi, że będziesz mówił od razu o takich rzeczach?
- Nie, obiecać nie mogę. Ale się postaram.
- Dobrze. - wujek skinął głową. - Uważam rozmowę za zakończoną.
 

abc.atlant
 
Od tygodnia w mojej klasie chodziła plotka, że przenosi się do nas jedna taka dziewczyna z mojej miejscowości. Pewnie się zastanawiacie w czym rzecz, co nie? Otóż ta, o której mowa jest jedną z tych, które przez ostatnie dwa lata znęcały się nade mną. Chyba więc nic dziwnego, że nie chcę znowu znaleźć się w jednej klasie z moją dawną prześladowczynią. Nie chcę znowu przeżywać tego samego, co w gimnazjum, nie chcę musieć ciągle się bać, że to co powiem i co zrobię zostanie wykorzystane przeciwko mnie. W tej chwili ona i inne jej pokroju są mi w sumie całkowicie obojętne. Ale ja nigdy nie wybaczę. I nigdy nie zapomnę.

Keiko Suenobu w swoim mangowym debiucie, "Vitamin" posłowiu pisze; "Ludzie, którzy byli dręczeni, mimo upływu czasu wciąż cierpią. Nie potrafią uwolnić się od strachu, choć ich wspomnienia blakną." To prawda, choć pewnie ci, którzy nigdy nie doświadczyli czegoś podobnego powiedzą, że dramatyzuję, że wyolbrzymiam i spodziewam się pod tym postem podobnych komentarzy jak wcześniej, że złośliwe koleżanki w szkole to jeszcze nie dręczenie, że ludzie cierpią gorsze rzeczy. I domyślam się, że takie komentarze zostawiają właśnie ludzie, którzy nie mają pojęcia jak to wygląda ze strony dręczonego. Bo skąd mają wiedzieć. Wierzcie mi, ja wiem. Ale w tej chwili to nieważne.

Pani Suenobu pisze także; "W chwilach, gdy tonie się w otchłani rozpaczy, na pewno jest coś, co może stać się naszym światłem. Są to przyjaciele, nauczyciele, muzyka czy książki, dla każdego człowieka coś innego. Myślę, że dla mnie, jak i dla Sawako, była to manga". I cała reszta jest nieważna, bo ja też znalazłam swoją "witaminę". I bez względu na to co się jeszcze stanie, będę umiała się obronić, będę umiała iść dalej własną drogą, przez rzeczywistość, którą poukładałam sobie tak jak ja tego chciałam. Jestem silniejsza niż wtedy i wiem, że nikt nie może mnie traktować tak jak one wtedy. A jeśli chodzi o tamtą dziewczynę, to skoro do tej pory wiadomo jedynie, że ma się do nas przenieść i nic poza tym, to podejrzewam, że skończy się tylko na gadaniu.

PS Taka ciekawostka dla zainteresowanych; Keiko Suenobu, tworząca mangi głownie o problematyce znęcania się nad słabszymi, sama była prześladowana w szkole. Dziwna sprawa, ale czytając "Vitamin" czułam dziwną więź z główną bohaterką.
  • awatar Naomi ∞: Mniej więcej wiem co czujesz, bo ja coś podobnego przeżywam. Racja, gdy ktoś tego nie przeżył, to dla niego wszystko jest proste i łatwe. A my mamy wciąż w sobie lęki. Trzymam mocno kciuki, aby skończyło się tylko na plotkach.
  • awatar SugarFirefly: Heheh może teraz role się odmienią? Uh, szkoda, że nie chodzimy razem do klasy. Ja bym takiej dała popalić :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›